14. rocznica najbardziej zwariowanego meczu w historii futbolu

 maxresdefault

Co kibice piłki nożnej najbardziej lubią w najpopularniejszej dyscyplinie sportowej świata? Walkę na sto procent, efektowne zwody, kontrowersje, ale przede wszystkim bramki. Najlepiej, kiedy pada ich dużo, a obserwatorzy danego spotkania nie mają nawet chwili, by usiąść spokojnie na miejscu. Co jednak myśleć o pojedynkach, w których piłkarze trafiają… zbyt często do siatki?

Takie „rzezie niewiniątek” cieszą zazwyczaj jedynie część sympatyków futbolu. Chodzi oczywiście o wspierających zespół wcielający się w rolę kata. Kibice owieczek mają zdecydowanie mniej powodów do radości, a i neutralni fani nie są zazwyczaj szczególnie zadowoleni z przebiegu takiego spotkania. Bo w sumie jaką frajdę ma, dajmy na to, Anglik, Włoch czy inny Francuz z patrzenia na to, jak Borussia Dortmund czy Real Madryt gromią Legię Warszawa w Lidze Mistrzów? Zero emocji.

„Skromne” porażki Wojskowych z BVB i Królewskimi (odpowiednio: 0:6 i 1:5) są jednak niczym w porównaniu do spotkania, które miało miejsce równo czternaście lat temu na dalekim Madagaskarze. Nietrudno domyślić się, że spotkania tamtejszej ligi nie stoją na wysokim poziomie, a sami piłkarze także do wirtuozów nie należą. Skoro więc Malgaszowie nie potrafią od lat zainteresować swoją ligą mieszkańców innych krajów, postanowili przejść do historii w niecodzienny sposób.

Otóż 31 października 2002 r. w ramach jednego z meczów fazy play-off mierzyły się ze sobą drużyny AS Adema i SO de l’Emyrne. Obie do dziś widnieją w księdze rekordów Guinnessa, choć przyczynili się do tego w głównej mierze zawodnicy gości, którzy zdobyli aż 149(!) bramek. Cud? Nie, zdecydowanie bardziej głupota, zwłaszcza jeśli dodamy, że wszystkie gole okazały się samobójcze.

Takie zachowanie graczy SO de l’Emyrne nie było przypadkowe, lecz miało na celu wyrażenie protestu wobec – ich zdaniem – niesprawiedliwego sędziowania w lidze Madagaskaru. W 2002 r. mistrza afrykańskiego kraju miała wyłonić seria dodatkowych sześciu kolejek (tzw. play-off), w których uczestniczyły cztery najlepsze zespołu sezonu zasadniczego. Nowego mistrza kraju (tytułu bronił SO de l’Emyrne) poznano jednak już po piątej rundzie spotkań, kiedy to AS Adema pokonał 1:0 US Ambohidratrimo, zaś najlepsza drużyna poprzedniego sezonu zremisowała 2:2 z DS Antananarivo.

Nie wiadomo jednak, czy SO de l’Emyrne musiałby podzielić się punktami z przeciwnikiem, gdyby pod koniec spotkania arbiter Benjamina Razafintsalama nie podyktował na jego korzyść wielce kontrowersyjnego rzutu karnego, który został zamieniony na bramkę. Taki obrót wydarzeń sprawił, że w ostatnim meczu fazy play-off ustępujący mistrzowie postanowili zaprotestować i strzelać jedynie do własnej bramki. Uczynili to aż 149 razy, a kolejne gole padały średnio po 36 sekundach. Już do przerwy na tablicy wyników widniał rezultat 75:0, ale w drugiej połowie piłkarze SO de l’Emyrne dołożyli kilkadziesiąt kolejnych, mimo iż ich trener prosił, by zakończyli strzelanie na 108 golach samobójczych.

Zgromadzeni tamtego dnia na stadionie kibice musieli mieć ambiwalentne uczucia względem historycznego pojedynku. Z jednej strony mnóstwo goli, z drugiej kompletny brak emocji. Na osłodę pozostał im jedynie fakt, iż byli świadkami meczu z rezultatem uznanym oficjalnie  za najwyższy w dziejach piłki nożnej. Nieco gorsze humory miał szkoleniowiec przegranych (na własne życzenie) oraz trzech jego podopiecznych, którzy za swoje zachowanie zostali ukarani przez władze ligi. Rhino Randriamanjakę, a więc trenera SO de l’Emyrne, zawieszono na trzy lata, co oznaczało, iż nie mógł w tym czasie wejść na żaden stadion, zaś trzej jego gracze musieli wstrzymać się od przychodzenia na mecze do końca 2002 roku.

forbet728x90

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!

Takie promocje dla Polaków nie zdarzają się często. Żeby odebrać bonus wystarczy założyć konto >>> Z TEGO LINKU <<<, uzupełnić wszystkie potrzebne dane, a bonus zostanie automatycznie dodany do konta.

Więcej informacji na temat nowego bukmachera.