Dla jednych kibice, dla innych kibole. Bez nich nie ma piłki!

kibole-pobili-piłkarzy

W mediach pojawią się głównie wtedy, gdy trzeba powiedzieć o nich coś negatywnego i dla większości społeczeństwa słowo „kibic” kojarzy się negatywnie. Tyle że bez nich trudno sobie wyobrazić stadiony, bo byłyby puste, a wiele spotkań bez dopingu czy pięknych opraw po prostu nudnym i nic nie znaczącym kolejnym wydarzeniem sportowym.  Dlatego postanowiliśmy nieco wejść na ścieżkę kibicowską i wybrać najlepsze lub najciekawsze ekipy w Europie i na świecie!

Początkowo miał być ranking TOP10 najlepszych ekip na świecie, ale po chwili powstał kłopot tego, w jaki sposób klasyfikować. Każda scena kibicowska ma swoje zasady, ma swoje nadrzędne cele. W jednym regionie liczy się tylko doping, w innym atrakcyjne oprawy, a jeszcze gdzie indziej dominuje klimat chuliganów, dla których celem jest konfrontacja ze zwaśnionymi grupami oraz zdobycie barw rywala.

Dlatego doceniliśmy te grupy najbardziej rozpoznawane, ale również te spoza pierwszych stron gazet, ale takie, dzięki którym ich kluby są lepiej znane. I właśnie w tym zestawieniu znajdą się takie kluby, których kibice mają super doping i oprawy, ale będą też takie, które niejako współtworzą klubową politykę i żyją w symbiozie.

Legia

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć przedstawiciela naszej Ekstraklasy. Wiele klubów ma wspaniałych kibiców tworzących imponujące oprawy, ale jednak na tym ostatnim polu, a także pod względem liczb wyjazdowych Legia od wielu lat regularnie jest topowym klubem w Polsce. Żyleta tętni życiem przez cały mecz, a dodatkowo warszawscy kibice potrafią robić takie rzeczy jak w minionej rundzie, gdy ponad 1000 fanów wybrało się w środku tygodnia do Płocka czy wypełnić ogromny sektor gości we Wrocławiu, gdy ponad 3400 kibiców zdecydowało się na podróż na mecz ze Śląskiem.

Oczywiście, w ostatnich dniach medialne przekazy zdominowała akcja kibiców Legii z zaprzyjaźnionym Zagłębiem Sosnowiec na turnieju charytatywnym w Obornikach. Tutaj skupiliśmy się głównie na dopingu i oprawach. Filmiki z tymi aspektami kibicowskiego rzemiosła osiągają bardzo dobre liczby na Youtube i trudno się dziwić, wszak gdy pełna Żyleta ryknie, a Nieznani Sprawcy namalują sektorówkę, zazwyczaj pozostaje to w pamięci na długi czas. Tak było choćby ze świnią w barwach UEFA po pamiętnym dwumeczu z Celtikiem i walkowerze. W ostatnich latach jednak największym echem odbiła się oprawa legioniostów na meczu z Astaną przy okazji kolejnej rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Hasło „Podczas Powstania Warszawskiego Niemcy zabili 160 tysięcy ludzi, a tysiące z nich było dziećmi” oraz obraz niemieckiego żołnierza przystawiającego pistolet do skroni dziecka był wielką lekcją historii dla wszystkich widzów. Mocny przekaz oraz fakt, że mecz odbył się w europejskich pucharach sprawił, że o prezentacji kibiców Legii mówiło się na całym świecie!

PAOK

Wczoraj pisaliśmy o dobrym wyborze sportowym Karola Świderskiego pod kątem jego występów w biało-czarnej części Salonik, ale „Świder” dzięki temu może występować przed jedną z najlepszych publik na świecie. Legendarny stadion Toumba to jedno z miejsc, które każdy fan klimatów kibicowskich powinien odwiedzić w swoim życiu.

Boca Juniors i River Plate

Słynna „La Doce” to jedna z najbardziej znanych grup kibicowskich na świecie. To zupełnie inna kultura kibicowania. Podczas, gdy w Polsce liderzy grup kibicowskich najczęściej pojawiają się w mediach przy dużych akcjach policji i ewentualnych zatrzymaniach, tak w Argentynie najważniejsze osoby grup barras bravas są prawdziwym celebrytami. Taki Rafa Di Zeo bywał zapraszany do programów telewizyjnych, a media interesują się ich życiem prywatnym, jakby był ikoną popkultury. Ponadto zawsze osoby z takich grup mają wpływ na wybór prezesa klubu, a zatem bez ich poparcia trudno kierować tak wielką organizacją jak najpopularniejszy klub w Argentynie i całej Ameryce łacińskiej.

