Wielki finał Ligi Mistrzów – typy bukmacherskie.

Nieczęsto spotykamy się z sytuacją, że oba zespoły, które zmierzą się w finale Ligi Mistrzów, mają szansę na potrójną koronę: wygrali zarówno rozgrywki ligowe jak i krajowy puchar. Podobieństw między obiema drużynami jest więcej: przed kończącym się właśnie sezonem zatrudnili nowych szkoleniowców. W obu przypadkach zespoły sporo na tym zyskały. Juventus pod wodzą wcześniejszego trenera – Antonio Conte dominował jedynie na krajowym podwórku, a w europejskich pucharach zdarzyło mu się nawet odpaść po fazie grupowej. Odszedł z powodu „polityki transferowej” prowadzonej przez klub z Turynu. Zastąpił go Massimiliano Allegri, który już w pierwszym sezonie wygrał pierwszy Puchar Włoch dla Juventusu od 1995 roku, zdobył mistrzostwo i dotarł do finału Ligi Mistrzów, po drodze eliminując takie zespoły jak Real Madryt, Monaco czy Borussie Dortmund.

Barcelona przy wyborze trenera kierowała się dobrze znaną zasadą: musi to być były piłkarz, który występował w Barcelonie, doświadczenie trenerskie nie gra roli. Takie kryteria sprawdziły się w przypadku Pepa Guardioli, więc czemu nie spróbować z Luisem Enrique? 10 lat po zakończeniu kariery, dwuletni epizod trenerski w rezerwach Barcelony (zastąpił Guardiolę). Ponadto rok w zespole Celta Vigo i z zespołu, który zajął 17. miejsce w sezonie 2012/13 uczynił zespół środka tabeli ( sezon później 9. miejsce). Były to wystarczające referencje, które zapewniły Enrique dwuletni kontrakt z Barceloną. Były pomocnik katalońskiej drużyny zakupił Luisa Suareza, Thomasa Vermaelena, Jeremy’ego Mathieu, Marca ter Stegena i Ivana Rakiticia. Przyspieszył nieco grę Barcelony i to wystarczyło aby po roku przerwy odzyskać mistrzostwo Hiszpanii, wygrać Copa del Rey i dojść do finału Ligi Mistrzów w roli zdecydowanego faworyta.

11377144_789749847806469_856638570497701616_n

Arbitrem finału będzie Cüneyt Çakιr. Dziwi mnie wybór Turka na tak ważne spotkanie, tym bardziej, że w tym sezonie „gwizdał” on jedynie w czterech meczach LM (trzy w fazie grupowej) i trzy w Lidze Europy (faza pucharowa). Trudno któreś z tych meczów nazwać poważnym. 22 żółte i 1 czerwona to bilans Turka w europejskich pucharach. Słabo. Dotychczas Barcelona w 12 występach w tegorocznej edycji LM zebrała 19 żółtych i jedną czerwoną kartkę, Juve natomiast 23 żółte. Również nie wygląda to nadzwyczaj imponująco. Tyle, że…to Finał Ligi Mistrzów! Dla niektórych zawodników pierwszy i być może ostatni. Tacy piłkarze jak Gigi Buffon, Patrice Evra, Andrea Pirlo, Dani Alves czy Xavi są już grubo po trzydziestce i dzisiejszy mecz może być ich ostatnim spotkaniem o wielką stawkę. Bukmacherzy linie kartkową wystawili na pułapie 4.5 i nie jest to wygórowana linia. W obu zespołach są zawodnicy, których można pewnie typować do zdobycia któregoś z kartonika, typowe „przecinaki”, albo dla których życiowym mottem są słowa „piłka może przejść, ale nie piłkarz”. W Barcelonie jest to Sergio Busquets (8 żółtych kartek we wszystkich rozgrywkach) i Javier Mascherano (11). W Juventusie taką rolę pełni Arturo Vidal (11), Leonardo Bonucci (11), czy Claudio Marchisio (12). Myślę, że warto spróbować.

Ilość kartek – powyżej 4.5 – @2.00 (Bet365)

Zdecydowanym faworytem jest Barcelona, ale w takim wypadku lubię stawiać na rzuty rożne zespoły, który jest niżej notowany. W ciągu 12 meczów w Lidze Mistrzów zebrał 56 rzutów rożnych, czyli prawie pięć na mecz. Nawet na Santiago Bernabeu, gdy bronili jednobramkowej przewagi z pierwszego meczu z Realem, zdobyli 6 rzutów rożnych. Dziś też zaatakują, ale że defensywa „Blaugrany” jest szczelna, może być ciężko o bramki. Myślę, że kilka ataków Juve zakończy się w narożniku boiska, na rzutach rożnych. Linia jest bardzo niska, grzechem byłoby nie skorzystać z tego.

Rzuty rożne drużyny – Juventus – powyżej 3.5 – @1.72 (Bet365)