Grupa E: Belgia, Włochy, Szwecja, Irlandia

Dziś bierzemy was w podróż po grupie E, która jest uważana za jedną z najlepszych w całym tegorocznym turnieju. Czy boisko potwierdzi tezę o grupie śmierci?

Analiza grupy:

Młodzi choć już obyci na arenie międzynarodowej Belgowie, jak zwykle poprawni i zawsze groźni Włosi oraz dwaj – zdaję się – outsiderzy w postaci Irlandii oraz Szwecji, na czele z królem Zlatanem. Brzmi jak potężny miks, który w każdej chwili może eksplodować.

Rozpocznijmy od Czerwonych Diabłów, dla których mundial miał być przetarciem i kartą przetargową, aby we wszystkich zapowiedziach do Mistrzostw Europy postawić przed nimi słowo „faworyt”. Dwa lata minęły, jak z bicza strzelił, a kadra nadal nie zachwyca tak, jak tego się spodziewano. Pomimo tego to nadal mocny kandydat do czwórki, bez wątpienia potencjał jakim dysponują może nawet snuć marzenia o finale. Co do marzeń – te są potrzebne Antonio Conte, dla którego ostatnie pół roku przed EURO są wręcz sinusoidalne. Jeśli chodzi o kadrę, mowa oczywiście o wypadnięciu z drużyny Verattiego oraz Marchisio. Zaś prywatnie – Włoch wygrał sprawę sądową odnośnie rzekomego udziału w aferze korupcyjnej oraz podpisał trzyletni kontrakt z Chelsea. To pokazuje, że nie mógł w pełni skupić się na przygotowaniach do mistrzostw, co potęguje aluzje ze strony dziennikarzy na Półwyspie Apenińskim.

Jak nastroje u Szwedów? Poprawne. Zlatan Ibrahimović – podobnie jak Conte – ostatnio chyba niezbyt myśli o swojej reprezentacji i ciągle opiera się dziennikarzom, aby wyjawić, że od nowego sezonu zasili Manchester United. Dla niego to ostatnia szansa na jakiekolwiek zaistnienie w wielkim, reprezentacyjnym turnieju. Jak do tej pory – zwykle zawodził, a przecież Szwedzi są od niego w 90% uzależnieni. Czy we Francji będzie w końcu jego czas?

Jeśli chodzi o Irlandczyków – czy mają coś do stracenia? Na Mistrzostwa jadą z podobnymi nastrojami jak przed czterema laty. Jeśli nie osiągną znaczącego sukcesu, nikt nie będzie im tego miał za złe. Oczywiście – mają całkiem przyzwoity zespół, ale całkowicie pozbawiony gwiazd, które w odpowiednim momencie powiedzą „sprawdzam”.

Jak już wspominaliśmy – faworytami są Belgowie oraz Włosi, czyli reprezentacje mające po prostu bardziej klasowych piłkarzy niż dwie pozostałe kadry. Pewnym utrudnieniem dla ekip Wilmotsa i Conte może być fakt, że w pierwszym meczu staną w szranki przeciwko sobie, co spowoduje, że jedna z reprezentacji (a w przypadku remisu nawet dwie) będą musiały gonić Szwecję lub Irlandię. To może być dodatkowy bonus dla teoretycznie dwóch słabszych zespołów.

Droga do EURO:

Belgia – znalazła się w grupie B z Walią, Bośnią i Hercegowiną, Izraelem, Cyprem oraz Andorą. Czerwone Diabły pewnie wygrały swoją grupę, notując siedem zwycięstw i dwa remisy. Podopieczni Marca Wilmotsa przegrali tylko raz – w czerwcu ulegli Walii 1:0. Bilans bramkowy Belgów jest imponujący: w 10 meczach zdobyli 24 bramki, tracąc przy tym zaledwie 5.