Kibiców River Plate, zwłaszcza tych najbardziej fanatycznych z grupy Borrachos del Tablon cały świat mógł poznać przy okazji finału Copa Libertadores 2018, który „dostał nóg” i w dużej mierze przez efekt działań fanatyków Millionarios zawędrował z Buenos do Madrytu. Co ciekawe kilka lat wcześniej Superclasico w Libertadores również nie obyło się bez skandalu, gdy fanatycy Boca wpuścili gaz do tunelu dla piłkarzy, co zakończyło się walkowerem i awansem lokalnego rywala.

Mimo że kibice jednych i drugich mają sporo za uszami, to Superclasico wydaje się być derbami numer 1 na świecie pod względem atmosfery. Nikt nie ma wątpliwości, że właśnie Buenos miejscem, do którego każdy szanujący się kibic powinien przyjechać przynajmniej raz w życiu na derby.

Wydad Casablanca i Raja Casablanca

Casablanca raczej kojarzy się z wieloma innymi rzeczami niż piłka nożna. Film o tej samej nazwie, co miasto z Humphreyem Bogartem i Ingrid Bergman do dzisiaj uznawany jest za kultowy i będący klasykiem światowego kina. Stolica Maroka była miejscem konferencji w trakcie II wojny światowej, gdzie obradowali Churchill, Roosevelt i de Gaulle. Wreszcie tam w 2013 i 2014 odbywały się Klubowe Mistrzostwa Świata, na których swoje skalpy zdobyły europejskie potęgi – Bayern i Real Madryt.

Tymczasem od kilku lat derby Casablanki cieszą się w internecie coraz większą popularnością. Najważniejszy mecz w Maroku to okazja na pokaz skomplikowanych i monstrualnych opraw, które rozmachem przyprawiają o zawrót głowy. Podobnie jak liczba użytych środków pirotechnicznych. To wszystko wraz z turystycznymi walorami kraju sprawia, że chętnych na eskapadę do Maroka przybywa z roku na rok.

DAC Dunajska Streda

Prawdopodobnie, gdyby nie dwumecz z Cracovią w Lidze Europy, wiele osób nie wiedziałoby o istnieniu takiego klubu. Na pewno nie mają takich kibiców jak Legia, nie są tak rozpoznawalni jak Boca czy River, ale do niedawna byli unikatem. Są przede wszystkim „towarem eksportowym” Węgier. Od jakiegoś czasu rząd węgierski mocno troszczy się o swoje mniejszości poza granicami państwa, których trochę się jest w skutek niekorzystnego traktatu z Trianon po zakończeniu I wojny światowej. Klub z Dunajskiej Stredy, czy jakby powiedzieli Węgrzy, z Dunaszerdahely, gra w słowackiej ekstraklasie, ale jest wizytówką Madziarów. Regularnie przybywają na ich mecze kibice innych węgierskich klubów, którzy na meczach DAC-u zakopują wojenny topór i po prostu uznają to za wsparcie dla rodaków, podobnie jak ma miejsce przy okazji spotkań reprezentacji.

DAC jest najbardziej znanym klubem węgierskich mniejszości w ościennych państwach, ale trzeba wiedzieć, że podobnie w Rumunii jest Sepsi Sfantu Gheorge czy serbska TSC Backa Topola, która od obecnego sezonu gra w najwyższej lidze. Wszystkie kluby mogą liczyć na wsparcie Budapesztu.

Crvena zvezda i Partizan Belgrad

Powiedzmy sobie szczerze, jakiekolwiek zestawienie najlepszych grup kibiców bez belgradzkich akcentów jest po prostu niepełne! W ostatnim czasie bardzo duże kłopoty wewnętrzne przeżywają Grobari, a więc fani Partizana. Tam trwa bardzo poważny konflikt, który marnuje ogromny potencjał tej ekipy. Najpierw był podział na Alcatraz – główna grupa – oraz Zabranjeni, którzy byli pierwszymi buntownikami. Później dołączyli Partizanovici, a niedawno jeszcze doszły kolejne konflikty wśród Alcatraz, gdzie usunięte z południowej trybuny zostały znane w świecie kibicowskim grupy Shadows czy Jużni Front.

