Hellenowie gotowi stoczyć kolejny bój

Wiele rzeczy można mówić o tej drużynie, która oczywiście nie była drużyną – tak niegdyś powiedział komentując jedno ze spotkań nasz słynny trener Jacek Gmoch. Oczywiście nie powiedział tak o reprezentacji, kraju, który jak sam zwykł mawiać dała mu radość, schronienie i bezpieczeństwo. Szkoleniowiec z Grecją związany jest ponad trzy dekady i bardzo trudno jest wymienić wszystkie jego zasługi dla greckiej piłki. Poza reprezentacją Polski, trenował chyba wszystkie drużyny tamtejszej ekstraklasy, odnosząc przy tym sukcesy. Nie sposób jest te ekipy wymienić, są wśród nich te najbardziej utytułowane, m.in: AEK, Olympiakos czy Panathinakos. Zdobył z nimi: dwukrotnie mistrzostwo, czterokrotnie wicemistrzostwo i raz Puchar Grecji. Znany i lubiany w ojczyźnie filozofów, wiedzie tam spokojne życie. Innym naszym krajanem, rozpoznawalnym i mieszkającym w Grecji jest Krzysztof Warzycha, który z Panathinakosem święcił największe sukcesy i na stałe wpisał się do historii klubu. Wielu starszych kibiców może kojarzyć go z filmu Gra o wszystko, w którym wcielił się w rolę młodego Gerrarda Cieślika. Przez młodszych kibiców jest nieznany lub już nieco zapomniany. Został najlepszym strzelcem w historii występów tej drużyny w europejskich pucharach. Z zespołem ‚Koniczynek’ pięciokrotnie zdobył mistrzostwo Grecji, również pięciokrotnie Puchar, dwukrotnie SuperPuchar i trzykrotnie był wybierany królem strzelców greckiej ekstraklasy. Wyżej wymieniona dwójka zadbała o to, byśmy byli w Grecji rozpoznawani.
Jak to jest, że Polacy, mający lepszy klasowo zespół nie mogą zakwalifikować się do Mundialu, a Grecja nie ma z tym większego problemu? Bilans meczów z Grekami wynosi 10-3-3 na naszą korzyść. Widać gołym okiem, że jesteśmy od nich lepsi. Co mają oni, a czego nie mamy my ? Przede wszystkim mentalność. Mimo tego, że Grecy – uważani za naród niechętnie parający się jakąkolwiek pracą – potrafią się zmotywować mimo niesprzyjających warunków. Chociażby gospodarczych. U nas z kolei jest tak, że piłkarze przyjeżdżają na zgrupowanie, bo im się każe. Zgarniają pieniądz, pokopią trochę i odjeżdżają… Możemy z nostalgią i wzruszeniem patrzeć w przeszłość, kiedy to polskie Orły trenera Górskiego czy wyżej wspomnianego Jacka Gmocha wypełniały nasze serca dumą.

Wszyscy mamy w pamięci ostatnie nasze starcie z Grekami podczas meczu otwarcia Euro 2012. Biało-czerwoni mieli ten mecz pod kontrolą, po golu Lewandowskiego prowadzili 1-0 i grali w przewadze lecz czerwona kartka dla Szczęsnego, a potem heroiczna walka Hellenów przyniosła w końcu efekt w postaci wyrównującej bramki. I z takiej właśnie heroicznej walki słyną piłkarze Grecji. Mundial w Brazylii będzie drugim z rzędu występem Greków po wcześniejszych niepowodzeniach w poprzednich imprezach. Grecy przed Euro 2004 uznawani byli za kopciuszka, drużynę zupełnie nieznaną bez jakichkolwiek szans na chociażby wyjście z grupy, a nawet zdobycie jednego punktu. W drodze do finału rozprawili się z takimi potęgami jak: Portugalia, czy broniący tytułu Francuzi. Sprawili jedną z największych niespodzianek w historii futbolu, zdobywając Mistrzostwo Europy. Sądzono, że po mistrzostwach w Portugalii, ekipa prowadzona wówczas przez bezwzględnego, niemieckiego szkoleniowca, Otto Rehagela, może na stałe zagościć w czołówce najlepszych ekip globu. Nic bardziej mylnego. Potomkowie Platona i Arystotelesa jakby opadli z sił, grając bez chęci. Było to ewidentnie widać w eliminacjach do Mistrzostw Świata w 2006 roku. W grupie, która była w ich zasięgu, zajęli dopiero 4 lokatę, czym zawiedli oczekiwania nie tylko kibiców, ale i ekspertów w całej Europie.

