Isco – najlepszy rezerwowy świata

Screenshot 2017-04-15 19-08-05
Isco w pojedynkę rozmontował Sporting Gijon

W Wielką Sobotę Real Madryt był o krok od wielkiej wpadki. „Królewskich” uratował Isco, który zdobył dwie bramki i był zdecydowanie najlepszym piłkarzem w przekroju całego meczu. Znów można było rozmyślać, jak to możliwe, że ktoś mający tak olbrzymie umiejętności jest zawodnikiem rezerwowym. A może to już nieaktualne?

Zinedine Zidane uparł się na rotacje, a mecz ze teoretycznie słabym Sportingiem postanowił wykorzystać na odciążenie kluczowych piłkarzy. W Madrycie zostali Benzema i Ronaldo, a z ławki nie podnieśli się Modrić i Kroos. Marcelo wszedł na boisko dopiero w drugiej połowie, gdy wynik był daleki od oczekiwanego i drużyna potrzebowała jego jakości w ofensywie. Zastąpił Fabio Coentrao i to mówi wszystko o tym, jak daleko posunął się Francuz przy ustalaniu składu.

Swoją szansę znowu dostał Isco, który do spółki z Jamesem był odpowiedzialny za sprawne funkcjonowanie środka pola. Już kilka pierwszych minut pokazało, że ciężar tego meczu będzie spoczywał na wątłych ramionach Hiszpana. Dalszy przebieg gry tylko to potwierdzał. Kibice, chcąc oddać klasę Isco, zaczęli szukać określeń wielkości przy wykorzystaniu jego nazwiska. Pojawiło się: „idealisco”, „fantasisco” czy w przypadku kibiców Barcelony – „kurwisco”. Nie ma co się dziwić, gdyby nie były piłkarz Malagi, Real straciłby punkty. Stara piłkarska prawda mówi, że mistrzostwo wygrywa się w starciach z rywalami słabymi i przeciętnymi. Kto wie, czy swoją grą na niewielkim stadionie w Gijon zawodnik z numerem 22 zaklepał tytuł Realowi Madryt.

Sporo mówiło się o kontrakcie Isco i zainteresowaniu jego osobą „Dumy Katalonii”. Ostatnio temat został zepchnięty na margines, ale dziś znów znów ożyje – Wielkanoc w końcu. Nikt nie zgodzi się na to, by Hiszpan siadał na ławce rezerwowych. Buntować się będą kibice Realu, bo chcą jak najlepiej dla swojej ekipy, a Isco jest w ostatnich tygodniach gwarancją odpowiedniego poziomu. Nie zgodzą się kibice innych drużyn, bo spotkania bez niego sporo tracą. Hiszpana przyjemnie się ogląda, po prostu. Trenerzy innych zespołów zwietrzą szansę dla siebie. Isco otrzymałby gwarancję gry od początku do końca w każdym zespole w Europie, z wyjątkiem Realu Madryt. Tak silna jest konkurencja na Barnabeu.

Wielki tydzień dla Realu dopiero się rozpoczyna. We wtorek rewanż z Bayernem, a w niedzielę „El Clasico”. Zidane został postawiony pod ścianą i nie ma żadnego wyboru – musi znaleźć miejsce dla Andaluzyjczyka. Nie będzie to zadanie karkołomne, bo znowu kontuzjowany jest Bale. Absencja Walijczyka może Realowi wyjść na dobre. Warunki w najbliższych meczach wydają się stworzone dla Hiszpana. Wkurzają Was kolejki i ścisk w marketach? Wiedzcie, że Isco odnalazłby się w nich znakomicie. Jest stworzony do czarowania w tłumie, gdy wokół niego nie ma ani centymetra wolnej przestrzeni. Oto dowód:

 

Komentarze

komentarzy