Kupienie Maradony nie było proste. Włodarze Barcelony musieli… jechać czołgiem

Diego Maradona był po prostu piękny. Piękny dla całego futbolu, razem ze swoją paletą rzeczy wspaniałych i tych negatywnie szokujących. Futbol o Argentyńczyku nie zapomni nigdy, również dzięki historiom, które były jego udziałem.

Zarejestruj się z kodem GRAMGRUBO i graj BEZ PODATKU!

„Boski Diego” już jako nastolatek zachwycał w barwach Argentinos Juniors. W wieku 20 lat dołączył do Boca Juniors, w którym wystarczył rok, by zwrócić na siebie uwagę całego świata. Walkę o filigranowego zawodnika wygrała FC Barcelona, ale kiedy w 1982 roku jej przedstawiciele udali się do Argentyny, nie zostali przyjęci zbyt ciepło…

Cały kraj był po uszy zakochany w swoim najlepszym zawodniku, a wizja utraty go na rzecz europejskiego klubu odbierany był niemal jak świętokradztwo. O tym, jak wielka była skala tego zjawiska, opowiedział Joan Gaspart, który w tamtym okresie był wiceprezydentem Barcelony.

– Pamiętam, że na lotnisko udaliśmy się czołgiem, ponieważ policja powiedziała nam, że istniało duże ryzyko zamachu na odcinku między hotelem a samolotem. W tamtym okresie zabranie Diego z Argentyny było odbierane niemal jak atak na kibiców Boca Juniors. Więc wsadzili nas do czołgu i w eskorcie motocykli i samochodów odwieźli aż do schodów samolotu. Nie odstąpili nas na krok do momentu, aż usiedliśmy – zdradził 74-latek.

„Kiedyś to było” – chciałoby się rzec. Dziś ekscytujemy się plotkami, zawodnikami, którzy się buntują i próbują wymuszać transfery oraz tymi, którzy odmawiają przedłużenia umów. Dawniej takie sytuacje to byłby pikuś, a wspomniana, której bohaterem był Maradona, jest tylko jednym z wielu przykładów. Upijanie zawodników i wsadzanie do innych pociągów, zawieranie porozumień, których się nie dotrzymywało… Oj działo się. Czołg zaliczamy jako kolejny element listy szaleństw.

Zarejestruj się z kodem GRAMGRUBO i graj BEZ PODATKU!

Komentarze

komentarzy