Baskijska rewolta pod okiem kobiet

Eibar, najmniejsze miasto uczestniczące w rozgrywkach LaLiga. Eibar to również najmniejszy i najbiedniejszy klub grający aktualnie w najlepszej lidze świata. Mimo tego od kilku lat dostarcza dużo emocji, promuje piłkarzy i na stałe wpisał się w krajobraz ligi hiszpańskiej na swoim małym, klimatycznym stadionie Ipurua. W tym sezonie są najlepszym baskijskim klubem, a to spory sukces, skoro w promieniu kilkudziesięciu kilometrów dookoła grają dwa dużo bogatsze i zasłużone zespoły z Bilbao i San Sebastian.

Baskijski klub jest bardzo specyficznym miejscem. Owszem, w okolicy są duże zakłady rusznikarskie, ale nie sprawia to, że Eibar można określić mianem klubu zamożnego, a nawet średnio zamożnego. Po prostu tam nie żyją ponad stan. Widać to najlepiej po dokonywanych transferach. Przed obecnym sezonem pobili klubowy rekord transferowy transferem Paulo Oliveiry, który przyszedł z lizbońskiego Sportingu za… 3,5 miliona euro. W dobie wydawania dziesiątek, a raczej już setek milionów euro, takie „marne trzy bańki” na nikim nie robią wrażenia. Zwłaszcza, że idąc dalej, zaledwie dziewięć transferów w historii klubu kosztowało milion lub więcej!

W zarabianiu jeszcze nie są na tyle biegli i tutaj trzeba poczekać na sukcesy, ale przykład Floriana Lejeune’a pokazuje, że warto przenieść się do 27-tysięcznego miasteczka z prowincji Guipozkoa. Latem 2016 Eibar wydał na niego 1,5 miliona euro, by niecałe dwanaście miesięcy później sprzedać do Newcastle z niemal siedmiokrotną przebitką. Wcześniej wypromowali m.in. Yuriego Berchichce, Keko czy Borje Bastona. Tyle że pierwszy był wypożyczony z Realu Sociedad, a ostatni z Atletico, i to te dwa kluby zgarnęły za nich niezłe pieniądze.

Eibar jest również pionierem pod względem struktury zarządzania. Oddajmy głos osobie dobrze znającej się na piłce nożnej i biznesie, a więc Rafałowi Lebiedzińskiemu, który w swoim tekście pod tytułem „Eibar na obcasach” wyjaśnia kilka kwestii:

Amaia – pani prezes, Patricia – CEO, Nagore – szefowa marketingu i Arrate – odpowiedzialna za protokół oraz stosunki zewnętrzne. W sumie aż 5 z 10 decyzyjnych pracowników baskijskiego SD Eibar to kobiety. Nie ma w LaLiga drugiego klubu z tak ogromnym wpływem kobiet na strategię i zarządzanie zawodowym klubem piłkarskim

Latynoski model punktowania

Nawet jeśli nie interesujecie się piłką latynoską, to pewnie słyszeliście o tamtejszych systemach punktowania. Sezon otwarcia i sezon zamknięcia, czyli Apertura i Clausura jest popularna na południowy-zachód od Hiszpanii, ale Rusznikarze postanowili, że i w LaLiga można tego spróbować. Obecne rozgrywki Eibar dzieli dotychczas na dwa okresy. Pierwszy obejmował kolejki 1-11, a drugi 12-23, czyli do dzisiaj. Przełom nastąpił w czasie listopadowej przerwy reprezentacyjnej. W okresie, gdy reprezentacja Polski mierzyła się z Urugwajem i Meksykiem, Jose Luis Mendilibar dokonał niemożliwego. Przecież do początku listopada Rusznikarze mieli na swoim koncie ledwie osiem punktów, czyli około 0,73 punktu na mecz. Średnia zatrważająca, a jednocześnie wszystko było wyznacznikiem ich osiągów bramkowych.

Ledwie sześć goli strzelonych oznaczało, że tylko rywal zza miedzy – Alaves – było gorsze w tym okresie oraz 25 straconych, które również dawało w tej materii przedostatnie miejsce w lidze, a więcej wpadło jedynie do bramki Las Palmas, co dziwić nie może. Gdyby przełożyć to na średni wynik meczowy wyglądałoby to tak, że każdy mecz powinni przegrać w stosunku 0,55:2,27! Aż nagle przyszła wspomniana przerwa reprezentacyjna i… wszystko zmieniło się, jak za dotknięciem czarodziejską różdżką. Nagle 5:0 z Betisem i poszło!

