Drugi dzień Copa America: Brazylia na remis z Ekwadorem, polskie akcenty i niesamowita symulka

Historia zatoczyła koło. Dunga po 22 latach wrócił na stadion w Pasadenie, obiekt na którym pieczętował tytuł Mistrza Świata jako piłkarz. Ówczesny kapitan Canarinhos w konkursie jedenastek wykonał tą decydującą. Przed meczem z Ekwadorem w ramach Copa America Centenario były pamiątkowe zdjęcia przed bramką, na którą ów karny został strzelony. Kiedy zabrzmiał pierwszy gwizdek sędziego, już tak kolorowo nie było… 

Brazylia targana wieloma problemami przed turniejem. Z długą listą kontuzjowanych graczy, ale nadal pozostawała faworytem starcia z Ekwadorem. Jednak baczniejsi obserwatorzy poczynań reprezentacji Brazylii wiedzieli by nie spodziewać się fajerwerków. Jako ciekawostkę można przytoczyć, że w podstawowym składzie Brazylijczyków na Ekwador po raz pierwszy nie było ani jednego antybohatera pamiętnej porażki 1:7 z Niemcami na Mundialu 2014.

Pierwsza połowa zaskoczyła pozytywnie. Brazylijczycy składnie konstruowali ataki, akcje napędzał przede wszystkim Willian z prawej strony. Aktywnie z przodu operował Jonas. Nie funkcjonował za to jak należy środek pola. Ekwadorczycy skupieni na grze defensywnej i oczekiwali na kontrataki. Kilka szybkich akcji wyprowadzili.

Mecz z wysokości trybun oglądał Neymar, as Barcelony w towarzystwie Lewisa Hamiltona oraz Justina Biebera kibicował swoim kolegom. Przy okazji nie obyło się bez „selfie”. Złośliwie można powiedzieć, że była to jedna z najlepszych akcji drugiej połowy, w której działo się nie wiele dobrego.

Mecz Brazylii z Ekwadorem pozostawił po sobie niesmak. W 66. minucie byliśmy świadkami pierwszej dużej kontrowersji na tym turnieju. Wydaje się, że sędziowie ograbili Ekwador z prawidłowo strzelonej bramki. Na powtórkach w zwolnionym tempie nie da się zauważyć by piłka całym obwodem przekroczyła linię końcową boiska. Sędziowie więc uratowali tyłek nowemu bramkarzowi AS Romy – Alissonowi.

Szkoleniowiec Ekwadoru, Quinteros po meczu grzmiał, że gdyby podobna sytuacja zdarzyła się w drugą stronę to sędziowie bez wahania uznali by bramkę. Mimo złości, docenił także postawę swoich podopiecznych i cieszył się z wywalczonego remisu, z jednym z faworytów do końcowego triumfu w Copa America Centenario.

Noty zawodników (od 1 do 10, przy czym nota wyjściowa to 5)

Brazylia:

Alisson (6) – przez cały mecz grał nowocześnie, wysoko wychodził do piłek, rozgrywał nogami. Na jego szczęście sędzia nie uznał gola zdobytego przez Bolanosa! Byłby babol roku.
Dani Alves (6) – aktywnie uczestniczył w grze prawą stroną, współpraca z Willianem na dobrym poziomie.
Gil (5) – zagrał poprawnie, ale miał też kilka momentów elektrycznych, uderzył m.in rywala po czym powstała sytuacja nerwowa pomiędzy obozami obu stron.
Marquinhos (6) – dobry w destrukcji, do tego dołożył kilka dobrych piłek do przodu.
Filipe Luis (6) – całą lewą stronę miał do swojej dyspozycji. Starał się uczynić z tego użytek.
Casemiro (6) – zagrał na swoim, dobrym poziomie. Kilka odbiorów, kilka przechwytów.
 Elias (3) – beznadziejny występ, zmarnował świetną okazję kiedy do strzeleckiej pozycji wyprowadził go Jonas. Ponadto brutalnie ściął równo z trawą Jeffersona Montero.
 Renato Augusto (4)- podobnie jak Elias, niczym nie wyróżnił się w tym meczu. 
Willian (7) – jako jedyny zasługuje na dobrą notę, starał się, dryblował, mijał z łatwością rywali. Niestety mało jego partnerów tego dnia dorównywało mu poziomem.
Coutinho (6) – próbował coś stworzyć, kilka razy strzelił groźnie z dystansu, zmarnował najlepszą sytuację  w meczu, kiedy z kilku metrów jego strzał obronił Dreer.
Jonas (6) – do momentu kiedy przebywał na murawie był bardzo aktywny. Uczestniczył w wielu atakach, wychodził po piłkę, rozgrywał. Pozytywny występ.
Gabriel (4) – wszedł na boisko w 61. minucie, ale niczym pozytywnym się nie wyróżnił.

