Kolejna kompromitacja Widzewa i coraz większy ścisk w tabeli

Wydawało się, że awans Widzewa powinien w tym roku być bezbolesny. Jednak dyspozycja łodzian po wznowieniu rozgrywek jest dramatyczna i znowu dali się ograć, na własnym boisku, drużynie ze strefy spadkowej. Jednak dzięki temu sytuacja w tabeli II ligi jest coraz ciekawsza. Podobnie zresztą klasę wyżej, gdzie punkty straciła prowadząca dwójka, co skrzętnie wykorzystała grupa pościgowa ze Stalą Mielec na czele. Zapraszamy na kolejne podsumowanie weekendu w niższych ligach.

I liga

Po tej kolejce można powiedzieć, że największym wygranym na górze została Stal Mielec. Nie dość, że ograła GKS Tychy, to przy okazji skorzystała z potknięć Podbeskidzia i Warty. Mielczanie dwukrotnie przegrywali w Tychach, ale po szalonym pościgu, ograli gospodarzy 4:2. Warto jeszcze wspomnieć o kapitalnym wejściu Michała Żyry do nowego zespołu. W pięciu meczach strzelił już 4 gole i zaliczył dwie asysty. Tym razem to jednak nie on, a Maciej Domański popisał się najładniejszym golem w meczu, trafiając z wolnego.

Stal zbliżyła się do prowadzącej dwójki, a przewaga tyszan nad strefą spadkową zaczyna się niebezpiecznie kurczyć. Warto wspomnieć także o kolejnej wygranej Radomiaka. „Warchoły” niby mają stratę sześciu punktów do drugiego miejsca, ale jeśli ktoś miałby się wtrącić do walki o bezpośredni awans spoza wspomnianej trójki, to tylko drużyna Dariusza Banasika.

Remis Podbeskidzia w Legnicy trudno uznać za wielką niespodziankę, w końcu Miedzianka to nadal szeroko rozumiana czołówka. Zresztą to był bardzo dziwny mecz. Podbeskidzie nie trafiło dwukrotnie do pustej bramki, a później do gry wkroczył arbiter. Konrad Kostorz minął golkipera gości, który dotknął piłki ręką za polem karnym. Piotr Urban przerwał grę i pokazał Martinowi Polackowi czerwoną kartkę, tyle że spokojnie mógł puścić grę i pozwolić Kostorzowi strzelić gola. Co się nie udało w 69. minucie, wyszło chwilę później. Samobójczy gol Dmytro Baszłaja zwiastował komplet punktów Miedzi. Wszystko mógł i powinien przypieczętować Joan Roman, ale fatalnie zachował się w sytuacji sam na sam. Po chwili ten sam Baszłaj naprawił błędy i dał remis Góralom w tym szalonym meczu.

O ile Podbeskidzie nie musi się wstydzić swojego wyniku w Legnicy, o tyle porażka Warty w Opolu jest sporą wpadką. I jednocześnie Odra sama sobie podała tlen w walce o utrzymanie. Spora w tym zasługa Arkadiusza Piecha, który strzelił drugiego gola w kolejnym meczu i wydaje się, że może być sporym atutem dla Odry w walce o ligowy byt.

Kluczowe końcówki na dole

Niespodziankę, choć nieco mniejszą, sprawił GKS Bełchatów, który pokonał Zagłębie Sosnowiec. Brunatni przegrywali 0:1, ale skuteczną pogoń zapewnili Paweł Czajkowski i Adrian Małachowski, który wykorzystał rzut karny. Swoją drogą trenera Krzysztofa Dębka pogrążył… jego były podopieczny z czasów w Legii Warszawa.

Końcówki pogrążyły z kolei dwa inne zespoły, których sytuacja w tabeli nie wygląda zbyt dobrze. Wigry przegrały po golu Erika Cikosa – 90. minuta – w Niepołomicach, a Chojniczanka w Olsztynie, po trafieniu Szymona Sobczaka. Poza meczem w Tychach, najciekawiej było w Niecieczy. Prowadzenie zmieniało właściciela kilkukrotnie, ale ostatecznie Kacper Janiak wyrównał w doliczonym czasie gry i zapewnił Olimpii Grudziądz jeden punkt.

