Czwartek z kontry: Arsenal ukarany, problem Pawłowskiego

Wylosowano pary 1/8 finału Ligi Mistrzów. Za kunktatorstwo ukarany został Arsenal, który mógł powalczyć o punkt w Neapolu i nie przejmować się losowaniem, a zamiast tego piłkarzy Arsene’a Wengera czeka dwumecz z obrońcą tytułu, Bayernem Monachium. Ciekawie będzie także w pojedynku FC Barcelony z Manchesterem City. Wszyscy przekrzykują się, kto jest faworytem, kto odpadnie i dlaczego, kto lepszy etc.

Tak naprawdę jednak wszystkie te dywagacje nie mają najmniejszego sensu. Z prostej przyczyny: faza pucharowa Champions League zaczyna się za dwa miesiące. Na dzień dzisiejszy włoski rodzynek  nie ma czego szukać w starciu z hiszpańską rewelacją sezonu, ale kto wie, czy za dwa miesiące Milan nie odbije się od dna, a Atletico wróci na ziemię?

***

Od bohatera do zera – powiedzieliby kibice Wisły Kraków. Od zera do jeszcze większego zera – taką opinię mają ci, którzy z „Białą Gwiazdą” nie sympatyzują. Patryk Małecki – zawsze szokował, rzadko kiedy nie był kontrowersyjny, ale broniła go gra w piłkę. Teraz nie broni go nic, nawet ci, którzy zawsze stali za nim murem, a którym po ostatnim spotkaniu nie podziękował, czyli fanatycy Wisły. Idealny przykład tego, że do gry w piłkę na niezłym poziomie w parze z talentem i charakterem musi iść głowa.

***

Adam Nawałka rozesłał powołania dla ligowców. Wstrzymałem się z krytyką przed pierwszymi meczami, teraz taryfy ulgowej nie będzie, chociaż mecze reprezentacji Polski w ligowym składzie są tak ważne, jak ubiegłoroczne wyniki sparingów Chojniczanki Chojnice.  Powołań tłumaczyć nie chciał, chociaż myślę, że tak naprawdę nie umiał. Niektóre wyglądają tak, jakby rzucał przy nich monetą, ale były trener Górnika Zabrze nazywa to precyzyjny monitorowaniem Ekstraklasy i pierwszej ligi.

Obserwacja widocznie nie stała na najwyższym poziomie, skoro podczas niej udało się selekcjonerowi wypatrzyć Łukasza Madeja. Może chciał z nim tylko pogadać na zgrupowaniu? Większy byłby pożytek dla reprezentacji, gdyby jednak towarzyszem do rozmowy został Andrzej Iwan czy Marek Motyka. Dziwi Wilusz, Marciniak, Wawrzyniak, Linetty, brakuje Robaka, Chrapka, Dziwniela czy Dąbrowskiego.

Jak już jednak powiedziałem, całe zgrupowanie, jak i także nazwiska na nie powołanych znaczenie ma niewielkie. 18 i 20 stycznia lepiej będzie wyjść z kolegami na piwo, z dziewczyną do restauracji albo z psem na spacer.

***

Naprawdę źle wygląda sytuacja Bartka Pawłowskiego w Maladze. Chłopak, który przez kilka lat był niechciany w Jagielloni i błąkał się w niższych ligach, został w tym roku wsadzony przez swoją karierę na niezłych rozmiarów rollercoaster. Wiosną błyszczał w barwach Widzewa w Ekstraklasie, ratując łódzi klub przed spadkiem, został jedną z pierwszoplanowych postaci w reprezentacji Polski do lat 21, a latem przeniósł się do hiszpańskiej Premiera Division, konkretnie do Malagi. Wraz z transferem przyszło powołanie do seniorskiej kadry Fornalika, w której jednak nie udało mu się zadebiutować.

Przez zamieszanie na linii Jagiellonia-Widzew trochę zwolnił, ale wydawało się, że za chwilę znów przyspieszy. Najlepszy w poprzedzającym ligę sparingu z Aston Villą, debiut w lidze hiszpańskiej od razu w wyjściowym składzie i od razu z mistrzem, FC Barceloną. Zaprezentował się przeciętnie, ale nie na tyle, by trener Schuster odstawił go bez żalu. Zaliczył później kilka ogonów, w jednym z nich ratując zespół przed porażką fantastycznym golem, ale z każdym dniem był coraz bardziej był odsuwany.  Najpierw ławkę rezerwowych przeplatał z trybunami, teraz mecze Malagi ogląda tylko w roli widza.

Nie tak miał wyglądać podbój Półwyspu Iberyskiego skrzydłowego z Polski. Jestem jednak przekonany, że Pawłowski nie powiedział ostatniego słowa. Nie z takich opresji wychodził, dla niego trybuny stadionu Malagi to pestka w porównaniu z kopaniem w Jarocie Jarocin. W Maladze czy nie – wróci silniejszy.

***

Kibic nie zapomina. Nigdy.

***

Mający polskie korzenie Layvin Kurzawa, lewy obrońca AS Monaco, nie zagra dla reprezentacji Polski. 21-latek oświadczył, że chce skupić się na walce o miejsce w kadrze Francji. Wszyscy pewnie znacie scenariusz, w którym nie udaje się Kurzawie zaistnieć na tyle, by w ekipie Trójkolorowych zadebiutować? Tak, macie rację – nagle sobie przypomni o pochodzeniu matki. Odmówił? Boenisch też przecież odmówił, gdy miał realne szanse na załapanie się do pociągu z napisem „Deutsche Fußballnationalmannschaft“.

Na szczęście prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej jest ktoś taki, jak Zbyszek Boniek, który sprawę komentuje krótko i wyczerpująco: „Nie chce dla nas grać, to tematu nie ma. Prosić nie będziemy”.

***

Dobrze, że jeszcze są bystrzy dziennikarze, którzy kolorują pomeczową rzeczywistość wywiadów i konferecji. Którzy nie zadają pytań w stylu: „czego dziś zabrakło?”, albo „dlaczego przegraliście?”. Jeden z nich pojawił się na konferencji prasowej po meczu Wisła-Pogoń i zmasakrował Dariusza Wdowczyka, który narzekał na pracę sędziego.

Wdowczyk:  – Najsłabsi w tej słabej lidze sa sędziowie. Tajemnicą arbitra pozostanie to, dlaczego nie pokazał jakiejkolwiek kartki Miśkiewiczowi.
Dziennikarz: – A czy pamięta pan mecz z 2004 roku, kiedy to rezerwy Wisły przegrały 0:1 z Koroną, po golu z karnego w ostatniej minucie? Dlaczego wtedy pan nie krytykował sędziów?
Wdowczyk: – Proszę o następne pytanie.

***

Polscy piłkarze już na urlopach, w międzyczasie pewnie narzekają na reformę Ekstraklasy, zaś na Wyspach nikt nie ma czasu pomyśleć o natłoku spotkań, bo za chwilę czeka go… następny mecz. Nawet nie lubiący świąt i nie czujący magii Bożego Narodzenia wyczekują ostatniego tygodnia roku – za chwilę rozpocznie się bowiem świąteczno-noworoczny maraton z Premier League. Arsenal-Chelsea, ManCity-Liverpool, Chelsea-Liverpool, Southampton-Chelsea, ManUnited-Tottenham i wiele, wiele innych – taką dawkę emocji przygotowała dla nas najlepsza liga świata. Przy takim obrocie spraw poniższe życzenia właściwie stają się zbędne, ale…

WESOŁYCH ŚWIĄT!

/Bartek Stańdo/