Generał Conte karci Wilmotsa. Belgowie sparaliżowani na inaugurację EURO

giacherini

Miało być lekko, łatwo i przyjemnie dla Belgów. Tymczasem zobaczyliśmy doskonały popis taktyczny Włochów i bezbarwność Belgów. Niespodzianka?

Włosi rozpoczęli pierwsza połowę z wielkim impetem, który trwał zaledwie przez kilkanaście minut. Później, gdy kurz już powoli opadł, to Belgowie przejęli dowództwo nad spektaklem. Ekipa Wilmotsa głównie stwarzała zagrożenie po strzałach Radji Nainggolana (próbował dwukrotnie sprzed pola karnego) oraz Kevina De Bruyne, którego uderzenie w ostatniej chwili zostało zablokowane przez jednego z włoskich defensorów. Gdy spodziewano się całkowitej dominacji Belgów, Leonardo Bonucci postanowił sprawić wszystkim psikusa i zagrał fenomenalne diagonalne podanie do Emmanuela Giaccheriniego, a ten z zimną krwią pokonał Courtois. To była wyjątkowa chwila dla zawodnika Bologni, którego obecność w kadrze była tak wielce krytykowana przez włoskich dziennikarzy. Włosi tuż przed przerwą mogli zamknąć mecz, dobijając oszołomionych Czerwonych Diabłów, ale doskonała sytuację spartolił Pelle.

A tak bramkę „świętował” Antonio Conte.

W drugiej odsłonie Włosi znacząco oddali pole do gry Belgom. Defensywna taktyka, czyli powrót do korzeni catenaccio ostatecznie przyniosło należy efekt. Ekipa Conte starała się kontratakować, podczas gdy rywale zwykle bili głową w mur. Najlepsza sytuację dla drużyny Wilmosta zmarnował Romelu Lukaku, którego w 73. minucie żegnano z boiska gwizdami. Piłkarz Evertonu zagrał bezbarwnie i przeszedł obok meczu. W ostatnich minutach na 2:0 podwyższył Graziano Pelle i skreślana przez wielu Italia dopięła swego.

Teraz to Belgowie muszą gonić. Dla ich dobra w pierwszym rozegranym spotkaniu pomiędzy Szwecją a Irlandią padł remis. To znacząco ułatwia im odrabianie strat. Z drugiej strony – tak grając nie należy oczekiwać wielkiego wyniku. Czyżby „złote pokolenie” miałoby swoje plany o zdobyciu złotego medalu na wielkiej imprezie ponownie przenieść o dwa lata?