Argentyński potop Sankt Petersburga

Przez wiele lat wschodnie ligi – rosyjska i ukraińska – były kojarzone z hurtowym ściąganiem Brazylijczyków. Willian, Douglas Costa w ostatnich latach wypłynęli głównie dzięki Szachtarowi, ale tendencja pozyskiwania zawodników z Ameryki Południowej została zachowana, tyle że spektrum działania rozszerzone. Zenit Sankt Petersburg w czasie obecnego okienka transferowego stał się prawdziwą argentyńską kolonią w Europie.

Leandro Paredes z AS Roma za 23 miliony euro, Sebastian Driussi z River Plate – 15, Emannuel Mammana z Olympique Lyon – 16, a za moment Emanuel Rigioni z Independiente – ok. 10 – oraz Matias Kranevitter z Atletico Madryt. Jeśli chodzi o tego ostatniego, to – co prawda – przygoda na Vicente Calderon się nie udała, podobnie jak wypożyczenie do Sevilli, ale to wciąż zawodnik z potencjałem, a to, że nie sprawdził się na najwyższym poziomie, nie znaczy, że półkę niżej nie będzie kozakiem. Żeby było lepiej tuż przed wyborem Kranevittera wszystko wskazywało na transfer… innego Argentyńczyka – Santiago Ascacibara z Estudiantes La Plata. Najlepiej obeznany dziennikarz w tematach piłki południowoamerykańskiej w Polsce, Bartłomiej Rabij, umieścił Ascacibara w piątce najciekawszych zawodników z Ameryki Południowej, którzy powinni trafić do Europy. Podopieczny Juana Sebastiana Verona – prezydenta i wychowanka klubu – prawdopodobnie zadomowi się na Starym Kontynencie, ale poleci w nieco innym kierunku, a wiele wskazuje na Portugalię.

Może niemałe pieniądze wydał klub spod znaku Gazpromu, ale to nie są no-name’y. Paredes był podstawowym zawodnikiem Romy, Mammana rozegrał dobry sezon w OL, a Rigioni czy Driussi to zawodnicy, na których parol zagięło kilka, kilkanaście klubów w Europie, więc Rosjanie z północy mogą być zadowoleni, że udało się skaperować ich nad Newę.

To jeszcze nie jest brazylijski Szachtar, ale argentynizacja Zenita postępuje, co z pewnością cieszy fanów latynoskiej piłki. Ale żeby nie było, że interesuje nas tylko perspektywa argentyńska, to spytaliśmy o zdanie Katarzynę Lewandowską, fankę Zenita i eksperta od ligi rosyjskiej. – To nie przypadek, że tylu Argentyńczyków przychodzi do Zenita. Prezydent klubu, Siergiej Fursenko, powiedział, że Argentyńczycy to bardzo utalentowani piłkarze i przyczynią się do rozwoju młodych, rosyjskich zawodników. Oczywiście chodzi też o przyszły zarobek. Zenit płaci za nich całkiem rozsądne pieniądze, a w przypadku dobrej formy będzie można sprzedać ich na Zachód i zarobić. Duży wpływ ma również Mancini, który ma zbieżne poglądy dotyczące prowadzenia klubu z Fursenką. Zero narzucania stylu czy filozofii, tylko wzajemne zaufanie i jak największy komfort dla trenera – mówi nasza ekspertka. – Ściągnięcie takiej liczby Argentyńczyków, to też myślenie przyszłościowe, bo w następnym sezonie zostanie zwiększony limit obcokrajowców w lidze (obecnie na boisku może przebywać sześciu zawodników spoza Rosji – przyp. red.).

Wszyscy zawodnicy ściągani z Ameryki Południowej są na dorobku. Albo dopiero zaczęli przygodę z Europą, albo mają za sobą dobre przetarcie w solidnych ekipach i ligach – Mammana i Paredes. Zresztą średnia wieku ściąganych piłkarzy jest bardzo niska. Kupuje się nie tylko umiejętności, ale i potencjał, a ten piłkarsko i marketingowo jest wysoki, skoro rocznikowo przychodzą zawodnicy urodzeni kolejno w: 1994, 1996, 1996 i dwóch w 1993.