Włochy – podopieczni Conte przeszli eliminacje jak burza, nie doznając smaku porażki. Trzeba jednak przyznać, że mieli niezbyt wymagających rywali, nie licząc Chorwacji i Norwegii. Oczywiście nie obyło się bez kilku problemów. W meczu z Azerbejdżanem dość długo na własnym stadionie remisowali, by w 82 minucie upragnione trzy oczka zapewnił im Chiellini. Martwić może także liczba strzelonych bramek w eliminacjach. Ekipa przyszłego menedżera Chelsea trafiła ich zaledwie 16, pojedynczo karcąc Maltę czy Bułgarię, co nie przynosi im chwały.

Szwecja – znalazła się w grupie G z Rosją, Austrią, Czarnogórą, Mołdawią i Lichtensteinem. Dla drużyny Trzech Koron nie były to najłatwiejsze eliminacje. Eliminacje Szwedzi rozpoczęli od remisu z Austrią i Rosją. Punkty stracili również w starciu z Czarnogórą. Szwedzi punktowali głównie na słabszych rywalach. O zajęciu trzeciego miejsca przesądziły porażki 0:1 z Rosją oraz 1:4 z Austrią. W barażu podopieczni Erika Hamrena pokonali w dwumeczu Danię 4:3.

Irlandia – ekipa Martin O’Neilla toczyła bój w grupie D, gdzie obok kopciuszków w postaci Gruzji i Gibraltaru, znaleźli się Niemcy, Polacy oraz Szkoci. Irlandczycy nie wykorzystali potencjału własnego boiska, remisując oba spotkania ze Szkocją oraz Polską na własnym stadionie. Z drugiej strony na chwałę zasługują aż cztery punkty wyrwane mistrzom świata. To sprawiło, że dopiero w ostatnim spotkaniu z Polską stracili szansę na bezpośredni awans. Niepowodzenia w fazie zasadniczej powetowali sobie w barażach, eliminując Bośnię i Hercegowinę.

Gwiazdy zespołów:

Kevin de Bruyne (Belgia) – Euro 2016 to druga wielka impreza w jego karierze. Wcześniej Belga mogliśmy oglądać na Mistrzostwach Świata w Brazylii. Skrzydłowy Czerwonych Diabłów ma za sobą udany sezon. W kwalifikacjach do Euro zdobył 4 bramki. W barwach Manchesteru City tylko w tym sezonie Belg zanotował 15 goli i 14 asyst. Szarże de Bruyne bez wątpienia będą motorem napędowym belgijskich ataków.

debruyne

Gianluigi Buffon (Włochy) – brzmi absurdalnie, ale tak niestety jest. Włosi jedyne, czym mogą obecnie wojować to solidna obrona, której lideruje bramkarz Juventusu oraz kapitan reprezentacji. Po wykluczeniu przez kontuzję dwójki najważniejszych piłkarzy reprezentacji w środku pola – Verattiego i Marchisio, to właśnie defensywa ma być głównym argumentem, a dobra forma Buffona jest do tego niezbędna. To jego ostatnie Mistrzostwa Europy w karierze. Chcielibyśmy zadać pytanie, czy okażą się zwycięskie, ale bądźmy szczerzy – czy ktoś wierzy w taki scenariusz?

buffon

Zlatan Ibrahimović (Szwecja) – Dla legendy PSG to czwarte Euro w karierze. Kapitan Trzech Koron jest filarem zespołu, co udowodnił chociażby w meczach barażowych. Szwed strzelił trzy z czterech bramek, czym po raz kolejny pokazał, że jest jak wino – im starszy, tym lepszy. To od jego dyspozycji będą zależeć szanse Skandynawów na wyjście z grupy. Z równowagi nie wyprowadzą go również spekulacje dotyczące jego klubowej przyszłości. Euro 2016 może się jednak okazać ostatnią szansą na osiągnięcie sukcesu z reprezentacją. Motywacji wielkiemu Zlatanowi zatem na pewno nie brakuje.

zlatan

Shane Long (Irlandia) – bez wątpienia lider ofensywy Irlandczyków na nadchodzących mistrzostwach. Trzy bramki oraz cztery asysty w ostatnich sześciu spotkaniach sezonu Premier League w barwach Southampton pokazują, że napastnik Świętych idealnie trafił z formą. Również jego bilans w spotkaniach towarzyskich reprezentacji (dwie bramki oraz dwie asysty w czterech starciach) mogą budzić optymizm przed spotkaniami z grupowymi rywalami.

