Stara Dama obdarta z szat! Inter wygrywa derby Italii

rulli

233. derbowe starcie pomiędzy Interem a Juventusem wygenerowało multum emocji. Inter przystępował do tego starcia po kompromitującej porażce z Hapoelem Beer Szewa w ramach Ligi Europy. Juventus był zdecydowanym faworytem, Stara Dama weszła w sezon z wysokiego C i od początku systematycznie gromadziła po trzy oczka. Posada Franka de Boera uratowana, we włoskich mediach mówiło się o ultimatum dla Holendra. Inter zagrał jak na klub z takim potencjałem przystało, po raz pierwszy od czasów Jose Mourinho Nerazzurri potrafili pokonać Juventus w ligowym meczu na San Siro! Uff, grande partita

Na Giuseppe Meazza pojawiło się wiele znanych postaci. Z obozu Neroazzurrich na trybunach zasiedli Diego Milito, Walter Samuel czy Christian Chivu. Zabrakło Il Fenomeno, czyli Brazylijczyka Ronaldo. Wspominam o tym, bowiem dziś były napastnik Interu obchodzi 40. urodziny. Stadion wypełniony po brzegi, kapitalna atmosfera, w powietrzu czuło się wielkie święto, święto calcio. Wszystko zaczęło się niemrawo, dużo kunktatorstwa i schematycznej gry z obu stron. Sympatycy taktycznych rozwiązań mogli być ukontentowani takim przebiegiem spotkania. Typowy mecz dla koneserów. Poza dwoma wyjątkami pierwsza połowa do zapomnienia. Pierwszym z wyjątków była sytuacja, w której Mauro Icardi trafił w słupek. Argentyńczyk wygarnął piłkę spod nóg będącego ostatnio w słabej formie Giorgio Chielliniego i posłał rogala w kierunku bramki Buffona. Po przeciwnej stronie mieliśmy dogodną sytuację Samiego Khediry, którego strzał głową był zbyt lekki i nie sprawił kłopotu Samirowi Handanovicowi.

Pierwsza odsłona zakończona remisem, można powiedzieć, że była to przystawka do dania głównego, jakie otrzymaliśmy w drugich 45. minutach. Jeżeli pierwsza połowa to była cisza przed burzą, to w w drugiej odsłonie mieliśmy burzę z piorunami! Znak do działania dał Antonio Candreva, uderzył świetnie z woleja, ale jego strzał minimalnie minął bramkę Buffona. Frank de Boer gestami zachęcał swoich podopiecznych do jeszcze żwawszej gry. Inter przeważał, Inter był lepszy, jednak zmobilizowali się na rywala z górnej półki i tworzyli zespół. Juventus niemrawy, zagubiony, w ogóle nie przypominający maszynki do wygrywania. Myśleli, że minimalnym nakładem sił uda się zapunktować. Po akcji lewą stroną Alexa Sandro i trafieniu Lichtsteinera taki scenariusz miał duże szanse się ziścić. Wydawało się, że gol dobije Inter, że teraz Juventus zagra cynicznie, w swoim stylu zarygluje dostęp do bramki i wywiezie komplet oczek. Nic bardziej mylnego!

Bohaterem całej niebieskiej części Mediolanu został Mauro Icardi. W naszej zapowiedzi do tego meczu pisaliśmy o świetnym bilansie Argentyńczyka przeciwko Starej Damie. Obecnie jego bilans wynosi, 8 meczów i 7 bramek. Najaktywniejszy w całym meczu. To właśnie Argentyńczyk doprowadził efektowną główką do wyrównania. Asystę zaliczył Ever Banega po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Icardi jak na kapitana przystało poprowadził swój zespół do zwycięstwa. Prócz pięknej bramki zaliczył także świetną asystę. Zanim jednak asystę zaliczył Icardi, fatalny błąd popełnił Kwadwo Asamoah, który podał zbyt lekko. Strata była brzemienna w skutkach. Mauro zewnętrznym podbiciem zagrał wprost na głowę do Ivana Perisica, który nie dał szans Buffonowi.

Swoje pięć minut miał dzisiejszego wieczora także Felipe Melo, tym razem nikogo nie wyciął równo z trawą, nikomu nie zrobił krzywdy. W pamięci zapadła za to jego szaleńcza radość po bramce Perisica.

Perisić to także jeden z bohaterów tego meczu, jego wejście zdynamizowało poczynania Interu tego wieczora. Chorwat po raz kolejny dał wiele do myślenia obserwatorom i dziennikarzom z Półwyspu Apenińskiego. Dlaczego? Wszyscy bowiem zastanawiają się od początku sezonu dlaczego Chorwat nie ma pierwszego składu w Interze, a Frank de Boer stawia ciągle na Edera. Napastnik reprezentacji Włoch w dzisiejszym meczu starał się, nie można mu odmówić chęci, jednak nic konkretnego nie wykreował.

Inter wreszcie zagrał na miarę potencjału jaki drzemie w tym zespole. Być może to będzie przełomowy mecz, piłkarze Nerroazzurrich uwierzą w siebie i powalczą w tym sezonie o coś więcej? Kolejny krok to wyjazd do Empoli. Przeciwko klubowi Łukasza Skorupskiego nie zagra Ever Banega, który obejrzał dziś czerwoną kartkę w samej końcówce spotkania.

 

Komentarze

komentarzy