Od skauta po prawą rękę Abramowicza. Niezwykła kariera Michaela Emenalo

Oficjalnie – dyrektor sportowy Chelsea. Nieoficjalnie – prawa ręka Romana Abramowicza. Oto historia dawnego skauta, Michaela Emenalo, który został jedną z najbardziej wpływowych osób na Stamford Bridge.

17 grudnia Jose Mourinho zostaje zwolniony z Chelsea. Kilka godzin później wywiadu dla klubowej telewizji udziela Michael Emenalo, który stara się wytłumaczyć decyzję zarządu. Mówi o tym, że nie było innej możliwej decyzji, a wyrzucenie ze Stamford Bridge The Special One jest rozwiązaniem dla dobra klubu. Fakt, że rozmowa ukazała się zaledwie „kilka” chwil po rozwiązaniu umowy z uwielbianym przez kibiców Mourinho, dawał wiele do myślenia. Było to niejakie potwierdzenie tezy, że Nigeryjczyk jest najbliższą osobą w klubie dla rosyjskiego multimiliardera. Emenalo stał się niejako głosem całego zarządu. Wspomniany wywiad rozwścieczył fanów londyńskiej drużyny z dwóch powodów. Po pierwsze – dyrektor generalny Chelsea w żadnej wypowiedzi nie użył nazwiska portugalskiego menedżera, tytułując go w każdym zdaniu „osobą”. Po drugie – Emenalo wydawał się niezwykle wyluzowany i zadowolony z takiego obrotu spraw, co także wpłynęło na jeszcze większy konflikt między nim a fanami.

emenalojose

Droga Emenalo na szczyt mogłaby idealnie wkomponować się w historie o ubogich chłopcach, którzy kilkanaście lat później zostawali gwiazdami futbolu. Jest tylko jedna różnica – on zaczynał dużo wyżej. Piłkarską karierą rozpoczął w jednym z najstarszych nigeryjskich klubów – Enugu Rangers, dołączając tam w 1985 roku. Kilka miesięcy później postanowił złożyć papiery na studia, konkretnie na Uniwersytet Bostoński. Jego konikiem było prawo, wykładowcy wręcz namawiali swojego ucznia, aby porzucił marzenia o karierze piłkarza i na poważnie zajął się nauką. Ten jednak wybrał futbol, choć jego karierę niespecjalnie można nazwać pasmem sukcesów. Obecny dyrektor generalny Chelsea zwiedził dwa kontynenty, gdzie występował dla sześciu klubów. Największym jego sukcesem w CV okazał się udział podczas Mistrzostw Świata w 1994 roku, w których to miał okazję między innymi wystąpić przeciwko Diego Maradonie. Przygodę piłkarza zakończył w 2000 roku po dwóch latach spędzonych w Maccabi Tel Awiw. To tam poznał Avrama Granta, swojego konstruktora w drodze na szczyt w klubowej hierarchii Chelsea.

Grant został zatrudniony przez Chelsea w 2007 roku, aby zastąpić Jose Mourinho w roli tymczasowego menedżera. Po swoim mianowaniu, Avram natychmiast przypomniał sobie o dawnym podopiecznym i momentalnie sprowadził go na Stamford Birdge. Emenalo miał pełnić funkcję skauta i osoby, która będzie rozpracowywać rywali. Jeszcze na krótko przed zatrudnieniem Nigeryjczyka, kiedy to The Blues mieli stanąć w szranki z Valencią, Izraelczyk spotykał się ze swoim przyjacielem, aby zasięgnąć rad na temat hiszpańskiego zespołu. Londyńczycy wygrali tamto spotkanie, a Grant miał w tym zwycięstwie konkretny argument, by przekonać Abramowicza do swojej decyzji o dokooptowaniu na stałe nowego członka sztabu szkoleniowego. Gdyby Emenalo nie dołączył do Chelsea, zapewne nadal pozostałby na Wyspach Brytyjskich, ponieważ na podobne stanowisko miał zamiar zatrudnić go Juande Ramos, szkoleniowiec Tottenhamu.

