7 o’clock: Ranne Sroki

Piłkarze Newcastle nie dają w tym sezonie dużo radości swoim fanom. „Sroki” prezentują się żałośnie. Wystarczy spojrzeć na statystyki – z ostatnich ośmiu meczów, piłkarze Johna Carvera przegrali wszystkie. Choć wydawało się, że nad rzeką Tyne jest względnie spokojnie, to widmo spadku zaczęło poważnie krążyć nad Newcastle. Okupujący strefę spadkową Sunderland ma już raptem 2 punkty straty do swojego odwiecznego rywala. Czy tym razem uda się uniknąć powtórki z historii? Przypominamy, że „Sroki” 5 lat temu opuściły Premier League, by (na całe szczęście dla fanów ze St James’ Park) rok później do niej powrócić.

Wydawało się, że w tym roku już nic nie może zagrozić piłkarzom Newcastle. Początek sezonu nie należał wcale do najgorszych. Warto zauważyć, że to właśnie „Sroki” jako pierwsze potrafiły postawić się nieposkromionej Chelsea. Drużyna prowadzona wówczas przez Alana Pardew wygrała z mistrzami Anglii 2:1 i pokazała, że ma papiery na ciekawy zespół. Postać byłego trenera „Srok” jest również bardzo  interesująca. Wiemy doskonale, że zwolnienia angielskiego menedżera domagała się znaczna większość fanów zasiadujących na St James’ Park. Powstała nawet strona internetowa, która w dość dobitny sposób pokazywała niezbyt przyjazny stosunek kibiców do Alana Pardew.

fans

Gdy w końcu 3-go stycznia przyszło wybawienie w postaci zwolnienia znienawidzonego szkoleniowca, kibice z pewnością jeszcze nie spodziewali się, że potem będzie jeszcze gorzej. Drużyna Newcastle zaczęła jeszcze bardziej notorycznie gubić punkty i w tej chwili sytuacja jest, eufemistycznie mówiąc – nieciekawa. Te wspominane osiem porażek z rzędu spowodowały, że Newcastle ma już niewielką przewagę nad strefą spadkową. Pocieszający jest z pewnością terminarz, „Sroki” grają dwa mecze u siebie, z West Bromwich Albion oraz West Hamem. W delegację udadzą się do Londynu na Loftus Road, gdzie podejmą Queens Park Rangers. Wydaje się, że są to mecze, w których można powalczyć o punkty, jednak z obecną formą drużyny Johna Carvera, nawet i takich rywali trzeba uważać za potencjalnie groźnych. Carver nie ma łatwego życia. Stara się jak może, a nic z tego nie wychodzi, dostrzegł to nawet legendarny napastnik Newcastle – Alan Shearer: Naprawdę żal mi Carvera. Gdyby piłkarze byli chociaż w połowie tak zaangażowani w swoją pracę jak on, nie byłoby takiego problemu. Przykro mi to mówić, ale spadek jest bardzo realny.

newc

 

Pewien rodzaj satysfakcji może odczuwać natomiast Alan Pardew. Kibice tak bardzo domagali się jego zwolnienia i omal nie oszaleli z radości, gdy jeszcze Crystal Palace zdecydowało się opłacić koszty jego odprawy (2 miliony funtów). Pukano się w czoło i zastanawiano się pewnie podobnie jak szefostwo Liverpoolu, które zobaczyło na biurku ofertę Arsenalu za Luisa Suareza. Pardew w Crystal Palace zrobił całkiem niezłą robotę, zapewniając bezpieczny byt drużynie z Selhurst Park. Zamienił „Sroki” na „Orły” i wyszedł na tym bynajmniej nie jak Zabłocki na mydle.

pareddw

Aż przykro pomyśleć, że drużyna z tak bogatą historią, takim potencjałem oraz wspaniałymi kibicami, jest wymieniana w gronie kandydatów do spadku z ligi. Fani z pewnością wyczekują na koniec sezonu, licząc na potknięcia rywali i modląc się o niepowtórzenie się historii z roku 2010. Zwłaszcza, jeżeli kosztem Newcastle miałby znowu triumfować znienawidzony Sunderland, który również może opuścić Premier League i będzie na pewno rywalizował z drużyną „Srok”. Przypomnijmy piękne chwile Newcastle, które jeszcze 12 lat temu występowało w Lidze Mistrzów: