W Ekstraklasie bez zmian – absurd goni absurd!

Stało się to o czym mówiło się od wczoraj – Jan Kocian został zwolniony z Ruchu, a tym samym chorzowski klub wygrał statuetkę w kategorii: „największy kretynizm roku”. Co z tego, że do grudnia jeszcze daleko, co z tego, że „Niebiescy” mieli silną konkurencje? Takiego wątku nie wymyśliłby nawet Marek Koterski w „Dniu świra”. Ta liga nadal nie przestaje zaskakiwać, a gdy wydaje się, że doszliśmy już do granicy absurdu, szefowie i prezesi serwują nam kolejne danie główne.

Jak w ogóle nasze kluby mają rywalizować jak równy z równym z europejskich pucharach skoro same rzucają sobie potężne kłody pod nogi. Nie ma szkolenia, nie ma długofalowej wizji, a wielu miejscach nie ma nawet boisk treningowych, gdzie można by było odbyć porządny trening. Nie wspominając już o takich udogodnieniach jak odnowa biologiczna. W każdym zespole Ekstraklasy można znaleźć coś dziwnego, coś nieprawidłowego, ewentualnie coś śmiesznego.

Liderem jest jednak Ruch Chorzów. Klub z tradycjami, który ma rzeszę wiernych fanów, duży potencjał marketingowy, ale niestety też wiele problemów finansowych. Włodarze zlepili kadrę z piłkarzy podstarzałych (Surma, Malinowski), niechcianych, lub młodych, ale anonimowych. Ograniczenia płacowe miały być gwoździem do trumny „Niebieskich” i na początku rzeczywiście tak było. Więcej, chorzowianie w ogóle nie powinni być w elicie, ale splot okoliczności – czytaj upadek Polonii, doprowadził do tego, że kuchennymi drzwiami nadal mogli przygotowywać się do sezonu w Ekstraklasie. Jednak jak to zwykle bywa ze składakami – w górach nie są zbyt wytrzymałe i zespół szybko zaczął na naszych oczach zaliczać ostry zjazd bez trzymanki. Porażka z Jagiellonią przelała czarę goryczy i odejść musiał Jacek Zieliński, ale nie oszukujmy się, facet miał naprawdę trudne zadanie i wielu pewnie myślało wtedy, że taka zmiana nic nie da. Przyszedł Jan Kocian – człowiek z pewną renoma w środowisku, który zwiedził kawałek świata, miał doświadczenie, ale wciąż niewielu dawało mu jakiekolwiek szanse w takim grajdołku. Słowak o dziwo zrobił wynik ponad stan, przy którym szczena opada na samą ziemię. Poustawiał wszystko po swojemu, dzięki czemu Ruch wyglądał pod względem taktycznym na tle innych klubów wyśmienicie. Poza tym jest jednym z niewielu, którzy odcisnęli tak znaczące piętno na zawodnikach, a przy nim niektórzy wręcz wrócili do świata żywych. Buchalik zapewnił sobie kontrakt w Wiśle, Stawarczyk zaczął grać bezbłędnie w tyłach, a do tego dokładał bramki, Dziwniel z anonimowego zawodnika stał się kandydatem do reprezentacji, o Starzyńskiego pytają zagraniczni scouci, a Kuświk nastrzelał w ostatnim sezonie więcej bramek niż chyba przez całe swoje życie. Cel został też zrealizowany z nawiązką, bo zamiast rozpaczliwej walki o utrzymanie było trzecie miejsce i awans do europejskich pucharów, w których mało brakowało, a Kocian z ultrawąską kadrą dostałby się do fazy grupowej.

Przy okazji dodamy jeszcze, że były szkoleniowiec zespołu z Cichej robił tez bardzo dobre wrażenie prywatnie. Nie krzyczał na piłkarzy, ale był wymagający, bardzo inteligentny, ale nie zarozumiały jak Probierz, a do tego można było z nim porozmawiać chyba na każdy temat. To taki typ trenera za którym zespół idzie w ogień.

Ale dla Pana Smagorowicza i całego zarządu to nie ma znaczenia. Od sukcesu z zeszłego sezonu tak wzrósł apetyt, że teraz chcą nie tylko schabowego, ale i kawior. Po raz kolejny nie dano w Polsce wyjść szkoleniowcowi z opresji, pokazać, że umie zareagować na kryzys. U nas głowy są tak gorące, a strach przed utratą kasy z NC+ tak duży, że w klubach kompletnie nie ma pojęcia cierpliwości. Wszystkim wydaje się, że efekt nowej miotły to najlepsze lekarstwo na wszystkie bolączki. Ruch staje się jeszcze bardziej amatorsko zarządzany, gdy wspomnimy, że przecież po wielkich osiągnięciach z zeszłego roku Kocian dostał nowy kontrakt, który miał obowiązywać aż do 2016 roku! Teraz przyjdzie Fornalik, pewnie na chwilę będzie lepiej, ale gdy drużyna przegra trzy mecze oczywiście szkoleniowiec wyleci i tak się kręci karuzela, tylko my – jako kraj, piłkarsko wciąż stoimy w miejscu… Kto grał w piłkę lub uprawiał jakikolwiek inny sport drużynowy dobrze wie jak wygląda wcielanie nowego planu taktycznego w życie, proces poznawania metod sztabu i bez trudu może wywnioskować, że nie trwa to tydzień czy dwa.

Takich absurdów jest w naszej lidze zresztą pełno – to nie jest tak, że ktoś tu uwziął się na Ruch. Po prostu to najbardziej idiotyczny przykład głupoty, którą jak powszechnie wiadomo trzeba uwypuklać i piętnować. Jeszcze niedawno gazety pisały o zwolnieniu Smudy. Tego samego, który zastał Kraków bardzo drewniany, a prawie zostawił murowany. Jeszcze niedawno zastanawiano się nad utrzymaniem, ale Smuda po swojemu poprzestawiał klocki, sprowadził z Panem Bednarzem kilku zawodników, którzy swoją drogą też byli w dość przeciętnej formie i jak się okazało była to najdłużej niepokonana drużyna w lidze w tym sezonie. Oprócz tego prawdziwe „Śmiechu warte” oglądamy w Bydgoszczy. Tam z kolei nie ma kibiców na stadionie, a prezes postanowił sprowadzić kilka wagonów cyrkowców obcokrajowców. Podobnie jest zresztą w Koronie, w której chyba wszystko jest na opak, a odkąd odszedł Jacek Ojrzyński drużyna zaliczyła poważny krok w tył.
Lechia naśladuje kabaret Ani Mru Mru, ale jako, że jest to podróbka to słabo się to wszystko ogląda i lepiej zmienić kanał. Wyrzucenie po kilku kolejkach Quima Machado nie jest jeszcze szczytem wszystkiego co najgorsze. Większe absurdy pojawiają się w momencie zatrudnienia nowego szkoleniowca. Hajto był już dogadany, zgodzili się właściciele, ale co z tego skoro nie zgodził się zarząd. Teraz głównym kandydatem do objęcia stanowiska jest nie kto inny jak Richardo Moniz. Człowiek, któremu przez chwilę się udawało, ale postanowił przy pierwszej możliwej okazji zwiać na zachód – do Monachium. Pokazał wszystkim ludziom, którzy mu zaufali środkowy palec, a gdy nie udało mu się w drugiej lidze niemieckiej postanowił wrócić tam, gdzie jest akurat wolne koryto.

W Zabrzu też jest kolorowo. Klub pięknie wykiwał PZPN i nadal gra w swoim przedstawieniu świetnie przy tym się bawiąc. Trenerem jest Józef Dankowski, a dyrektorem sportowym Robert Warzycha, ale tak naprawdę to Warzycha jest szkoleniowcem, a Dankowski tylko jest pionkiem, a może jest jeszcze inaczej? Trudno się w tym wszystkim połapać – tu trener zdaje maturę, tu mówi, że jest trenerem, ale nie jest, drugi mówi, ze prowadzi zespół, ale nie ma nic do powiedzenia na temat taktyki i tak dalej i tak dalej.

Śląsk Wrocław kultywuje za to tradycję „Klubu Kokosa”. Aż się łezka w oku kręci, gdy się przypomni jak kiedyś Daniel Kokosiński i inni niepokorni piłkarze biegali po schodach i asfaltowych boiskach. Teraz podobną przygodę przeżywa Sebino Plaku, który jest w klubie od rana do wieczora. Treningi indywidualne przeplata z treningami rezerw i akcjami charytatywnymi. Jest oczywiście winny, bo podpisał lukratywny kontrakt i chciał godnie zarabiać. Co z tego, że podpisywał umowę na określony okres i obie strony zgodziły się na jego warunki? Może być słaby, bez formy, ale szacunek mu się należy, ale we Wrocławiu mało kogo obchodzą takie nudne i przestarzałe wartości.

Podobne przykłady głupoty można znaleźć praktycznie w każdym klubie w Polsce. To naprawdę zadziwiające, że często ludzie po studiach – z wyższym wykształceniem kompletnie nie potrafią zarządzać na takim szczeblu i dają aż taki popis niekompetencji. Wiele osób narzeka na piłkarzy, na trenerów, ale właśnie od góry zaczyna się wszystko i to ona ustala standardy. Nic dziwnego, że nasi rodacy nie mogą nic osiągnąć w futbolu skoro wszystkim się wydaje, że mogą odmienić wszystko z dnia na dzień.

Kocianowi wypada życzyć, żeby znalazł robotę w miejscu gdzie mógłby spokojnie popracować i w którym nie stanie się niewolnikiem dobrych wyników.

Beyonce replaces Lana Del Rey as the new face for H
hd porn year pace differentials since dinar

Did you Know the Earliest Know Jeans Came From Bombay
gay porn I also rotated the cookie sheet halfway through the baking time

Comfort Sandals For Walking And Everyday Wear
how to lose weight fast Are You A Fan Of The One Direction Boy Band

Secret Fashion Show 2012 Photos
quick weight loss decided to use it almost exclusively to make ridiculous videos

How to Keep Your Shoes From Ripping
snooki weight loss He proceeded purchased a fleet of luxury vehicles

Cheaper alternative to this Burberry trench
miranda lambert weight loss but She Hulk isn’t your average Power Girl

12 Early Uses of Electricity That Proves History Was F
christina aguilera weight loss her body outlined against a saturated teal background

Adidas WOMEN’S SHORT SLEEVE FASHION PERFORMANCE 4 POLO
weight loss tips linen fabric is not harmful to skin texture

Komentarze

komentarzy