Chile mocne tylko z nazwy

Fot. kfgo.com

Dzisiaj na stadionie miejskim w Poznaniu odbędzie się przedostatni sprawdzian Biało-czerwonych przed wyjazdem na mundial do Rosji. Polska zmierzy się z Chile, które zapewne ma przypominać reprezentację Kolumbii – naszego grupowego rywala. Jak się jednak okazuje, kibice nie zobaczą na boisku największych gwiazd Chile.

W kadrze naszego dzisiejszego rywala atmosfera jest zgoła odmienna od tej panującej w reprezentacji Adama Nawałki. Obydwa zespoły leżą obecnie na dwóch przeciwnych biegunach. W 2014 roku podczas mundialu w Brazylii naszej kadry nie było, za to Chile pokazało się z bardzo dobrej strony. Trafili wówczas do mocnej grupy razem z Holandią, Hiszpanią i Australią. Ku zaskoczeniu wielu z grupy wyszli Holendrzy i właśnie Chilijczycy, pokonując 3:1 Australię i 2:0 Hiszpanię. Porażka 0:2 z Holandią sprawiła, że w 1/8 finału „La Roja” trafiła na gospodarzy turnieju. W regulaminowym czasie gry Chile remisowało z Brazylią 1:1. Awans do ćwierćfinału gospodarze wywalczyli dopiero po rzutach karnych. Niedosyt wśród kibiców Chile był oczywisty, natomiast z pewnością równie dużo było w nich dumy ze swoich piłkarzy.

Zarówno w Brazylii jak i podczas Copa America w 2016 roku Chile dysponowało bardzo silną kadrą. Claudio Bravo, Mauricio Isla, Arturo Vidal, Gary Medel, Charles Aranguiz i Alexis Sanchez. W dodatku na ławce trenerskiej siedział Jorge Sampaoli, który aktualnie prowadzi reprezentację Argentyny. Wygrana ostatniego Copa America z pewnością nie zapowiadała tego co się wydarzy później. Chile już pod wodzą hiszpańskiego selekcjonera Juana Antonio Pizziego w kuriozalny sposób nie awansowało na mistrzostwa świata w Rosji. „La Roja” zgromadziła tyle samo punktów co Peru, ale ci drudzy mieli lepszy bilans bramkowy, dzięki czemu to Peruwiańczycy zagrali w barażach z Nową Zelandią. Źródło całego zamieszania miało miejsce przy okazji meczu z Boliwią, która najpierw wygrała 2:0 z Peru, a niecały tydzień później bezbramkowo zremisowała z Chile. W kadrze Boliwii grał Nelson Cabrera, który zgodnie z regulaminem FIFA nie był uprawniony do gry. Chilijczycy zwęszyli szansę na przyznanie im walkowera. Trybunał arbitrażowy przyznał walkower na korzyść Chile, ale także na korzyść…Peru. Dzięki temu „La Roja” zyskała 2 punkty, ale Peru 3. Dzięki temu przy równej liczbie punktów decydował bilans bramkowy, a ten stał po stronie Peru. To oznacza, że Chile znalazło się w niechlubnym gronie największych nieobecnych, razem z Włochami, USA i Holandią.

To był znak, że w kadrze musi dojść do zmian. Miejsce Pizziego zajął Kolumbijczyk Reinaldo Rueda. W przeszłości prowadził reprezentację Kolumbii, a w Brazylii był selekcjonerem Ekwadoru. 61-latek w dwóch ostatnich sparingach z Rumunią (2:3) i Serbią (1:0) postawił na młodych zawodników, którzy dopiero pracują na swoją rozpoznawalność, póki co niewiele mówią polskim kibicom. – Proszę pamiętać, że drużyna zbudowana jest z zawodników młodych, którzy jeszcze nie tak dawno byli tylko rezerwowymi. Mecze, które teraz rozgrywamy w Europie, to jest dla nich test i odpowiedź na to, co może ich czekać przez najbliższe 10-12 lat. Na pewno moi zawodnicy będą bardzo zmotywowani. Móc zagrać przeciwko takiemu piłkarzowi jak Robert Lewandowski, a nie tylko patrzeć, to jest wielka rzecz. Dla wszystkich, którzy zetkną się na boisku z tą wspaniałą osobą to będzie duże doświadczenie – mówił na przedmeczowej konferencji Rueda. Wygląda więc na to, że na tym sparingu bardziej mogą zyskać nasi rywale, którzy są na etapie przebudowy reprezentacji.

Jeśli chodzi o Polaków, to z pewnością dużą komplikacją jest kontuzja Kamila Glika, którego prawdopodobnie zabraknie w Rosji. Wczoraj co prawda pojawiła się dobra wiadomość płynąca prosto z Francji, mówiąca o tym, że występ Kamila jest możliwy, ale dopiero w 2 albo 3 meczu. Póki co trwa wyścig z czasem, a gra na środkach przeciwbólowych nie daje pełnej gwarancji występu obrońcy. Adam Nawałka już wcześniej przygotował plan B. – Uraz Kamila Glika – lidera defensywy, spowodował, że przygotowania zostały zaburzone pod kątem personalnym. Mamy inny wariant. Zawsze mamy takie rzeczy na uwadze – mówił selekcjoner na konferencji. Podczas zgrupowań w Juracie i w Arłamowie piłkarze ćwiczyli zarówno ustawienie 3-5-2 jak i 4-4-2. – Mamy kilka pomysłów na to, aby udoskonalić naszą grę. Ćwiczyliśmy naszą grę zarówno trójką, jak i czwórką obrońców. Ostateczną decyzję podejmiemy po dzisiejszym treningu – dodał selekcjoner. W przypadku absencji Kamila Glika bardziej prawdopodobny jest ten drugi wariant. Według Przeglądu Sportowego w meczu z Chile zagramy w ustawieniu 4-4-1-1, a stopera Monaco ma zastąpić Jan Bednarek. – Najlepszych zawodników nie da się zastąpić jeden do jednego, ale postaramy się to tak poukładać, aby zespół nie stracił na wartości. Pech jednego jest szansą do pokazania się dla drugiego – tłumaczył dość optymistycznie polski selekcjoner.

Przewidywane składy: 

Polska: Szczęsny – Piszczek, Bednarek, Pazdan, Rybus – Błaszczykowski, Krychowiak, Zieliński, Grosicki – Milik – Lewandowski

Chile: Arias – Diaz, Roco, Maripan, Albornoz – Pulgar, Reyes – Mora, Valdes, Sagal – Fernandes

Załóż konto w ETOTO i odbierz zakład bez ryzyka do kwoty 100 zł