Klich miał rację, Boniek ma klasę, a Lewandowski zadziera nosa.

Mecz Polski z Irlandią miałem zaszczyt oglądać z trybuny VIP, czyli z podobnego miejsca, z którego mecz we Wrocławiu oglądał Pan piłkarz Klich. Spotkanie towarzyskie odbywało się nie tylko na murawie, ale także na trybunach. Pojawiło się wiele „gwiazd”, które nie były   zainteresowane przebiegiem meczu. Co zdziwiło mnie jeszcze bardziej to, że nie tylko „gwiazdy” wolały prowadzić rozmowy na inne tematy, ale też znani dziennikarze sportowi. Jak to możliwe, że te osoby, które oglądały mecz kątem oka lub nawet nie zaprzątały sobie nim głowy, dyskutując m.in. o nowych odcinkach „Na Wspólnej”,  po meczu wcielają się w rolę ekspertów, wypowiadają się w gazetach, telewizji czy na łamach swoich portali. Porozmawiałem także chwilę z kibicami, którzy siedzieli w okolicach Mateusza Klicha na meczu we Wrocławiu. W sumie nie dziwię się, że chcieli mu powiedzieć kilka słów. Jakich? Zapewne się domyślacie.

 

Co rzuciło mi się jeszcze w oczy? Po przerwie połowa gości nawet nie wyszła na mecz, widocznie „degustacja” win i karta dań były ciekawsze od tego, co dzieje się na boisku. Żadnej chęci wspierania naszych, w tym wypadku Klich miał rację, że część zaproszonych (nie nazywajmy ich kibicami), przychodzi na stadion tylko się spić i nażreć. Będąc na trybunie pomiędzy takimi tuzami jak: Henryk Kasperczak, Michał Listkiewicz, Władysław Żmuda czy Marek Koźmiński od początku spotkania nasłuchałem się, jaka to murawa jest fatalna, jak trener źle ubrany, a nawet jaką cerę ma Nawałka. W tym momencie zastanowiłem się, czy jestem pomiędzy piknikami z koła gospodyń wiejskich, czy między największymi znawcami polskiej piłki? Paweł Janas po meczu zapytany, jak ocenia grę Polaków odpowiedział: „ Na dwójkę, Irlandczycy zagrali na 1”.

 

Z tych wszystkich znawców jeden wyróżnił się pozytywnie. Jak na największego kibica polskiej reprezentacji przystało. Mowa o Zbigniewie Bońku, który jako jeden z pierwszych  (jak nie pierwszy) pojawił się na stadionie przy Bułgarskiej. Dyrygował, rozmawiał z dziennikarzami, robił sobie zdjęcia z dzieciakami, zachowywał się jak na prezesa przystało. Boniek nie tylko oglądał mecz z trybun, ale także trening, jako jedyny kibic siedział na trybunach i obserwował reprezentantów. Co można powiedzieć o Bońku, tego nie można powiedzieć o Lewandowskim. Jeżeli ktoś twierdzi, że ten lekko gburowaty piłkarz powinien zostać kapitanem repry, to się grubo myli. Błaszczykowski, uśmiechnięty, stwarzający miłą atmosferę w „obozie”, potrafiący powiedzieć „Dzień dobry”, „Witam”, podać rękę, nawet do osób z którymi nie miało się nigdy styczności jest totalnym przeciwieństwem Lewego. Jeżeli przed meczem jeden z pracowników Lecha, prosi po znajomości, o podpisy na koszulkach, gadżetach, a Robert mimo chwili wolnego, odmawia tłumacząc się brakiem czasu, to coś tu jest nie tak. Dwie godziny przed meczem zawodnicy wyszli zapoznać się z boiskiem, oraz obejrzeć końcówkę meczu u21 Polska – Grecja który był transmitowany na telebimach,  zgadnijcie kogo zabrakło?

/Szafran + ZzaPołowy/