Bolesna prawda o Arsenalu – „Ściągają zawodników, których nikt nie chce”

Arsenal poszedł za ciosem i ponownie dokonał wzmocnień swojego składu. Tym razem zespół z Londynu wzmocniło dwóch graczy. Nazwiska tych piłkarzy nie robią jednak takiego wrażenia, jak letnie transfery. Bolesną prawdę o poczynaniach „Kanonierów” wyjawił były gracz tej ekipy, Paul Merson.

Mimo ściągnięcia Davida Luiza i Kierana Tierneya, defensywa Arsenalu w trwającym sezonie pozostawia wiele do życzenia. Zawiedziony postawą obrony może być nie tylko szkoleniowiec zespołu, czyli Mikel Arterta, ale również bramkarz drużyny, Bernd Leno. Niemiec jest obecnie jednym z lepszych golkiperów w Premier League, co potwierdzają statystyki dotyczące chociażby obronionych strzałów.

„Kanonierzy” skupili się zatem na wzmocnieniu defensywy. Do drużyny przybyli Pablo Mari z Flamengo oraz Cedric Soares z Southamptonu. Oba nazwiska z pewnością nie robią wrażenia na przeciętnym kibicu Premier League. Mari co prawda w Brazylii za swoją grę był wychwalany, jednakże na europejskich boiskach 26-latek większej kariery nie zrobił. Wystarczy bowiem powiedzieć, że Mari może pochwalić się grą na zapleczu LaLiga czy występami w lidze holenderskiej.

Cedric Soares natomiast znacznie większe zainteresowanie budził kilka sezonów temu. Swego czasu, piłkarz występujący na prawej obronie był łączony z przenosinami do Chelsea. Pod koniec stycznia ubiegłego roku Cedric otrzymał szansę zrobienia istotnego kroku w swojej karierze, jednakże wypożyczenie do Interu okazało się kiepskim pomysłem, choć w czterech ligowych występach, Portugalczykowi udało się zanotować dwie asysty.

Bolesna prawda?

Oczarowany wzmocnieniami Arsenalu nie jest były piłkarz tego zespołu, Paul Merson. Przyznał on bowiem, iż klub sięga po piłkarzy, których nikt nie chce – Istotne jest to, że Arteta wie, kogo potrzebuje. Wzmocnił obronę, sprowadzając dwóch defensorów. Czy zrobią różnicę? Musimy na to poczekać. Szkoda, że cała sytuacja pokazuje, w jakim miejscu jest Arsenal. Nie są dużymi rybami, które kupują graczy za 50 czy 60 milionów funtów. Ściągają zawodników, których nikt nie chce. Nie rywalizowali o nikogo.

Z jednej strony Soaresa i Mariego nie określa się jako zawodników, którzy mają odgrywać kluczową rolę w drugiej części rozgrywek. Obaj piłkarze przybyli do klubu w rolach uzupełnienia nieco defensywy. Pozostaje zatem pytanie. Czy sprowadzenie tych defensorów ma sens, skoro prawdopodobieństwo podwyższenia jakości w obronie jest niewielkie?

Komentarze

komentarzy