Krzywicki: „Uważam, żeby grać w Ekstraklasie, nie trzeba prezentować bóg wie czego”

Czy odbiła mu sodówka po powołaniu od Beenhakkera? Dlaczego Twitter jest taki ważny? Czy brak stabilizacji był jego największym problemem? Czy żałuje, że odrzucił Legię Warszawa, a wybrał Cracovię? Kim jest dla niego Osuch? Czy rzuci futbol dla telewizji? Jakie łączą go relacje z Sonią Śledź? O tym wszystkim i nie tylko, w obszernym wywiadzie opowiada Marcin Krzywicki.

W listopadzie będziesz miał 30 lat, a w wieku 22 dostałeś powołanie do reprezentacji od Leo Beenhakkera. Co się stało, że przez te 8 lat nie zdołałeś rozegrać nawet 10 meczów w Ekstraklasie?

No właśnie, co się stało? Tak naprawdę jestem taką osobą która nie wraca do przeszłości. Na pewno nie siedzę w kącie i nie rozpaczam, że coś poszło nie tak. Trudno się mówi, żyje teraźniejszością, a co do przeszłości, to tak najwyraźniej musiało być… Nie wiem czy to był pech, czy brak ciężkiej pracy?

Może brak menagera?

Tak, śmiałem się z tego, że jakbym miał menagera jak Lewandowski, to dzisiaj grałbym w Bayernie. Oczywiście to był żart, na pewno nie zaważył tutaj brak menagera.

Pamiętasz jeszcze mecze kadry U21 z Białorusią i Finlandią? W spotkaniu z tymi pierwszymi byłeś najlepszy na boisku, a grał tam przecież też Robert Lewandowski.

Tak pamiętam ten mecz z Białorusią. Rzeczywiście poszło mi całkiem nieźle i pewnie dlatego trafiłem też do pierwszej reprezentacji. Trener Zamilski bardzo mnie chwalił po tym spotkaniu i był zachwycony postawą. Dlatego pojechałem na następny mecz z Finlandią i tworzyłem z Lewym atak śmierci (śmiech). Później wiadomo jak się potoczyło, Lewy pewnie teraz kończy trening w Bayernie, a ja właśnie skończyłem trening w Chojniczance.

Byłeś wtedy młodym zawodnikiem jak na polskie realia. Kontrakt z Cracovią, powołanie do reprezentacji. Nie działo się to zbyt szybko? Wielu poczułoby się gwiazdą futbolu. W twoim przypadku tak nie było?

Nie, nie przesadzajmy. Rzeczywiście przeskok był ogromny i człowiek rzeczywiście może oszaleć jak gra w trzeciej lidze, a za tydzień gra w europejskich pucharach. Jednak była to bardziej radość niż problem z sodówką. Ona nie odbiła i na pewno już nie odbije.

Co poszło nie tak w Cracovii?

Ciężko powiedzieć. Cracovia przez wiele lat nie walczyła o najwyższe cele. Teraz nastały lepsze czasy dla tego klubu. Znowu zakwalifikowali się do europejskich pucharów, a trochę już minęło. Może trafiłem w złym okresie, ale mam świadomość, że nie spełniłem też oczekiwań włodarzy klubu. Byłem tam wiele lat, ale na pewno pomników mi tam stawiać nie będą.

Kontuzja pachwiny, która uniemożliwiła wyjazd na kadrę, podłamała cię?

Tak, oczywiście. Bardzo możliwe, że gdyby nie to, dzisiaj nie rozmawialibyśmy tutaj, tylko w Madrycie. Zupełnie serio, to wielka szkoda, bo ta kontuzja uniemożliwiła mi nawet posmakować tego. Wiele osób wyśmiewało się wtedy, że jedzie tam Zahorski, Pazdan. Pirania jak wiemy jest dzisiaj podstawowym zawodnikiem Legii i prawdopodobnie od początku zagra też na Euro w reprezentacji.

Rozmawiałeś wtedy z kimś ze sztabu Beenhakkera?

Miałem wtedy kontakt z trenerem Zamiliskim i to ja go poinformowałem z bólem serca, że nie mogę stawić się na zgrupowaniu.

Masz jeszcze aspirację na Ekstraklasę?

Przede wszystkim mam ambicję. Uważam, żeby grać w Ekstraklasie, nie trzeba prezentować bóg wie czego. Tam gra wielu zawodników, którzy nie są geniuszami futbolu. Jednak dzisiaj jestem w pierwszej lidze i nie myślę o tym.