Grant starał się pomagać swojemu pupilowi jak tylko mógł, ale sam po przegranym finale Ligi Mistrzów został wyrzucony z prowadzonej funkcji. Mimo to Emenalo nadal został w klubie i pomimo zmian na stołkach menedżerskich nadal utrzymywał się na swojej posadzie. W 2010 roku awansował do roli asystenta, kiedy to z zespołu odszedł Ray Willkins. To wówczas miało miejsce preludium do konfliktu z ówczesnym menedżerem drużyny Ancelottim. Willkins zdawał się być niezwykle zaufanym współpracownikiem Włocha, a Nigeryjczyk tak jakby wprosił się na jego miejsce. Carletto jednak stanowczo trzymał swojego nowego asystenta od zespołu, zakazując mu wręcz udziału w treningach. Relacja obu Panów z każdym dniem się zaostrzała. Włoch nie omieszkał nawet pośrednio skrytykować działań Abramowicza wobec roszad w jego sztabie.

– Trzeba porównać Fergusona i mnie. To dwie zupełnie inne pozycje w klubie. Alex ma całkowitą kontrolę nad zespołem, a ja po prostu wykonuje pewną część pracy. Nie jestem tutaj aby wyjaśniać co czuję [ze względu na zwolnienie Willkinsa], będę nadal pracować dla klubu. Chcę się skupić na zespole. Emenalo nadal pracuje na zasadach, które zostały ustalone wcześniej. Był skautem i nic się z mojego punktu widzenia nie zmienia. Pierwszym asystentem jest Paul Clement, a także Steve Holland.

carlo

Ancelotti się nie załamywał, ponieważ doświadczył podobnych ograniczeń w czasie pracy pod Silvio Berlusconim w Mediolanie. Mimo to wszystko mknęło w jedną stronę – do zwolnienia. Carlo wyleciał zaledwie kilka godzin po przegranym meczu z Evertonem. Kilka miesięcy później Emenalo uzyskał kolejny awans – tym razem na dyrektora technicznego klubu. Oficjalnie trzymał pieczę nad siecią skautingową oraz zespołami młodzieżowymi. Nadzorował także strategię transferów dla pierwszego zespołu. To on miał dbać, by Abramowicz zaprzestał wydawania pieniędzy w błoto (Rosjanin w 10 lat wydał miliard dolarów na wzmocnienia kadry, transfery menedżerów itd).

Mijały miesiące, a pozycja Nigeryjczyka stale rosła. Abramowicz czuł się w klubie znacznie pewniej, mając kogoś, kto za niego nadzoruje większość spraw. Jak wspominał Ancelotti – była to odmienna sytuacja niż w Manchesterze United, gdzie guru był Ferguson. W Chelsea nic takiego nie miało mieć miejsca. Menedżer miał za zadanie być przywódcą zaledwie pierwszego zespołu. Reszta obowiązków należała do innych. Wszystko nadzorować miał właśnie dyrektor generalny.

Zalążek pierwszych nerwowych ruchów byłego piłkarza Maccabi Tel Awiw nastąpił na przełomie 2012 i 2013 roku, kiedy to wpadł on na pomysł zatrudnienia Rafaela Beniteza, znienawidzonego przez kibiców Chelsea hiszpańskiego menedżera, którego sam później kompromitował dając mu do zrozumienia, że Benitez jest w Londynie tylko do przygotowania drużyny na spotkania. Do tego dochodziły także decyzje o przeprowadzanych transferach, które nie były w żadnym stopniu konsultowane z byłym trenerem Liverpoolu.

abramowiczemenalo

Kolejny szturm nadszedł kilka miesięcy później, w czasie wyborów nowego menedżera Chelsea. Abramowicz w czasie szukania sternika dla The Blues miał w głowie dwa nazwiska –Guardioli oraz Mourinho. Gdy pierwszy odmówił, wybór dokonany przez właściciela klubu zdawał się być oczywisty. Emenalo jednak nie dawał za wygraną i podawał inne propozycję – między innymi Michaela Laudrupa czy Fabio Capello. Nigeryjczyk za wszelką cenę nie chciał powrotu Portugalczyka, ponieważ wiedział jak ten nie lubi mieć zbyt wielu osób nad sobą i jak poradził sobie z Jorge Valdao w Realu Madryt, obejmując po raz pierwszy w historii Realu Madryt funkcję menedżera klubu, który ma – poza prezesem – najważniejsze prawo głosu. To sprawiło, że Michael w maju, na kilka dni przed oficjalnym ogłoszeniem zatrudnienia Mourinho, złożył rezygnację z funkcji dyrektora technicznego. Abramowicz jej jednak nie przyjął. Utrzymanie w klubie dwóch tak charyzmatycznych osób potwierdzało, że w The Blues nie będzie pełni władzy, a Mourinho będzie musiał liczyć się ze słowem współpracownika. The Special One miał usłyszeć, że jeśli zaakceptuje warunki Chelsea, będzie zmuszony uznać nadrzędną w kwestiach roszad kadrowych rolę Nigeryjczyka.