Historia występów na mistrzostwach świata

Cóż. Historia ta obszerna nie jest. Po zdobyciu Mistrzostwa Europy, podobny sukces nie przełożył się na mistrzostwa świata. Grecy, oprócz mundialu w Brazylii, na mistrzostwach świata zagrali tylko dwa razy. W 1994 roku w USA i 16 lat później w RPA. Oba te występy zakończyli na fazie grupowej. W Stanach Zjednoczonych przegrali wszystkie mecze, stracili aż 10 bramek nie zdobywając przy tym żadnej. W Republice Południowej Afryki poszło im nieco lepiej. Zwyciężyli raz, z Nigerią i zajęli 3 miejsce w grupie.

Droga do Brazylii

Grecy do losowań mają szczęście. Trafili na stosunkowo łatwą grupę. Eliminacje przebrnęli spokojnie, choć nie do końca.W grupie zmierzyć musieli się ze Słowacją, Bośnią i Hercegowiną, Litwą, Łotwą i Lichtensteinem. Z możliwych 30 punktów zdobyli 25. Nie udało im się zająć pierwszego miejsca w grupie, gdyż w ostatecznym rozrachunku przegrali z Bośnią różnicą bramek co zmusiło ich to do gry w barażach. Tam czekała na nich Rumunia, która miała wielki apetyt by pojechać na mundial. Ostatecznie Hellada zwyciężyła w dwumeczu 4:2. Trzy bramki strzelił Konstantinos Mitroglou i praktycznie w pojedynkę zapewnił swojej drużynie upragniony awans. Można by rzec, że jak: „trwoga, to do Mitroglu”

Kadra na Mistrzostwa Świata:

Bramkarze: Orestis Karnezis (Granada), Panagiotis Glykos (PAOK), Stefanos Kapino (Panathinaikos).

Obrońcy: Kostas Manolas, Jose Holebas (obaj Olympiakos), Sokratis Papastathopoulos (Borussia Dortmund), Vangelis Moras (Verona), Giorgos Tzavellas (PAOK), Loukas Vyntra (Levante), Vasilis Torosidis (Roma)

Pomocnicy: Alexandros Tziolis (Kayserispor), Andreas Samaris, Giannis Maniatis (obaj Olympiakos), Kostas Katsouranis (PAOK), Giorgos Karagounis (Fulham), Panagiotis Tachtsidis (Torino), Giannis Fetfatzidis (Genoa), Lazaros Christodoulopoulos, Panagiotis Kone (obaj Bologna)

Napastnicy: Dimitris Salpingidis (PAOK), Giorgos Samaras (Celtic), Kostas Mitroglou (Fulham), Theofanis Gekas (Konyaspor)

Kadra pod względem klasy, traci całkiem sporo do europejskiej czołówki. Lecz w rankingu FIFA plasują się na 10 miejscu. Piłkarze nie wyróżniają się za bardzo, lecz nie brak im ambicji. Szkoleniowcem greckiej ekipy jest Fernando Santos. Największym osiągnięciem Portugalczyka jest zdobycie z FC Porto mistrzostwa Portugalii i dwukrotnie Superpucharu i raz Pucharu Grecji z AEKiem Ateny. Prowadził również takie drużyny jak: PAOK Saloniki i Benfica Lizbona. Wracając do kadry. Jak to bywa już od 16 lat, motorem napędowym i mózgiem zespołu jest niezniszczalny Giorgios Karagunis, któremu będzie pomagał inny weteran europejskich boisk, Kostas Katsouranis. Doświadczenie tej dwójki może być kluczowe. Duży wkład w grę zespołu mają równieżDimitrios Salpingidis i Mitroglou, którzy dają drużynie wiele jakości i finezji. Na uwagę zasługują także Giorgios Samaras i Theofanis Gekas, którzy będą decydowali o sile napadu Mistrzów Europy z 2004 roku. W grupie D mundialu w Brazylii zmierzą się z: Wybrzeżem Kości Słoniowej, Kolumbią i Japonią. Ostateczne poprawki i niedociągnięcia trener Santos będzie mógł poprawić w towarzyskich meczach przed mundialem: 31.05. z Portugalią, 03.06. z Nigerią, 06.06. z Boliwią

Helladzie będzie bardzo trudno wyjść z grupy na mistrzostwach. Lecz nie jest to niemożliwe, nawet dla nich. Mogą sprawić niespodziankę, tak jak na Euro, lecz jest to w tym momencie jest to mało prawdopodobne. Z imprezy na imprezę grają co raz gorzej. Od historycznego zdobycia mistrzostwa Europy drużyna osiadła na laurach. I tak też można tłumaczyć ich formę w ostatniej dekadzie. Lecz mimo wszystko, mogą wykrzesać z siebie bardzo dużo. Nic nie wskazuje na to, by teraz mieli coś radykalnie zmienić. Miejmy nadzieję, że nie zabraknie im odwagi i Fernando Santos niczym Leonidas stoczy batalie na brazylijskich boiskach, tak jak spartański król zrobił to pod Termopilami. Mam cichą nadzieję, że moje przewidywania są błędne i jeszcze raz Grecja zaskoczy piłkarski świat.

Szymek Grodzki

Komentarze

komentarzy