Firmino zaprzyjaźnił się z pechem

frrr

Niedawno informowaliśmy Was o tym, jak Brazylijczyk jeździł na podwójnym gazie w Wigilię o godzinie 13:00. Tym razem został okradziony. Wstępnie straty zostały oszacowane na 70 tysięcy euro. 

Jak wynika z informacji podanych przez lokalną policję, włam do domu piłkarza nie był przypadkowy. Złodzieje bardzo dobrze wiedzieli, do czyjej posiadłości wchodzą. Podobno od wielu dni dom gwiazdora Liverpoolu był obserwowany przez rabusiów. Wtargnięcia do posiadłości dokonali oczywiście pod nieobecność piłkarza i jego rodziny.

Z domu zginęła przede wszystkim biżuteria, zegarki oraz ubrania. Łączna kwota strat wyniosła około 70 tysięcy euro. Początkowo piłkarzowi trudno było stwierdzić, co zginęło, ponieważ posiada wiele zegarków. Na szczęście tylko część z nich trzymał w domu.

W ostatnim czasie Brazylijczykowi nie wiedzie się najlepiej. Co prawda tym razem został okradziony, a biorąc pod uwagę plagę kradzieży na piłkarzach, nie jest to nic dziwnego. Jednak wydarzenia z Wigilii poprzedniego roku powinny spędzać mu sen z powiek. Zapewne straci prawo jazdy i zapłaci wysoką grzywnę, ale to nie wszystko, ponieważ rozprawa sądowa w tej sprawie odbędzie się 31 stycznia. Czyli w dzień szlagierowego pojedynku pomiędzy Liverpoolem a Chelsea.

Na szczęście Juergena Kloopa na boisku Firmino nie ma żadnych problemów i w tym sezonie jest jednym z najlepszych zawodników Liverpoolu. W 22 spotkaniach na listę strzelców wpisał się siedem razy. Zanotował także sześć asyst.