long

Mankamenty drużyn:

Belgia – brak doświadczenia. Dla Belgów to dopiero druga wielka impreza od 2002 roku. Na mundialu w Rio Czerwone Diabły dotarły do ćwierćfinału. Jednak po bardzo dobrych kwalifikacjach, a także chwilowym objęciu prowadzenia w rankingu FIFA, apetyty na sukces znacznie wzrosły. Ciekawe więc, jak z presją oczekiwań poradzą sobie piłkarze Belgii. Odczuwalny może być również brak filaru belgijskiej obrony, Vincenta Kompany’ego.

Włochy – bezsprzecznie ofensywa. Włochom od lat brakuje rasowego killera, który na swoje barki weźmie odpowiedzialność za końcowy wynik. Podczas poprzednich mistrzostw w Polsce i na Ukrainie niby mogli liczyć na Mario Balotellego, ale czy z nim kiedykolwiek można było połączyć słowo odpowiedzialność? Obecnie w kadrze Squadra Azzurra możemy znaleźć między innymi Simone Zaze, Graziano Pelle czy Lorenzo Insigne. Zgoda – nie są to piłkarze z europejskiego zaścianka, ale także nie można nazwać ich wybitnymi snajperami. Niemoc strzelecką mógł poprawić świetnie grający w MLS Sebastian Giovinco, ale Conte nie chciał wręcz o tym słyszeć z powodu przenosin do ligi, nazwijmy to, niższej kategorii. W jednym z wywiadów skrytykował napastnika, twierdząc, że jeśli ktoś wybiera ligę „do zabawy”, nie ma prawa liczyć na powołanie. Podobnie zresztą uczynił w przypadku Andrei Pirlo. Oprócz niemocy strzeleckiej do problemów można dodać także kontuje. Brak Marchisio oraz Verattiego może być niewybaczalny dla kręgosłupa drużyny.

Szwecja – starość, nie radość. Ekipa Trzech Koron nie należy do najmłodszych drużyn grających w turnieju. Średnia wieku reprezentacji Szwecji to 27 lat. Trzon zespołu oparty jest jednak o piłkarzy, którzy 30-stkę mają już za sobą. Szwedzi dawno nie osiągnęli już dobrego wyniku na dużej imprezie. Na ostatnich dwóch turniejach europejskich nie wyszli z grupy. W przypadku mundialu jest jeszcze gorzej – ostatni występ Szwedzi zanotowali w 2006 roku w Niemczech, gdzie odpadli w 1/8 finału.

Irlandia – największym mankamentem można uznać…losowanie. Irlandia oczywiście nie jest drużyną z najwyższej półki, ale posiada większa jakość od tej z 2012 roku, kiedy to Giovanni Trapattoni przyleciał na EURO z drużyną niczym na ścięcie. Ciężko odszukać negatywnych cech u Irlandczyków, bo w eliminacjach prezentowali wyjątkowo dobry poziom. Stracili zaledwie 7 bramek, pomimo spotkań z mistrzami Świata oraz Polską, czy Szkocją. Jeśli do czegoś można się przyczepić to do jakości piłkarzy. Bez wątpienia liczenie na Longa i Keane’a może prowadzić do samobójstwa. Również nie można być pewnym, jak dosyć wiekowi środkowy obrońcy poradzą sobie choćby ze Zlatanem Ibrahimoviciem czy Romelu Lukaku, którzy będą mocno naciskać parę stoperów.

Przewidywania:

Inne rozstrzygnięcie niż awans Belgów oraz Włochów będzie zaskoczeniem. Ci drudzy oczywiście zmagają się z ogromnymi problemami i można odnośnie tej kadry postawić wielki znak zapytania. Jednak podobnie było w 2006 roku na Mistrzostwach Świata, kiedy to zszargani aferą Calciopoli odnieśli wielki sukces. Szwecja oraz Irlandia do awansu będą potrzebować solidnej obrony – bez tego trudno będzie o jakiekolwiek punkty z dwoma potentatami.

***

Przygotowane przez Damiana Zatorskiego oraz Krystiana Dorote.