Boenisch wysoko stawia sobie poprzeczkę

ben

Sebastian Boenisch wrócił do gry i od razu wysoko ustawił sobie poprzeczkę. Niemiec z polskim paszportem ma zamiar wrócić do kadry w najbliższym czasie. 

Przed tygodniem Boenisch zadebiutował w TSV 1860 Monachium. Jest to dla niego jasny znak, że z kadrą jeszcze nie skończył. Co prawda rozegrał na razie tylko siedem minut, ale wiąże się to z tym, że wracał po urazie. Gdy będzie regularnie trenował, jego szanse na grę od pierwszej do ostatniej minuty zdecydowanie wzrosną.

W czerwcu tego roku wygasł kontrakt Boenischa z Bayerem Leverkusen. Dokładnie od tego czasu poszukiwał nowego klubu. Trochę to potrwało, ale – jak sam twierdzi – nie wiązało to się z tym, że nie miał ofert. Było ich dużo, ale żadna z nich nie odpowiadała zawodnikowi, który przede wszystkim chciał znowu poczuć się piłkarzem i regularnie grać.

Podobno było bardzo sporo ofert, z czego większość z Bundesligi. Kluby te proponowały duże pieniądze, ale czegoś w nich jednak brakowało. Gdy nadeszła oferta z Monachium, były reprezentant Polski od razu wiedział, że to jest to, czego szukał.

Boenisch w nowym klubie czuje się doceniany na każdym kroku, a miasto bardzo mu odpowiada do życia. Na tym etapie kariery jest to dla niego bardzo ważne. Szybka aklimatyzacja i regularna gra w nowym klubie mają mu pomóc w powrocie do kadry, w której – jak sam mówi – czuł się bardzo dobrze.

Jak do tej pory 29-letni piłkarz w kadrze narodowej rozegrał 14 spotkań. Ostatnie powołanie dostał ponad trzy lata temu. Nie przeszkadza to jednak w marzeniach, a właściwie planie, który piłkarz chce zrealizować.

Trzeba przyznać, że ambicje są naprawdę duże. Jednak czy Boenisch może liczyć jeszcze na powołanie? Na pewno musiałby wejść na szczyt swoich umiejętności, a wtedy wszystko będzie zależało już od selekcjonera. Bez wątpienia ambicje i walka to jest coś, czym można Nawałce zaimponować. W futbolu wszystko szybko się zmienia i nie ma rzeczy niemożliwych, więc powrót Boenischa wcale nie jest wykluczony.