Hero of the week: Benik Afobe – niechciane dziecko Wengera

Miał przed sobą jedną z najłatwiejszych dróg, aby stać się podstawowym napastnikiem czołowej drużyny na świecie. Kontuzje i niefortunny los sprawił, że dziś jest zawodnikiem beniaminka z Bournemouth. Tak klaruję się niefortunna historia Benika Afobe, który dziś na bramki zamienia podania Charliego Danielsa, a nie – tak jak przewidywano – Mesuta Oezila.

Swoje życie rozpoczął w Londynie, dokładnie w Waltham Forest w północnej części stolicy Anglii. Od dziecka pasją była piłka – bardzo dużo piłki. Mając 6 lat został zauważony przez skauta Arsenalu, Gary’ego Notta w Dagenham, podczas jednego z niedzielnych turniejów dla najmniejszych adeptów. 1 maja 2005 roku dołączył do szkółki „Kanonierów” i to właśnie tam nastąpił początek jego piłkarskiej historii.

afobears

Afobe od początku swojej kariery wykazywał ogromną dojrzałość. To głównie z tego powodu na Mistrzostwach Światach U-12 we Francji w 2005 roku został kapitanem młodzieżowego zespołu. Napastnik nie marnował czasu na grę z rówieśnikami i bardzo często występował ze starszymi o rok lub dwa rywalami, od których i tak był znacznie większy, szybszy i sprytniejszy. To wszystko przeradzało się w kosmiczne wyniki bramkowe. Po raz pierwszy wypłynął na głębsze wody po ukończeniu 15 lat. To wówczas popisał się 40. bramkami w lidze U-16 podczas kampanii 2007/2008. Został uznany swego rodzaju supergwiazdą, a chęć wyrwania go ze szpon Arsenalu miała nawet Barcelona. Ten „hype” nie był bezpodstawny. Nastolatek potwierdzał to także w koszulce młodzieżowej reprezentacji, gdzie wyrównał rekord Michaela Owena, strzelając cztery bramki w jednym ze spotkań charytatywnego turnieju.

Przełomowym momentem w jego karierze miał okazać się rok 2010. W lutym podpisując pierwszy, profesjonalny kontrakt z „Kanonierami”, miał nadzieję na zrobienie wielkiej kariery na Emirates. Powody do takiego myślenia dawała nagroda za najlepszego gracza poniżej 18 roku życia „The Gunners” (21 bramek w 24 spotkaniach) oraz obecność w złotej drużynie U-17 reprezentacji Anglii. To wszystko spowodowało, że coraz częściej mówiono o podarowaniu mu załozeniu trykotu meczowego Arsenalu przez Arsene Wengera.

Francuz postanowił jednak coś zupełnie innego i wysłał Benika na wypożyczenie do Huddersfield Town, które początkowo miało trwać zaledwie do grudnia, ale solidne występy napastnika kongijskiego pochodzenia skłoniły działaczy „The Terriers” do przedłużenia umowy o kolejne pół roku. W League One ostatecznie rozegrał 28 spotkań i trafił 5 bramek. Latem 2011 roku wrócił do stolicy Anglii i to wówczas miał dostać szansę występu w pierwszym zespole Arsenalu.

afobehenry

Okoliczności były niebywałe. Emirates Cup oraz powracający do Londynu wraz z New York Red Bulls, Thierry Henry (idol Benika). Afobe rozegrał ponad 80. minut zmieniając kontuzjowanego Jacka Wilshere’a. Wydawało się, że nastąpił pewnego rodzaju przełom i niebawem dostanie szansę w Premier League. Możliwą szansę zawetowała jednak kontuzja, która zmusiła go do pauzowania przez pół roku. Nastolatek z letargu zdołał się wybudzić dopiero w marcu 2012 roku, kiedy to trafił na wypożyczenie do Reading. Od tamtej pory krążył między innymi angielskimi klubami. Bywał w Championship, ale także w League One, odpowiednio w Boltonie, Millwall oraz Sheffield Wednesday. W międzyczasie jego macierzysty klub, z którym nadal był związany umową, ściągnął kolejnego młodego napastnika – Yaye Sanogo, który został przez media nazwane następcą Benika. To w swoim rodaku Wenger zdawał się widzieć przyszłość. Afobe został po prostu skreślony. To był swego rodzaju dzwon pogrzebowy.

Punktem zwrotnym w powrocie do kariery okazało się wypożyczenie do MK Dons. 10 bramek podczas pół roku w League One oraz strzelenie dwóch goli Manchesterowi United zaledwie w 22. minuty w ekspresowym tempie ściągnęły na Milton Keynes skautów drużyn z Championship. Najlepszą propozycję złożyli reprezentanci Wolverhampton, proponując kwotę 2 milionów funtów, którą Arsenal momentalnie przyjął. Proces aklimatyzacji Benika trwał wybitnie krótko. W ciągu siedmiu początkowych spotkań, napastnik aż pięciokrotnie pokonywał bramkarzy rywali, momentalnie zyskując pewność siebie i przychylność kibiców. Również menedżer „Wilków”, Kenny Jackett dodawał mu wiele otuchy, tym bardziej, że obaj panowie znali się już podczas wypożyczenia Afobe do Millwall, gdzie Jackett pracował łącznie przez pięć lat. W cztery miesiące Afobe zaliczył 21 występów, okraszając to 13 trafieniami. W kolejnym sezonie jego skuteczność ani drgnęła – ponownie Afobe trzymał ją na wysokim poziomie i już po 30 minutach w inaugurującym spotkaniu nowego sezonu Championship podarował kibicom rywali powód do westchnień.

afobeunited

Dlaczego pomimo tak dobrej skuteczności Afobe choć przez chwilę nie został rozpatrywany jako przyszłościowy gracz Arsenalu?

– Problemem jest to, że Premier League ma jednych z najlepszych graczy na świecie, ale nie wszyscy to reprezentanci Anglii. Nie mamy wystarczająco dobrych graczy z tego kraju, ale ciągle na tym pracujemy. Nie kupujemy supergwiazd, tworzymy je – głosił jeszcze kilka lat temu Arsene Wenger.

Co więc poszło nie tak? Być może…status wychowanka klubu? Tajemnica poliszynela jest fakt, że Francuz potrafi pokierować jak nikt inny rozwojem nastolatka, ale tacy gracze jak Nicolas Anelka, Patrick Viera, Thierry Henry, Cesc Fabregas, Theo Walcott, Aaron Ramsey czy Wojciech Szczęsny pierwsze sznurowadła w swoich korkach zawiązywali nie tylko pod okiem innych trenerów młodzieżowych, lecz także w zupełnie innym mieście, czasami nawet w innym kraju, jak w przypadku Fabregasa czy Szczęsnego.

Afobe – po kilku latach i występach w niższych ligach – w końcu trafił do Premier League. Kwotę zapłacona przez Bournemouth (13 milionów funtów) można traktować, biorąc pod uwagę jego wiek i ciągły progres, jako dobry interes. Okrężna droga jaką podążył w wypełnieniu upragnionego celu powoduje, że Benik stał się niezwykle dojrzałym piłkarzem. Powrót po morderczej kontuzji, tułaczka w nizinach ligowych w Anglii oraz walka o dostąpienie zaszczytu gry w jednej z najlepszych lig świata jest już i tak wielkim zaszczytem. Czy wychowanka Arsenalu stać jeszcze na coś bardziej spektakularnego?