Tabela LaLiga po 11. kolejkach (screen: transfermarkt)

Dla osób, które nie śledzą uważnie ligi hiszpańskiej poniższy widok może być szokiem. Tabela od 17 listopada minionego roku wygląda dziwnie, zwłaszcza na pozycjach trzy i pięć. O przypadku Alaves jeszcze przeczytacie w tym tygodniu, ale passa Eibar robi wrażenie. Skoro wyliczaliśmy wstydliwe średnie z początku sezonu, to warto zestawić z podobnym okresem od połowy listopada do początku lutego włącznie. 27 punktów oznacza 2,25 pkt/mecz, a pośród bramek strzelonych i straconych sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Bilans bramkowy 29:9 oznacza, że średni wynik meczu Eibar, to 2,16:0,75 na korzyść Basków.

Tabela LaLiga za okres od 12. do 23. kolejki (screen: transfermarkt)

Na Estadio Ipura nie ma żadnych gwiazd, a za tego najbardziej znanego może uchodzić Fabian Orellana. Chilijczyk robił cuda w Celcie Vigo, ale ze względu na swój charakter i konflikt, przegrał nierówną walkę z trenerem. Eduardo Berizzo odstawił go, a w kolejnym klubie również nie znalazł oparcia i tak zamienił Valencie na Eibar, gdzie z miejsca udowodnił swoją przydatność. Inny przykład – Takashi Inui, który jest nierówny, ale przede wszystkim efektowny oraz medialny. Azjaci mają hopla na punkcie swoich piłkarzy w Europie i to widać, bo kompilacje jego zagrań łatwo znaleźć na Youtube, a często są okraszane charakterystycznymi japońskimi literami. Ale kogo jeszcze możemy uznać za znanych zawodników? Ander Capa był w mediach rozpatrywany niegdyś pośród kandydatów do reprezentacji Hiszpanii, Charles trochę strzela, ale wsławił się głównie jako pierwszy strzelec gola na Nuevo San Mames i tak można byłoby wymieniać w nieskończoność.

Mendilibar kreuje zawodników. Tutaj dwa nazwiska nasuwają się same – Joan Jordan i Anaitz Arbilla. Pierwszy z nich Katalończyk, drugi Bask, a obu łączy fakt, że zostali odpaleni przez Espanyol. Jordan jest wychowankiem Papużek, a mimo stawiania na swoich, pozbyto się go z zaskakującą łatwością. Może i na El Prat nie był wyróżniającą się postacią, ale przede wszystkim nie dostał poważnej szansy. W Eibar spisuje się nieźle, choć szczyt swoich możliwości pokazał w listopadzie i grudniu, gdy w siedmiu meczach strzelił pięć goli i… pewnie miał niedosyt, bo w meczu z Getafe zmarnował karnego na wagę zwycięstwa.

Miejsca Eibaru po każdej kolejce sezonu 2017/2018 (screen: transfermarkt)

Rozwój Arbilli ogląda się z wielką przyjemnością. Kilka lat temu jeden z żołnierzy Paco Jemeza w Rayo. Wydawać się mogło, że jest przyspawany do prawej obrony, a tymczasem już w Espanyolu dostawał szansę na innych pozycjach. A to w roli skrzydłowego, gdy Papużki stosowały walencką taktykę z dwoma nominalnymi obrońcami na jednym skrzydle, a to w środku pola czy lewej stronie. Aż w Eibarze skończył jako środkowy obrońca i radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Jego dużym atutem są również stałe fragmenty gry, a w obecnych rozgrywkach strzelił już dwa gole po rzutach wolnych. W tym aspekcie również jest uniwersalny, bo strzela i technicznie, i siłowo, a dodatkowo nie sprawia mu dużej różnicy wybór nogi!

Dzisiaj Eibar zajmuje siódme miejsce w ligowej tabeli, które obecnie gwarantowałoby grę w europejskich pucharach. Wszystko za sprawą finału Pucharu Króla, w którym znalazły się Barcelona i Sevilla, a więc ekipy mające – aktualnie – kwalifikacje za sprawą ligi. Do końca sezonu jeszcze kilkanaście meczów, ale prawdę powiedzą najbliższe rundy, bo za moment zagrają z: Barceloną, Villarrealem, Celtą, Deportivo La Coruna i Realem Madryt. Nie licząc nowej ekipy Clarence’a Seedorfa, wszyscy są wyżej notowani i, przynajmniej na papierze, są albo mocniejszymi, albo zdecydowanie mocniejszymi ekipami. Dla Mendilibara i Eibaru sprawa jest o tyle pozytywna, że oni mogą tylko zyskać!

Totolotek: Zarejestruj się i graj bez podatku! – KLIKNIJ W LINK I ODBIERZ BONUS!