Barcelona jeszcze żyje, a Valverde (póki co) może spać spokojnie

Kibice Barcelony podczas dzisiejszego wieczoru po pierwszej połowie podobnie jak wczoraj fani Realu Madryt żądali zwolnienia swojego trenera. Druga odsłona całkowicie zmieniła ocenę tego spotkania, a Ernesto Valverde może póki co spać spokojnie. Hiszpan jednak przed snem powinien wysłać ciepłego SMS-a w podziękowaniu do Luisa Suareza oraz Leo Messiego.

Na mistrza Hiszpanii zwyczajnie przez większość meczów w tym sezonie ciężko się patrzy, niezależnie od klasy przeciwnika. Oczywiście miewają momenty wybitne jak te z Realem Betis czy Valencią, ale natychmiast przychodzi kolejny mecz i zawodnicy niby najwyższej klasy prezentują kolejne męczenie buły. Do pewnego momentu mogło nam się wydawać, że tym razem będzie podobnie, a Antonio Conte doskonale rozpracował swojego rywala, nie dając mu niejako dojść do głosu. Wysoka intensywność gry, agresywne dojście do rywala czy zabójcze kontry – to znak towarowy tego szkoleniowca.

Oczywiście trudno porównywać ten mecz pod kątem waleczności obu zespołów, ponieważ lider Serie A zapewne tylko z Atletico Madryt Diego Simeone mógłby przegrać w tej klasyfikacji. Jednak oczekiwaliśmy, że Barcelona po remisie z Borussią wyjdzie na swojego przeciwnika i go zwyczajnie zdominuje. Tymczasem w pierwszej połowie sytuację musiał ratować Ter Stegen. To starcie podczas pierwszych 45 minut przypominało nieco nam spotkanie EURO 2016, kiedy Conte prowadzący wówczas reprezentację Włoch w podobnym stylu zajechał Hiszpanów. Wszystko zmieniło się niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po przerwie.

Valverde trzeba oddać oczywiście dobrą zmianę i wprowadzenie Arturo Vidala. To właśnie Chilijczyk dograł do Suareza przy wyrównującej bramce. Przyszło to jednak za sprawą utraty sił przez Inter, który nie potrafił już wyprowadzać tylu kontr nękających defensywę „Dumy Katalonii”. Waleczne lwy z pierwszej połowy zwyczajnie opadły z sił, czego efektem była druga bramka dla Barcelony. Ponownie strzelcem Suarez, któremu w ostatnim czasie ciągle wypomina się brak skuteczności pod bramką rywala. Tym razem Urugwajczyk pokazał wszystkim środkowy palec, zapewniając ważne trzy punkty dla swojej ekipy. Podziękuje mu przede wszystkim Valverde, ponieważ bez pomocy doświadczonego napastnika oraz Leo Messiego media w Hiszpanii ponownie domagałyby się rozbratu z hiszpańskim trenerem. Patrząc na całość – mamy wrażenie, że ten temat wróci niczym bumerang.

A Conte? No cóż. Drużyna Włocha z pewnością nieco zawiodła. Do 60 minuty wszystko wyglądało perfekcyjnie, ale z Barceloną nie można grać na pół gwizdka, nawet jeśli obecnie nie jest to zespół w najwyższej formie. Włoch z pewnością będzie miał nauczkę na przyszłość.

 Odbierz zakład bez ryzyka z kodem GRAMGRUBO530 w BETCLIC – jest już legalny w Polsce!

Komentarze

komentarzy