Na konflikcie po drugiej stronie derbowego muru skorzystali Delije, a więc fani Crvenej zvezdy. Kibice z trybuny północnej – severu – również zyskali na dobrej postawie ich piłkarzy, którzy swoimi występami w Lidze Mistrzów pomogli w ściągnięciu do Belgradu najlepszych piłkarskich drużyn. Zainteresowanie meczami w LM było gigantyczne i powiedzmy sobie szczerze, jeśli ktoś ze wschodu Europy ma wchodzić do fazy grupowej, to na pewno liczymy na takie kluby, które posiadają określoną markę, mają dużą rzeszę kibiców, a przecież piłkarsko Crvena wychowała naprawdę wielu kapitalnych zawodników.

Jeśli chcecie więcej przeczytać o derbowej rywalizacji tych ekip, zapraszamy do wczorajszego tekstu na naszej strony – „Miasto wojny i piłki nożnej. Belgrad” – w którym znajdziecie swego rodzaju „przewodnik” po tym klimatycznym mieście.

FC St. Pauli

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych klubów, który na polskiej scenie kibicowskie z pewnością nie ma wielu zwolenników ze względu na wyznawane poglądy. Tyle że tam kibice mają ogromny wpływ na politykę klubu. Politykę, która jest widoczna tak naprawdę na każdym kroku. O ile HSV przez wiele lat był, wraz z Bayernem, jedynym klubem, który nie spadł z Bundesligi, a jego sukcesy robiły wrażenie, o tyle Sankt Pauli to przede wszystkim lokalna tożsamość. Klub z dzielnicy znanej przede wszystkim z uciech matrymonialnych stał się kultowy wśród wielu osób legitymujących się podobnymi wartościami i poglądami. STP określają siebie jako tych, którzy są tolerancyjni na wszelkie różnice, a zatem nikogo nie dziwią tam tęczowe flagi. To również antyfaszyści, ale nietrudno znaleźć tam również podobizny komunistycznych bohaterów, jak Che Guevary, Lenina i innych.

Rayo Vallecano

W przypadku Błyskawic również mowa o kibicach, którzy mają podobne zainteresowania do ich kolegów po fachu z Hamburga, o których było wyżej. Vallecas to dzielnica imigrantów i nie wyglądająca zbyt zachęcająco dla odwiedzających. Mimo tego warto odwiedzić ten klimatyczny obiekt znajdujący się pośrodku dzielnicy, gdzie mecze można oglądać z jednego z bloków stojących za murem, gdzie nie ma trybuny za bramką! Fanatycy Rayo to Los Bukaneros, czyli nieco przeistoczona nazwa piratów, wszak „bucanero” oznacza właśnie pirata, ale że kibice Rayo chcący uchodzić za buntowników, nawet nazwę własnej grupy musieli nieco zmienić.

Przede wszystkim są przeciwko komercji w piłce nożnej, czemu mieli okazje dać pokaz wielokrotnie w czasach, gdy jeszcze Rayo grało w LaLiga. Bardzo często mecze ich ulubieńców wyznaczano na piątek lub poniedziałek i zwłaszcza ten drugi dzień był mocno znienawidzony przez kibiców w Vallecas i często negowany różnymi formami protestów. Podobnie jak w Sankt Pauli na trybunach nietrudno doszukać się symboliki komunistycznej. Jednak najgłośniej o kibicach Rayo było pod koniec minionego roku, gdy podczas meczu z Albacete wyzywali od nazistów piłkarza gości – Romana Zozulie – i nie było w tym ani trochę przypadku.

Pod koniec stycznia 2017 roku Rayo na zasadzie wypożyczenia pozyskało właśnie ukraińskiego zawodnika, który z miejsca znalazł się pod obstrzałem kibiców. Zdjęcia w czerwono-czarnych barwach, wsparcie dla Prawego Sektora były dla Bukaneros jednoznaczne i od razu zakwalifikowali go jako nazistę. Ostatecznie Zozulia w Rayo nie zagrał choćby minuty, a sezon 2016/17 zakończył się dla niego przedwcześnie.

Komentarze

komentarzy