Masz świadomość, że kibice czytają Twittera? Zwłaszcza po przegranych spotkaniach i często czują się urażeni, że po porażce zamieszczasz tam różnego typu wpisy. Tak było np. po przegranym meczu z Zawiszą, gdzie nie zdobyłeś bramki z rzutu karnego w ostatnich minutach.

Tak, wystarczy wejść na profil facebookowy Chojniczanki. To jest pewnego rodzaju odskocznia od tego, czym się zajmuje na co dzień. Jeśli komuś nie odpowiada treść moich wpisów, to może mnie nie obserwować i po prostu tego nie czytać. Poza tym oczywiście przeżywam porażki w swój pewien sposób. Nie idę na imprezę z tego powodu, tylko zamieszczam coś śmiesznego na Twitterze i to zwykle nie po meczu, tylko jak opadną już wszystkie emocje. Nie mam zamiaru tam nikogo urażać, a jeżeli kogoś to wkurza, to niech mnie nie obserwuje.

Jesteś profesjonalistą? Pytam o różnego typu diety, omijanie imprez itd.?

Jak widzisz, ty zamówiłeś kawę, a ja jogurt z musli. Na pewno nie chodzę po KFC, MC i nie jem kebabów. Jak zresztą widać po mnie, niektórzy śmieją się nawet, że mógłbym schować się za kijem bilardowym. Staram się pomijać przed meczami i treningami niezdrowe jedzenie. Trzeba wiedzieć kiedy jest czas na dietę, a kiedy można sobie poluzować.

W Wiśle Płock spędziłeś trzy sezony i było to dotychczas jedyne miejsce gdzie mogłeś poczuć stabilność. Nie masz wrażenia, że tego trochę zabrakło w twojej karierze?

Myślę, że jest to duży problem. Będąc w Cracovii jeździłem cztery razy na wypożyczenia. Podczas pobytu w Janikowie strzeliłem 14 bramek, wracałem do Ekstraklasy i nie dostawałem szans. Później znowu się pakowałem i jechałem na kolejne. Czasami lepsze, a czasami gorsze.

To problem Marcina Krzywickiego, czy polskiego futbolu?

To były moje decyzje, nie miałem zamiaru siedzieć i patrzeć z boku. Dlatego jeździłem na wypożyczenia i po raz kolejny chcę podkreślić, że to były w pełni moje decyzje. Chciałem tego, ponieważ uważam, że jak jest się młodym to trzeba grać jak najwięcej, a nie siedzieć na ławce rezerwowych. Teraz byłem w Płocku trzy lata i okres ten uważam za bardzo udany. Miałem dwa fajne sezony i trzeci trochę gorszy. Atakowaliśmy Ekstraklasę, ale nie wyszło….

Nie żałujesz dzisiaj, że cię tam nie ma, bo chyba wreszcie Wiśle uda się awansować?

Nie, nie jestem osobą która rozpacza. Taką decyzję podjęliśmy z zarządem, a ja też nie kładłem się na kolanach żeby zostać. Nie błagałem o przedłużenie kontraktu, taka była decyzja i tyle. Jak widać tamte roszady wyszły na dobre. Ze mną odeszło wtedy 9 zawodników, niektórzy kluczowi, a inni mniej ważni. Zmienił się trzon drużyny i za parę dni najprawdopodobniej awansują. Nie rozpaczam, jestem w Chojnicach i chcę jak najlepiej dla mojego obecnego klubu. Wiśle życzę jak najlepiej.

Jesteś wychowankiem Zawiszy. Z tego co mi wiadomo od zawsze był tam problem z promowaniem młodzieży z Bydgoszczy, to prawda?

Tak, to prawda. W moim roczniku było wielu utalentowanych chłopaków, którzy dzisiaj powinni grać na jakimś dobry poziomie, a tylko ja jestem gdzieś na zapleczu Ekstraklasy. Szkoda, że tak się to potoczyło. Gra tam wielu chłopaków z zagranicy, kompletnie niezwiązanych z Bydgoszczą. Jest trochę żal tego, bo Bydgoszcz jest takim miastem, gdzie zawsze była moda na klub piłkarski. Ludzie lgną na stadion i pokazali to w Ekstraklasie. Natomiast w konflikt prezesa i kibiców nie chcę wchodzić, bo to nie moja sprawa.

Kto ma rację Osuch czy kibice?

Nie chcę w to ingerować, to są sprawy między kibicami i prezesem Osuchem. Na pewno jest tak, że wina leży po obu stronach, a nie po jednej.

Znasz prezesa Osucha osobiście?

Tak, poznałem go. Jednak przede wszystkim znam wielu kibiców, którzy żyją tym klubem. Ostatnio spotkałem kibica, który jest ważny w hierarchii kibicowskiej i opowiedział mi, że Zawisza jest klubem o którym nawet Bóg zapomniał. Więc wydaje mi się, że sytuacja nie ulegnie zmianie w najbliższym czasie.

