Klątwa „pobarcelońska” trwa. Guardiola ponownie został sprowadzony na ziemię?

Pep Guardiola
Pep Guardiola

Gdy Pep Guardiola w 2012 roku opuszczał Barcelone, zapewne nie spodziewał się, że jego przyszłe kluby będą borykać się z tak wieloma problemami w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Wczorajsza dotkliwa porażka z Liverpoolem sprawia, że Hiszpan ponownie może pomarzyć o udziale w finale Champions League. Czy możemy już zatem powiedzieć o pewnej ciągłości w wynikach hiszpańskiego szkoleniowca na poziomie europejskich pucharów?

Sezon 2013/2014: vs Real Madryt (0-5 w dwumeczu)

Po wyeliminowaniu Arsenalu oraz Manchesteru United, „Bawarczyków” czekała o wiele trudniejsza przeprawa w półfinale. Guardiola będąc trenerem „Dumy Katalonii” doskonale znał smak rywalizacji z „Królewskimi”, jednak od czasu jego odejścia drużynę z Madrytu przejął Carlo Ancelotti. W pierwszym spotkaniu ekipa ze stoicy Hiszpanii zapewniła sobie zaledwie jednobramkową zaliczkę przed rewanżem na Allianz Arena. W Niemczech zdarzyć mogło się dosłownie wszystko, jednak nikt nie spodziewał się aż tak wielkiej kompromitacji zespołu Guardioli.

Sezon 2014/2015: vs Barcelona (3-5 w dwumeczu)

Tym razem podopieczni hiszpańskiego szkoleniowca w półfinale stanęli w szranki z Barceloną pod wodzą Luisa Enrique. Wynik dwumeczu został już niemalże przypieczętowany na Camp Nou po przegranej Bayernu aż 0-3 na stadionie „Azulgrany”. W rewanżu klub z Bundesligi próbował jeszcze podjąć walkę, zdobywając pierwszą bramkę, jednak gole Neymara oraz Leo Messiego całkowicie zabiły tę rywalizację. „Zaczęliśmy dobrze drugie spotkanie, ale ilość talentu w ich zespole nas zabiła” – skwitował po meczu Pep.

Sezon 2015/2016: vs Atletico Madryt (2-2 w dwumeczu)

Guardiola przystępował do tego dwumeczu z myślą o ostatniej szansy na zwycięstwo w Lidze Mistrzów z Bayernem Monachium. Pech chciał, że los w półfinale przydzielił im najmniej wygodnego rywala z możliwych. Atletico Madryt za rządów Diego Simeone było wówczas potworem, który wyeliminował Barcelonę, by później odprawić z kwitkiem kolejnego faworyta do zwycięstwa w Champions League. Ozdobą dwumeczu bez wątpienia była bramka Saula, a formalności na Allianz Arena dopełnił Antoine Griezmann.

Sezon 2016/2017: vs Monaco (6-6 w dwumeczu)

Nowy klub, nowe nadzieje. Do czasu porażki z Monaco, 47-letni trener rok po roku gwarantował swoim zespołom awans do minimum półfinału Ligi Mistrzów. Ta seria zakończyła swój żywot po starciu z ekipą Leonardo Jardima. Trzeba przyznać, że był to jeden z najbardziej szalonych dwumeczów ostatnich lat w europejskich pucharach. Po pierwszym spotkaniu, wygranym przez „Obywateli” aż 5-3, rewanż wydawał się formalnością. Jak pokazał czas, było to tylko złudzenie. Ekipa z Księstwa pokazała pazur i na kilkanaście minut przed końcem wbiła decydującą bramkę na wagę awansu do półfinału. Guardiola wytłumaczył porażkę brakiem doświadczenia jego zespołu, który w kolejnym roku miał wystrzegać się takich błędów. Cóż…

Starcie z ”The Reds” ponownie udowodniło słabość Guardioli. Hiszpan doskonale zdawał sobie sprawę z siły Liverpoolu w ofensywie, jednak w końcowym rozrachunku nie starał się zabić tego widowiska w bezczelny sposób, jaki często praktykuje chociażby Jose Mourinho. Perspektywa rewanżu na Etihad z marginalną stratą na Anfield, postawiłaby City w roli ogromnego faworyta tego dwumeczu. Hiszpan mimo to ponownie dał się wykiwać i poszedł na otwarta wojnę z trenerem, która tylko na to czekał. Trudno nie odnieść wrażenia, że Guardiola nie uczy się na porażkach z przeszłości, kiedy to przegrywał dwumecze w podobny sposób. Ten póki co oczywiście nie jest całkowicie stracony, ale trudno odnieść wrażenie, że za tydzień w Manchesterze dojdzie do takiego cudu.

Totolotek: Zarejestruj się i graj bez podatku! – KLIKNIJ W LINK I ODBIERZ BONUS!

Komentarze

komentarzy