Dziś ostateczny test Garetha Southgate’a na stanowisku selekcjonera Anglii

Dzisiejsze towarzyskie spotkanie pomiędzy Hiszpanią a Anglią zadecyduje ostatecznie, czy trener „Lwów Albionu”, Gareth Southgate, zostanie na dłużej na tym stanowisku. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że tak właśnie się stanie.

gareth
Gareth Southgate dzisiaj „podejdzie” do ostatniego egzaminu, który zdecyduje o jego przyszłości. (źródło: EPA)

Chyba tylko ogromna katastrofa, jakiś blamaż w pojedynku z ekipą prowadzoną przez Julena Lopeteguiego, mogłaby sprawić, że 57-krotny reprezentant Anglii straciłby posadę. Zwłaszcza że działacze nikogo lepszego obecnie na oku nie mają. Nikt też nie będzie gwarantował takiego spokoju jak Southgate. Wynikami na pewno nie dał powodów, żeby władze federacji rozglądały się za innym kandydatem. Dwa zwycięstwa, jeden remis, bilans bramkowy 5:0 na papierze wygląda całkiem nieźle. Gorzej jednak ze stylem, jaki prezentuje reprezentacja. Męczyła się przez długi okres z Maltą (2:0), najsłabszą drużyną w grupie, nie zachwyciła także w meczu ze Słowenią, który bezbramkowo zremisowała. I pewnie to spotkanie podopieczni Lopeteguiego by przegrali, gdyby nie nadzwyczajna dyspozycja bramkarza, Joe Harta, który rozegrał jeden z najlepszych meczów w kadrze. Jedynie zwycięstwo w prestiżowej potyczce z odwiecznym rywalem, czyli Szkocją (3:0), spowodowało, że zarówno piłkarze, jak i kibice lekko odżyli. – Pokonanie Szkocji to dla nas duża rzecz i dodało nam wiele pewności – powiedział po meczu Daniel Sturridge. Choć i tak można było gdzieniegdzie spotkać się z opinią angielskich dziennikarzy, którzy, pomimo okazałego zwycięstwa, wciąż narzekają na jakość gry prezentowanej przez reprezentację „Lwów Albionu”.

Kadrę objął w trybie natychmiastowym po zwolnieniu Sama Allardyce’a, który trenerem był zaledwie 67 dni. Były szkoleniowiec Middlesbourgh zgodził się tymczasowo przejąć zespół. Umowa z angielską federacją piłkarską jest zawarta na okres czterech meczów. Ostatni jest dziś w spotkaniu z Hiszpanią. Mało kto uważa, że dzisiaj ta przygoda się dobiegnie końca. Zawodnicy mu zaufali i stoją za nim murem. – Wierzymy w jego pracę, a on wierzy w nas. To niezwykle istotne – spuentował Sturridge. Wtórował mu Wayne Rooney: – Zrobił wszystko, co mógł, i jestem pewien, że należy do faworytów, by objąć to stanowisko. Według mnie wywalczył sobie pole position – wyznał kapitan reprezentacji, odwołując się do terminologii znanej z Formuły 1. Tak samo uważają media i bukmacherzy. To ich faworyt.

Southgate i Rooney po ostatnim meczu ze Szkocją mogą być zadowoleni z ostatecznego rezultatu. (źródło: The Telegraph)

Southgate wciąż więc czeka, a czas niepewności zapewne wkrótce minie. Trener chce jak najszybciej poznać ostateczną decyzję angielskiego związku piłki nożnej. – Ważne jest, żebym w połowie listopada wiedział, co mam robić. W przyszłym roku mamy mistrzostwa Europy U-21, a w marcu kolejne mecze w eliminacjach do mistrzostw świata. Nie ode mnie jednak zależą takie decyzje – skwitował obecny selekcjoner, który do niedawna, jak zostało w tej wypowiedzi wspomniane, trenował kadrę U-21. Jednak wszystko wskazuje na to, że FA pozwoli mu na dłużej popracować z Rooneyem i spółką. Według angielskich mediów Southgate dostanie kontrakt aż do 2020 roku, tzn. że oprócz poprowadzenia reprezentacji na mundialu w Rosji (na razie wszystko idzie zgodnie z planem, „Synowie Albionu” są bowiem liderem swojej grupy), jest szansa jej kierowania podczas następnych mistrzostw Europy. Federacja stawia jednak mocne warunki, jeśli chodzi o zarobki. Miałby dostawać za każdy rok pracy 1,5 miliona funtów, czyli o połowę mniej od swojego poprzednika. Nie powinien jednak narzekać na taki obrót sprawy. Jako trener U-21 zarabiał „tylko” 750 tysięcy funtów. Raczej nie będzie targował się ostro z działaczami. 46-latek dobrze wie, że staje przed ogromną szansą, która w przyszłości może mu się już nie powtórzyć.

Najpierw jednak czeka go mecz z Hiszpanią. Niby towarzyski, ale z pewnością będzie mu zależało, żeby wygrać prestiżowy mecz, nawet jeśli to gra o przysłowiową pietruszkę, a składy będą odbiegały od tych „galowych jedenastek”. Zwłaszcza że w ostatnich pięciu spotkaniach Anglicy wygrali tylko raz (w 2011 na swoim terenie pokonali w sparingu rywali 1:0 po golu Franka Lamparda), pozostałe cztery mecze przegrali. W dodatku w ani jednym nie znaleźli drogi do bramki przeciwników. Dzisiaj znowu grają u siebie, na stadionie Wembley, co jest dobrym prognostykiem. Trzy z czterech ostatnich porażek doznali na hiszpańskim terenie. Możemy być jednak pewni, że powinno to być wyrównane spotkanie. Obie drużyny w ostatnim czasie radzą sobie dobrze. Anglicy być może nie powalają stylem gry, ale od Euro 2016 są niepokonani. Podobnie Hiszpanie – cztery zwycięstwa (wygrywali z Belgią, Liechtensteinem, Albanią oraz Macedonią) w pięciu meczach po nieudanym turnieju we Francji. Są na fali wznoszącej, zaaplikowali swoim rywalom 16 bramek, nie tracąc przy tym żadnej.

Mecze towarzyskie nigdy nie będą wywoływały takich emocji jak te eliminacyjne czy na finałowych turniejach, nie zmienia to jednak faktu, że dzisiaj czeka nas smakowite spotkanie. A najbardziej nie może się go doczekać trener Anglików, Gareth Southgate. Po jego zakończeniu dowie się w końcu, jak będzie wyglądała jego przyszłość w zawodzie.