Ekwador:

Esteban Dreer (7) – został bohaterem Ekwadoru, wybronił kapitalnie strzał z bliskiej odległości Philippe Coutinho.
Juan Carlos Paredes (6) – poprawny występ prawego obrońcy, walczył dzielnie z Filipe Luisem.
Arturo Mina (5) – nie był najjaśniejszym punktem defensywy.
Walter Ayoví (6) – weteran ekwadorskiej obrony nie zawiódł
Gabriel Achilier (4) – często dawał się ogrywać Willianowi, zbyt często.
Jefferson Montero (5) – początek miał obiecujący, mógł wyjść sytuacją sam na sam, ale został ostro wycięty równo z trawą przez Eliasa.
Carlos Gruezo (5) – walczył nieustępliwie w środku pola.
Christian Noboa (6) – nie był to wibitny występ Noboi, nie użył swojej głównej broni, czyli strzałów z dystansu.
Annio Valencia (6) – kilka razy pociągnął prawą stroną, ale stać go na więcej.
Miller Bolaños (6) – najaktywniejsza postać zespołu w ofensywie. Groźnie uderzał na bramkę Alissona.
Enner Valencia (5) – bezbarwny występ atakującego West Hamu, zapamiętaliśmy go z dużo lepszej strony po sezonie 2015/16 w Premier League.

Spotkanie rozczarowało, pierwsza połowa była jeszcze obiecująca, lecz po przerwie tempo gry siadło, a sytuacji bramkowych jak na lekarstwo. Brazylijczycy w następnym meczu podejmą Haiti, a Ekwador czeka rywalizacja z Peru.

Polskie akcenty na Copa America, Haiti – Peru 0:1

Polskie zespoły maja swoich ludzi na Copa Amerca. W reprezentacji Haiti pełne 90.minut rozegrali Kevin Lafrance z pierwszoligowego Chrobrego Głogów, oraz Wilde Donald Guerrier z Wisły Kraków. Szczególnie z dobrej strony pokazał się Lafrance. Haiti nie odstawało znacznie od Peruwiańczyków. Mimo porażki 0:1 nie mogą sobie wiele zarzucić. Próbowali, starali się, po prostu dali z siebie wszystko. Po pierwszych fragmentach meczu wydawało się, że mecz będzie spacerkiem dla Peruwiańczyków, jednak było to mylne spostrzeżenie. Z każdą kolejną minutą Peru miało coraz większe kłopoty ze stworzeniem sytuacji podbramkowej. Jedyną bramkę, jakże efektownym szczupakiem zdobył niezawodny Jose Paolo Guerrero.

Mecz fauli, Kostaryka – Paragwaj 0:0

Pojedynek obu zespołów zapowiadał się ciekawie. Jednak z dużej chmury spadł mały deszcz. Zamiast grać w piłkę, oba zespoły kopały się po kościach. Co chwila gra była przerywana, sędzia odgwizdywał faul za faulem. Najczęściej na murawie leżał Derlis Gonzalez. Nie zawsze powodem był faul rywala… Pod wpływem dużego nasłonecznienia, jakie tego dnia panowało na stadionie, skrzydłowy reprezentacji Paragwaju postanowił wykonać także coś takiego:

Nie wiemy jak to skomentować… Sam mecz do jak najszybszego zapomnienia. Zawiedli w zasadzie wszyscy bohaterowie tego wydarzenia, kompletnie niewidoczny był Joel Campbell, który szybko został zdjęty przez trenera. Jedynym plusem dla obu zespołów powinien być… brak porażki.

„opublikowane też na radiobrazylia.pl”