Jak nazywał się kibic?

Wolę tego nie mówić.

Miałeś swego czasu ofertę z Legii, chodziło o ME (przy. red Młoda Ekstraklasa). Uważasz tamten twór za bubel?

Wybrałem wtedy Cracovię, bo zaoferowali mi grę w pierwszej drużynie. Kontaktowałem się wtedy z dyrektorem Jóźwiakiem i w grę wchodziła tylko ME. Czy zrobiłem dobrze? Wydaje mi się, że tak.

Jak oceniasz szkolenie młodzieży w Polsce? Idzie ku lepszemu?

Obecnie jest dużo lepiej. Warunki są nieporównywalne. Na Zawiszy trenowaliśmy na piachu i żwirze. Po treningach wyglądałem jakbym wrócił z pola minowego, a nie z treningu. Dzisiaj dzieciaki mają orliki, masę innych boisk. Powstaje wiele szkółek piłkarskich byłych piłkarzy m.in. taką stworzył Andrzej Niedzielan, Piotrek Reiss, czy mój kolega z Cracovii – Radomski, a także Krzysztof Nykiel i Kazimierczak. Oni wiedzą, z czym to się je i są wstanie wychować młodego zawodnika. Warunki, to jest tylko dodatek do tego wszystkiego. Jeśli Ajax potrafi wychować na orliku, czy boisku trawiastym dobrego piłkarza, to dlaczego Legia, czy Lech mają tego nie zrobić? Przede wszystkim wszystko zależy od sztabów szkoleniowych i polityki szkółek. Warunki mamy na pewno odpowiednie.

Zakładanie szkółek piłkarskich przez byłych piłkarzy to sposób na życie po zawieszeniu butów na kołku. Wiadomym jest powszechnie, że wielu piłkarzy po zakończeniu kariery nie ma pomysłu na życie i często po roku żyją w biedzie. Jakie Ty masz plany na przyszłość?

Mam 29 lat i zamierzam jeszcze trochę pobiegać za piłką. Nie wyobrażam sobie obecnie porzucić futbolu. Na ten czas myślę o czymś takim, co by mogło przynieść jakieś dodatkowe dochody i nawet jest to już w trakcie realizacji.

Zdradzisz co to będzie?

Na razie jest to tajemnicą, ale tyle co mogą powiedzieć, to jak łatwo się domyślić, chodzi o branżę reklamową i w tym segmencie chcę oferować pewne usługi. Wszystko wyjaśni się w najbliższych dniach. Myślę, że wiele firm i klubów będzie mogło skorzystać na tym, co niebawem zaproponuję.

Rozpoznawalność, którą bez wątpienia masz, pomaga w negocjacji kontraktu z klubem?

Trzeba by o to w klubie zapytać, ale myślę, że w jakimś stopniu na pewno wpływa na rozmowy i zainteresowanie. Jestem w jakiś stopniu rozpoznawalny przez social media, ale chciałbym zauważyć, że poza tym prezentuję też jakąś jakość na boisku. Może w Chojniczance to tak nie wygląda, ale wcześniej w Dolcanie, czy Wiśle Płock mogłem zaoferować parę bramek.

Wielu mówi, że Twitter pomaga Ci z radzeniem sobie z nieprzychylnymi komentarzami ze strony tzw. hejterów. Jest trochę w tym prawdy?

Tak mówią, podobno jest to autodestrukcja i wtedy nikt już nie może bardziej mniej krytykować. Czy to jest sposób? Raczej nie, bo to jest broń obosieczna. Weźmy na ten przykład – w sparingach strzelałem sporo, a w lidze już niekoniecznie. W tej pierwszej sytuacji byłem wielbiony, a teraz jak nie idzie, jestem tym najgorszym. Mam świadomość, że to tak działa i liczę się z tym. Tak jak mówiłem Twitter to odskocznia i lubię to robić. Hejt to mowa nieudaczników, wyrażają swoją opinię w taki sposób, a nie inny i to raczej nie mój problem, tylko ich.

Dziewczyna nie jest zazdrosna o Sonię Śledź?

Ohh i to bardzo. Nie ma jednak powodu żeby być zazdrosną. Oczywiście jeżeli czytasz to co piszę, czy nagrywam, czy jest to tak, a nie inaczej pokolorowane jak w Turbokozaku, to ja to rozumiem, ale staram się nagminnie tłumaczyć. Nie ma jednak żadnego powodu do zazdrości. Sonia to moja koleżanka. Życzę każdemu takiej, bo przede wszystkim jest to bardzo inteligentna kobieta, a także atrakcyjna wiadomo. (śmiech) Sonia w wielu rzeczach jest mi w stanie pomóc, a więc tak jak mówię – ja czerpię same korzyści z tego i nie mam zamiaru kończyć tej znajomości, bo Sonia jest ok.

