Martinez pudłuje z rzutu karnego i derby Mediolanu kończą się remisem

Calhanoglu trolls AC Milan after brilliant Inter debut | Forza Italian  Football

Nie pomogły dwa rzuty karne, które mieli okazje wykonywać piłkarze Interu. Derby Mediolanu zakończyły się podziałem punktów, chociaż wydaje się, że to podopieczni Simone Inzaghiego przez większość spotkania dyktowali warunki. Milan również miał swoje okazje, ale finalnie obie ekipy zdobyły trafić do siatki tylko po razie. 

Pudło Martineza

W pierwszych minutach spotkania to Milan wyglądał nieco lepiej, ale bardzo szybko okazało się, że to nie oni będą mieli pierwszą w tym meczu okazję na zdobycie gola. Niefrasobliwe zachowanie Francka Kessie wykorzystał Calhanoglu, który był bliski tego, by odebrać Iworyjczykowi piłkę w polu karnym Rossoneri. Sztuka ta nie udała mu się tylko dlatego, że został przez pomocnika Milanu sfaulowany. Po konsultacji z VAR-em arbiter wskazał na jedenasty metr boiska, a do rzutu karnego podszedł były piłkarz Rossoneri – Hakan Calhanoglu. Turek zmylił Tatarusanu i tym samym wyprowadził Inter na prowadzenie.

Z minuty na minutę ataki Milanu stawały się coraz bardziej konkretne, co bardzo szybko poskutkowało wyrównującą bramką. Tej, nie zdobył jednak żaden z podopiecznych Stefano Pioliego. Piłkę do własnej siatki skierował bowiem Stefan de Vrij, na którego głowę, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego spadła futbolówka. Było 1:1, ale Milan nie zamierzał zwalniać. Rossoneri atakowali bramkę Handanovicia z jeszcze większą częstotliwością, ale ponownie to Inter był bliżej zdobycia kolejnej bramki.

W 28. minucie nie najlepszym wślizgiem popisał się Ballo Toure, który we własnym polu karnym wyciął Matteo Darmiana równo z murawą. Sędzia nie miał wątpliwości i ponownie wskazał na jedenasty metr. Tym razem jednak Inter miał mniej szczęścia. Do futbolówki podszedł Lautaro Martinez, jednak jego intencje dobrze odczytał Tatarusanu i z łatwością wyłapał strzał. W końcówce pierwszej części kolejną okazję na objęcie prowadzenia miał Inter, jednak zamierzającą w światło bramki piłkę wybił Toure.

Z dużej chmury mały deszcz

Druga połowa to w większości dominacja Interu. Swoje szanse mieli Martinez i Calhanoglu, ale zabrakło odrobiny szczęścia i celności. Groźne kontrataki starał się także wyprowadzać Milan, ale obrońcy Interu dobrze radzili sobie z powstrzymywaniem ich. To podopieczni Simone Inzaghiego minimalnie przeważali i wydawało się, że to oni są bliżsi zdobycia zwycięskiej bramki. Nerazzuri stwarzali sobie więcej okazji, ale podopieczni Stefano Pioliego rewanżowali się poziomem zagrożenia stwarzanym pod bramką rywala. W ostatnich dwóch kwadransach meczu wyglądało to tak, że Inter więcej atakował, ale to Milan był w swoich atakach konkretniejszy.

Ostatnie dziesięć minut należało już do piłkarzy Milanu. Najpierw groźny strzał Zlatana Ibrahimovicia z rzutu wolnego, obronił Handanović, a chwilę później w słupek trafił Saelemaekers. Do końcowego gwizdka żaden z zespołów nie potrafił jednak umieścić piłki w siatce i derby Mediolanu zakończyły się podziałem punktów.

 

AC Milan – Inter 1:1 (1:1)

0:1 Calhanoglu (kar.) 11′

1:1 de Vrij (sam.) 17′