 

II liga

Czołówka jakby umówiła się na masowe tracenie punktów. O ile jednak podział punktów w meczu Resovii z Górnikiem Łęczna nikogo nie zaskoczył, o tyle porażka Widzewa z Legionovią znowu szokuje. Trudno bowiem było się spodziewać, że łodzianie dadzą sobie odebrać punkty ekipie, która w 24. kolejkach zdobyła… ledwie 16 punktów. A jednak! Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, że Widzew prowadził do 88. minuty 1:0. Później jednak przyszły dwa stałe fragmenty, które na gole zamienił Karol Podliński i Widzew po raz kolejny się skompromitował.

Bardzo ważne zwycięstwo odniósł GKS Katowice. Trzeba przyznać Gieksa funduje swoim fanom sporą huśtawkę emocji. Najpierw wygrana z Górnikiem Łęczna, później wpadka w Częstochowie, a teraz dreszczowiec przeciwko Stali Rzeszów. W sobotę dwukrotnie prowadzili, ale za każdym razem goście doprowadzali do remisu. Za trzecim razem się nie udało. Trzeba jednak przyznać, że spory udział w tym wszystkim miał Wiktor Kaczorowski. Golkiper gości nie popisał się przy ostatnim golu, wypuszczając piłkę przed siebie, tym samym prezentując bramkę Grzegorzowi Janiszewskiemu.

Wydarzeniem meczu był także powrót Grzegorza Goncerza na Bukową. W Katowicach spędził razem dziewięć lat, a od jakiegoś czasu, przez Podbeskidzie, swoją karierę kontynuuje w Stali.

Rewelacje wiosny

Nie zwalnia tempa Skra Częstochowa. Po tym jak sprawili dwie sensacje i ograli Widzew oraz GKS Katowice, tym razem ich łupem padł stadion w Stalowej Woli. Co ciekawe to trzeci mecz Stalówki na nowym obiekcie i jeszcze nie zaznali na nim smaku zwycięstwa. Do tej pory dwa remisy, ale Skra została pierwszym zespołem, który zgarnął na Hutniczej 3pkt po remoncie. Ekipa spod Jasnej Góry chwilę temu miała dramatycznie bronić się przed spadkiem, tymczasem teraz ma trzy punkty przewagi nad 15. Zniczem i… jedno oczko więcej straty do miejsca barażowego.

Strefę barażową otwierają Błękitni, czyli jeden z trzech niepokonanych zespołów w 2020 roku w II lidze. Przede wszystkim drużyna ze Stargardu imponuje skutecznością po wznowieniu rozgrywek. Tydzień temu cztery gole przeciwko Zniczowi, teraz kolejne trzy w starciu z Gryfem i po cichu włączyli się do walki o awans na zaplecze Ekstraklasy. Przy okazji warto wspomnieć, że gola dla Gryfa strzelił Nikodem Sroka, który na początku maja skończył dopiero 17 lat!

Bardzo ładnego gola z rzutu wolnego strzelił Daniel Feruga dla Bytovii. Tyle że była to bramka jedynie honorowa, gdyż chwilę wcześniej dwa trafienia dla Pogoni Siedlce zaliczył Tomasz Margol.

Poza tym kolejne 3 punkty Elany Toruń, nieoczekiwany remis Olimpii w Pruszkowie. W końcu punkt, po restarcie, zdobył Górnik Polkowice, który podzielił się z nimi z rezerwami Lecha, dla których gola strzelił Filip Marchwiński.

Podobnie jak w przypadku I ligi, drugoligowcy również zagrają dwukrotnie w najbliższych dniach. Zdecydowanym hitem będą niedzielne derby Rzeszowa na stadionie Resovii.