Wybiegając w przyszłość, jeżeli pojawiłaby się jakaś ciekawa oferta z mediów to rozważyłbyś zakończenie kariery?

Skąd wiesz, że się nie pojawiła? (śmiech) W tej chwili pojawiają się takie propozycje, które jestem w stanie połączyć z graniem. Ale czy zrezygnować z futbolu? Myślę, że w tej chwili nie. Nie ma ogromnej pompy na to, bo za 5/6 lal nadal będę taki sam i wtedy jeżeli taka oferta pojawi się, to na pewno mocno się zastanowię. Obecnie jeśli miałbym wybrać, czy idę jutro na trening, czy do telewizji, to spotkasz mnie na treningu.

Jeżeli miałbyś możliwość cofnąć się w czasie, to zmieniłbyś coś w swojej karierze?

Grałbym chyba w kosza przez wzrost. Bardziej serio, to raczej nie. Co z tego, że wybrałbym teraz coś innego? Nie myślę o tym kompletnie. Poszedłem do Cracovii, odrzuciłem ME w Legii. Dzisiaj bym zrobił to samo. Jednak mówię, takie gdybanie nie ma sensu.

Przeszliśmy przez niemal całą twoją karierę, to wypadałoby na koniec zadać parę pytań o Chojniczance. Zostały trzy mecze do końca i wszystkie wydają się trudne. Utrzymacie się?

Oczywiście, że tak. Dzisiaj pojawiło się na 90minut, że mamy 97% szans na utrzymanie i nie mamy zamiaru wykorzystywać tych pozostałych trzech procent.

Jeśli przegracie z Arką w najbliższej kolejce, to te szanse pewnie trochę spadną.

Kto powiedział, że przegramy. Pójdziemy na noże i wygramy!

Terminarz nie jest łatwy. Poza Arką zagracie jeszcze z Kluczborkiem i Pogonią Siedlce, a więc z drużynami walczącymi o utrzymanie.

W pierwszej lidze terminarz zawsze jest zły. Możemy wygrać z Arką, a zaraz przegramy z Kluczborkiem. Przede wszystkim trzeba jednak powiedzieć, że z trenerem Bartoszkiem gramy dobry futbol. Dominowaliśmy z Wisłą Płock, Zagłębiem Sosnowiec i śmiem twierdzić, że z Zawiszą też graliśmy o wiele lepiej. Przegraliśmy tylko dlatego, że nie wykorzystałem rzutu karnego. Powinniśmy wygrać. Przypominam, że nie uznali nam też jednej bramki. Poza tym Drygas wybijał piłkę z linii bramkowej po strzale Mikity. Naprawdę byliśmy lepsi, ale co z tego. Nikt nie pamięta jak graliśmy, ale jaki był wynik.

W sparingach strzeliłeś 6 bramek w 4 spotkaniach. Zaczął się sezon i forma spadła. Co się stało, potrafisz to jakoś wyjaśnić?

Wyglądało to dobrze, to co miałem, to wykorzystywałem. Pierwsze sześć kolejek to była w naszym wykonaniu kompromitacja. Przegrywaliśmy z drużynami, które były od nas niżej w tabeli i do tego ulegaliśmy im zdecydowanie. Sytuacji nie miałem praktycznie żadnych, co zaowocowało tym, że usiadłem na ławce. Trener postawił na Patryka, który wykonuje naprawdę dobrą robotę. Najważniejszy jest wynik drużyny, a nie indywidualne statystyki. Trzeba się utrzymać i od nowego sezonu zacząć z czystą kartą.

Zostajesz?

Mam kontrakt jeszcze na rok i z tego co mi wiadomo, nigdzie się nie wybieram. Czym na pewno zmartwiłem teraz kibiców Chojniczanki.

Czego Ci życzyć Marcin?

Przede wszystkim zdrowia. Jeśli będzie zdrowie, to forma na pewno wróci. Niedługo zbliżają się sparingi więc pewnie znowu zacznę strzelać (śmiech). Miejmy jednak nadzieję, że tym razem przełoży to się również na cały sezon.

Pamiętaj, że czekamy na twój występ w akcji: „Nie kręć, że wpłacisz” organizowanej przez portal Weszło.

Tak pamiętam, na pewno to niebawem zrobię.

Dzięki za wywiad

Również dziękuję

Rozmawiał BARTOSZ BURZYŃSKI