Jeszcze jedna szansa: Jadę na młodzieżową kadrę

unnamed

W poprzednim rozdziale: „Pamiętam, że przed końcem roku szkolnego trener poinformował nas o wakacyjnym wyjeździe na zagraniczny turniej. Mimo bycia najmłodszym w grupie, byłem pewien, że tam zagram. Był tylko jeden warunek: musiałem poprawić oceny.” Cały rozdział tutaj.

ROZDZIAŁ 5

– Krzysiu, jakiś list do ciebie – wołała z przedpokoju mama.

Po chwili przyszedłem i go otworzyłem: – Nie uwierzysz! To zaproszenie na konsultacje do młodzieżowej reprezentacji – zdumiony chwaliłem się tym, w co sam szczerze nie dowierzałem.

Właśnie powołano mnie do reprezentacji 14-latków. Początkowo miałem jechać na konsultacje z trenerami, a termin ustalono na za dwa tygodnie. I pojechałem.

Zgrupowanie odbywało się w Warszawie na boiskach Polonii, było nas tam z trzydziestu. Trenerzy pytali gdzie gramy, jak długo, w jakiej grze czujemy się najlepiej itd. Podstawowe pytania, a później wspólne ćwiczenia i trening.

Jako jedyny byłem ze swojego regionu, większość chłopaków grała dla Lecha, Legii i Wisły. Nie da się ukryć, że to na nich trenerzy zwracali uwagę w szczególności, ale ja chciałem to zmienić.

Podczas jednej z gierek grałem jako najbardziej wysunięty napastnik. Strzeliłem pięć goli i miałem swoją chwilę. Do końca dnia to o mnie dyskutowano w naszym obozie.

– A ty gdzie grasz? – pytał jeden z dwóch współlokatorów, jakich przydzielono ze mną do jednego pokoju.

– W Gwardii Koszalin. Miałem być już w Pogoni, ale nie wyszło. A wy? – ciągnąłem wątek, żeby tylko nie było tej niezręcznej ciszy.

– Obaj jesteśmy z Poznania.

Mówili, że nie wyobrażają sobie, żeby pójść do Legii. Podobno chodzili na każdy mecz Lecha, bo ich ojcowie to zagorzali kibice.

Wiecie, nie rozumiem takiego podejścia do piłki. Ja, choć wiele futbolowi zawdzięczam, nie przywiązywałem się nigdy do konkretnego klubu, nie całowałem herbu, nie sprzedawałem kawałków, jaki to jestem oddany. Piłkę kochałem zawsze, ale bez tej biznesowej otoczki, a tak się teraz dzieje. Kluby traktują cię głównie jako jeden ze składników na zarabianie kasy, więc dlaczego piłkarze mają inaczej traktować kluby?

Na koniec tamtego zgrupowania graliśmy sparing z rówieśnikami z Polonii. Wygraliśmy różnicą kilku bramek i trenerzy zapowiedzieli, że to nie ostatnie nasze spotkanie na zgrupowaniu reprezentacji.

Kiedy wróciłem do domu, rodzina i znajomi byli zachwyceni. Widzieli już zdjęcia z meczu, gratulowali i chyba zazdrościli. Gdybym mógł, sam bym sobie zazdrościł.

W międzyczasie toczył się sezon. Zagraliśmy już dobrych kilka meczów, a ja miałem na koncie ok. 15 goli. Raz strzeliłem 4 w jednym meczu i do biura trenerów zadzwonili z propozycją przyjazdu na testy do Lecha. Klub się zgodził, ale dopiero po jednym z ważniejszych spotkań.

– Siema stary! Lecimy gdzieś dzisiaj wieczorem? Jutro wylatujemy jakoś po 15, zdążymy dojść do siebie. Dawaj, nikt się nie domyśli – próbował przekonywać głos Bargiela.

– Cześć, ja dziś odpadam. Nie mogę, serio – odmówiłem z góry, bo wiem co to znaczy zalać się w trupa przed ważnym wyjazdem. Nie ma sensu ryzykować.

– No jak to… My idziemy, nie będziemy szaleć. Jakbyś chciał, 20:30 tam gdzie ostatnio – starał się subtelnie namawiać na wyjście.

Nie chciałem wychodzić. To już nie dla mnie.

Wróćmy do tematu. Jak dostałem tę propozycję z Lecha, dzwonili też z innych klubów. Jednak tak napaliłem się na Poznań, że ani myślałem zgadzać się na inne oferty.

Jak zwykle, na tego typu wyjazdach towarzyszył mi tata. Stadion robił wrażenie na nas obu. Nic dziwnego, u nas koszmarny obiekt, a w Szczecinie dopiero niedawno wybudowali nowy. W tamtej chwili świecący się na niebiesko stadion przy Bułgarskiej wymiatał.

Testy miały trwać 3 dni, a na koniec dostaliśmy wejściówki na mecz pierwszej drużyny. Jak wypadłem? Podobno dobrze, ale nie dali odpowiedzi od razu, mieli dzwonić. Nie wierzyłem, nie wyglądali przekonująco.

Mijały kolejne dni, tygodnie, a telefon milczał. Została przynajmniej niebieska koszulka z dobrze znanym herbem. W tym czasie trener, na prośbę innego, włączył mnie do kadry U-16. Ja dopiero co miałem mieć 15 urodziny…

Zbieżność wszelkich osób i nazwisk jest przypadkowa

Następny rozdział już 20.09.2016

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!