mourinhoporto

Brak spięć na linii Mourinho – Emenalo trwał przez dwa lata. Obaj Panowie wzorowo współpracowali. Portugalczyk w dwa sezony wydał ponad 150 milionów funtów, a jego Chelsea wraz z nowymi zawodnikami zdobyła po raz pierwszy od 5 lat mistrzowski tytuł, na który Abramowicz wyczekiwał od czasów Carlo Ancelottiego. Wszystko zostało zburzone przed obecnym sezonem, kiedy to The Blues nie działali na rynku transferowym tak jak należy. Emenalo już wcześniej zarzucano nieudolność w przeprowadzanych transferach (między innymi w sprowadzeniu Filipe Luisa). Latem poprzedniego roku wyjątkowo nieudolnie poprowadził politykę transferową Londyńczyków. Mourinho przedstawiając zarządowi listę wzmocnień, jakich oczekuje w celu obrony tytułu mistrzowskiego, oczekiwał Antoine Griezmanna, Paula Pogby oraz Johna Stonesa. O ile fakt, że dwa pierwsi nie za bardzo kwapili się z odejściem został zaakceptowany, to przegrana walka o młodego Anglika mogła rozwścieczyć The Special One. Wzmocnienie obrony dla Portugalczyka miało być kluczem, a tymczasem zamiast Stonesa dostał od klubu Michaela Hectora i Papy Djilobodjiego, którego Mourinho…nawet nie znał.

– Zdajemy sobie sprawę, że klub nie zawsze dostaje to, czego chce. Nie udało nam się sprowadzić Stonesa tylko dlatego, że Everton nie chciał nam go sprzedać. Próbowaliśmy długo zakontraktować Johna, włożyliśmy dużo wysiłku, więc nikt w drużynie nie ma żalu – wyjaśniał swoją nieudolność Nigeryjczyk.

Żal jednak był, a Chelsea wraz z Mourinho z każdym tygodniem mknęła ku upadkowi. Na kilka tygodni przed zwolnieniem Portugalczyka, Emenalo udzielił wywiadu dla „The Telegraph”, gdzie potwierdzał poparcie dla menedżera od zarządu, jednocześnie puentując to, że Abramowicz jako właściciel zawsze ma prawo do konkretnej, ostatecznej decyzji. Taka została wykonana w połowie grudnia. Mourinho zastąpił uwielbiany na Stamford Bridge Guus Hiddink, chociaż Emenalo ponownie chciał na stołek menedżera wepchnąć swojego przyjaciela – Juande Ramosa.

emenaloout

Wzrost znaczenia Emenalo i zdobyte zaufania Abramowicza, jest tym bardziej ciekawszy z tego powodu, że Nigeryjczyk nigdy wcześniej nie pracował u Rosjanina. Wszyscy najważniejsi członkowie zarządu mają długotrwałe więzi biznesowe z właścicielem The Blues. Prezes Bruce Buck, pracował z Abramowiczem w „Sibneft”, spółce naftowej Rosjanina. Również Marina Granovskaja pracowała w tej samej firmie i jest najbardziej zaufaną doradczynią właściciela klubu. Swoje lata pracy w naftowej spółce ma także Eugene Tenebaum, obecnie jeden z dyrektorów na Stamford Bridge. Jest to niezwykle zwarta grupa, która miała ze sobą styczność od dobrych kilku lat. Mimo to Emenalo między nimi wzrósł do jednej z najbardziej wpływowych person w zarządzie. Fakt, że jako jedyny ma bezpośrednie doświadczenie piłkarskie, daje mu pełnie władzy w tych kwestiach. Tylko Marinę Granovskaję uważa się za osobę, która ma większy posłuch u Abramowicza. Ten fakt bezsprzecznie potwierdza, do jakiej rangi urósł człowiek, którego nikt o to nie podejrzewał.