Dziś 11 października. Niezwykła data dla polskiego futbolu

polska-reprezentacja-na-euro-2016_26023576

Do meczu Polska – Armenia jeszcze kilkanaście godzin. Chciałoby się napisać, że czas wlecze się nieubłaganie, ale jednak nasi dzisiejsi rywale nie są tak wymagający, byśmy mogli oczekiwać wielkiego widowiska. Bardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że nasi chłopcy wejdą, zrobią swoje i wyjdą, traktując swoich przeciwników niczym… toaletę. Nie, nie jesteśmy rasistami, czy kimś w tym stylu. Jesteśmy po prostu realistami.

Skoro Rumuni parę dni temu rozbili Armenię 5:0, możemy spodziewać się podobnego scenariusza także dziś. A szkoda. Wiem, że brzmi to dziwnie, ale w końcu dziś 11 października – dzień dla Polski szczególny. I aby od razu uspokoić tych Czytelników, którzy już zacierają ręce, by wbić szpilę niżej podpisanemu, zarzucając mu, że nie zna historii własnego kraju, śpieszę donieść, że doskonale wiem, iż odzyskanie niepodległości będziemy świętować dopiero za miesiąc. Dodam też, że 98. raz, aby też nikt nie napisał, że może jednak nieco się w dziejach polskiego narodu orientuję, lecz jednak nie na tyle, by wiedzieć, która to w tym roku przypada rocznica. Ale wróćmy jednak do dzisiejszej daty – 11 października. Dlaczego akurat jej poświęcam niniejszy felieton? Już wyjaśniam.

11 października 2006 – skazywani na pożarcie przez Portugalczyków w składzie z młodym Ronaldo, Deco, Nanim, Ricardo Carvalho i kilkoma innymi gwiazdami światowego formatu Polacy odnoszą jedno z najpiękniejszych zwycięstw w historii nadwiślańskiej piłki. Stadion Śląski w Chorzowie eksploduje po dwóch błyskawicznych ciosach Euzebiusza Smolarka, a komentujący spotkanie Dariusz Szpakowski jest wówczas wciąż w czołówce rodzimych komentatorów. Krótko mówiąc: chciało się go słuchać. A naszych piłkarzy chciało się wreszcie oglądać. Leo Beenhakker z poczciwego dziadzia, za którego uważało go wielu tzw. ekspertów, przemienia się w cudotwórcę, zaś Włodzimierz Smolarek zostaje najdumniejszym tatą na naszej planecie. Nic zresztą dziwnego. Po takiej grze syna musiała rozpierać go duma, podobnie jak rozpierała wszystkich Polaków tamtego dnia. W końcu Portugalczycy to nie byle kto – i wtedy, i dziś.

11 października 2008Orły pokonują faworyzowanych Czechów. Dziś chyba sytuacja nie do pomyślenia, ale tak właśnie było. Eliminacje do MŚ 2010 w Republice Południowej Afryki zaczęliśmy bardzo niemrawo. Najpierw remis 1:1 ze Słowenią, później wymęczona wygrana z San Marino zaledwie 2:0. I kto wie, jak by się to skończyło, gdyby w 4. minucie spotkania Fabiański nie obronił rzutu karnego. Ale nadszedł październik i wspaniała wygrana z Czechami. Bramki Pawła Brożka i Jakuba Błaszczykowskeigo załatwiły sprawę, a w serca kibiców Biało-czerwonych wlały nadzieję, że jednak na Czarny Ląd pojedziemy. Niestety, tak się nie stało. Triumf nad Czechami był mimo to zdecydowanie najmilszym akcentem tamtych eliminacji zakończonych ostatecznie kompromitacją.

11 października 2014 – o tym meczu powstaną kiedyś opasłe tomy, ale trudno się dziwić, skoro przez dekady czekaliśmy na historyczną wygraną z Niemcami. Dawniej potrafiliśmy ogrywać Brazylijczyków, Włochów czy Francuzów, ale z naszymi zachodnimi sąsiadami szło nam jak po grudzie. Dokładnie dwa lata temu udało się przełamać tę niemoc. Wynik 2:0 poszedł w świat, wszak Niemcy są aktualnymi mistrzami świata. To nic, że oni byli lepsi, stwarzali więcej okazji, a zabrakło im po prostu nieco szczęścia i sposobu na pokonanie fenomenalnego Wojtka Szczęsnego. To my zadaliśmy dwa ciosy w drugiej połowie, a Stadion Narodowy oszalał. Wszyscy kibice tamtego wieczoru stracili głos, nie tylko komentujący spotkanie Mateusz Borek.

11 października 2015 – ostatni mecz eliminacji do Euro 2016 i albo się uda uniknąć baraży, albo nie. Punkt wyszarpany we wcześniejszym starciu ze Szkocją był na wagę złota, ale też nie mogliśmy pozwolić sobie na wpadkę z Irlandczykami. Oni też mieli szansę na bezpośredni awans do francuskiego czempionatu. Nikomu z Polaków nie przyszło nawet do głowy lekceważyć przeciwnika, gdyż kilka dni wcześniej pokonał on 1:0 Niemców. Ale z nami Eire nie poszło tak łatwo. Pięknie rozegrany rzut rożny, zwieńczony golem Krychowiaka, wielce kontrowersyjny rzut karny Irlandii i piekielnie mocny strzał głową Lewandowskiego – działo się. A potem szampan, gratulacje, disco polo i radość do białego rana.

I na koniec jeszcze parę słów. 11 października to też podobno Dzień Wychodzenia z Szafy. I stąd nasza prośba do kadrowiczów Adama Nawałki – już na samym początku spotkania zamknijcie Armenię w niej jak na ćwierćfinalistów Euro 2016 przystało i nie pozwólcie jej wyjść aż do końca.

forbet728x90

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!

Takie promocje dla Polaków nie zdarzają się często. Żeby odebrać bonus wystarczy założyć konto >>> Z TEGO LINKU

Więcej informacji na temat nowego bukmachera. 

Komentarze

komentarzy