Obawiam się, że Zenit bardzo łatwo może stracić umiar, o ile już to się nie stało. Giuliano mówi, że najważniejsze, żeby grać jak drużyna, a nie grupa osób, ale nie oszukujmy się, Argentyńczycy będą trzymać się razem, a ewentualny podział szatni na dwa obozy, to nie jest dobra opcja – mówi Lewandowska i nie trudno jej przyznać rację. Żeby jednak nie było, że biorą samych Argentyńczyków, to przyszedł jeszcze Christian Noboa z Rostova, a kibice mogą go pamiętać z występów w barwach Rubina Kazań czy Rostova, gdy strzelał m.in. bramki przeciwko Barcelonie czy Bayernowi. Do argentyńskiej kolonii dorzucamy Giuliano i Hernaniego, więc dla fanów latynoskiej piłki jest rada prosta… jazda do Sankt Petersburga.

Punktem wyjścia ciągle jest Szachtar, który odkąd przestawił zwrotnice i hurtowo ściągał Brazylijczyków do Donbasu, stał się klubem, który siłą rzeczy w Brazylii budził zainteresowanie. Nie było ono tak wielkie, jak nam się wydaje, ale mimo wszystko w 2015 pojechał do Kraju Kawy na zimowe – patrząc z naszej perspektywy – tournee w przerwie między rundami i rozegrał pięć sparingów w różnych częściach kraju. Jeśli trend ściągania piłkarzy znad La Platy utrzyma się w Zenicie, to może i on będzie miał swoich kibiców w Argentynie. – Na pewno jego popularność wzrośnie. Na social media piłkarzy czy też Zenitu widać mnóstwo komentarzy ludzi z tamtej części globu. Ludzie śledzą kariery zawodników z ukochanych klubów, którzy wyjeżdżają na podbój Europy – kontynuuje Lewandowska i jednocześnie przypomina o dzisiejszym hicie Premier Ligi. – Myślę, że spore zainteresowanie wzbudzi mecz ze Spartakiem. Paredes porównał to spotkanie do pojedynku Boca Juniors z River Plate. Z ciekawości i zapewnionych emocji związanych z tym meczem na pewno wielu Argentyńczyków rzuci okiem na ten klasyk.

Może i Paredes przesadził z porównaniem, ale jego klubowy kolega Wiaczesław Małafiejew wrzucił na Instagrama ciekawą zapowiedź niedzielnego meczu, na której lew zjada mięso. Brzmi absurdalnie? Ale tylko do momentu, gdy dowiecie się, że lew jest symbolem Zenitu, a mięso to przydomek Spartaka.

6 августа. Дерби двух столиц ??? #ЗенитСпартак #РФПЛ #Зенит

A post shared by Malafeev Vyacheslav (@malafeev16ru) on

A skoro jesteśmy już przy meczu Zenit–Spartak, to przypominamy, że początek o godzinie 19:00 na antenie Polsatu Sport News. Może nie spotykają się dwie najlepsze drużyny w tabeli, ale pojedynek pretendenta do tytułu z obrońca zawsze powinien wzbudzać dużo emocji, zwłaszcza że chodzi o ligowy klasyk i rywalizację pomiędzy dwoma największymi i najważniejszymi miastami rosyjskimi. Przy okazji dojdzie do pierwszego w historii – ligi rosyjskiej – pojedynku włoskich trenerów. Roberto Mancini kontra Massimo Carrera to chyba wystarczający powód, by niedzielny wieczór spędzić przy lidze naszych wschodnich sąsiadów i przekonać się o nowych nabytkach Zenita.

Zarejestruj się w Totolotku. Damy Ci 500 zł bonusu
od depozytu i 20 zł na darmowy zakład