Łukasz Olkowicz: Posadzić na ławce Cristiano Ronaldo to akt odwagi trenera

Już dzisiaj ruszają ćwierćfinały katarskiego do mundialu. Do zakończenia turnieju tylko osiem meczów. Co nas czeka w piątek i sobotę podczas 1/4 finału? Łukasz Olkowicz, dziennikarz Przeglądu Sportowego jest gościem najnowszego odcinka cyklu „Program Meczowy” z legalnym bukmacherem BETFAN

***

Brazylia pokazała w meczu z Koreą, że wchodzi na poziom, którego wszyscy od nich oczekiwali.

Była samba to prawda (śmiech). 30 minut przeciwko Korei to był najefektowniejszy moment mundialu, jak dotąd. Brazylia jednak nie spotkała jeszcze na tym turnieju rywala, którym im się mocno postawił. Mam wrażenie, że oni nie wrzucili jeszcze najwyższego biegu, bo… nie musieli. Sami jednak się przestrzegają przed drużynami z Europy w fazie pucharowej. Od 20 lat nie mogą zdobyć mistrzostwa, gdyż „Europa ich wyrzuca z turniejów”. Ciekawi mnie, jak Canarinhos zareagowaliby na scenariusz, w którym straciliby gola jako pierwsi.

Mają kłopoty zdrowotne, zwłaszcza na bokach obrony. Jednak Tite zrobił ciekawą rzecz, bo wszyscy kadrowicze już zagrali na tym turnieju. Nawet trzeci bramkarz dostał 10 minut w meczu z Koreą!

To jest świetne pod kątem zarządzania grupą, co na turnieju jest kluczowe. Atmosfera ich niesie, nie ma niesnasek, co powinno być ich siłą. Czekam jednak aż zostaną zmuszeni na wrzucenie najwyższego biegu.

Chorwaci to ekipa, o której wiele się nie mówi na tym turnieju. Niby aktualny wicemistrz świata, a już swoje zrobili. Gdyby teraz odpadli, nikt nie miałby do nich pretensji.

Doceniam takie zespoły, które potrafią potwierdzić swój poprzedni turniej. Cztery lata temu byli rewelacją i zdobyli srebrny medal. Teraz wyszli z grupy, awansowali do 1/4 finału, więc zrobili swoje. Gdy mniejsi mają powtarzalność, zawsze „czapki z głów”. Oni już nic nie muszą, tylko mogą. To może zadziałać na ich korzyść. Dla kontrastu obserwowałem Duńczyków. Rok temu świetne Euro, ale teraz mundial im kompletnie nie wyszedł.

Dwa kolejne ćwierćfinały, Holandia – Argentyna i Anglia – Francja, mają taki skład, że nie pogniewalibyśmy się, gdyby to było zestawienie finałowe.

Przed mundialem w wewnętrznym typowaniu wskazałem jako mistrza Argentynę i tego się trzymam. Paradoksalnie im pomógł ten pierwszy mecz z Arabią. Oczywiście był lament, zgrzyt i płacz. To był nie zimny, ale lodowaty prysznic, który im posłużył. Z meczu na mecz się rozkręcają. Dostali „gonga” na start i jak widać zadziałało.

Grafika-belka-ZZA

Mecz Holandia – Argentyna to także starcie zawodników, którzy będą na celowniku największych klubów po turnieju. Cody Gakpo i Enzo Fernandez przed mistrzostwami grali w mocnych ekipach, ale jednak w głowach przeciętnych kibiców jeszcze na dobre nie zagościli. Teraz to się zmieni.

Myślę, że ceny za nich skoczyły o jakieś 20-30 milionów w górę. PSV już latem miało oferty na 40-50 milionów euro za Gakpo. Teraz mogą go sprzedać za jeszcze większą kwotę. To jest prawo mundialu, że takich zawodników promuje. Są nazwiska, które mocno korzystają na poszczególnych turniejach. Pamiętamy sprzed kilku lat Jamesa Rodrigueza.

To chyba najbardziej jaskrawy przykład z ostatnich lat pod tym kątem.

W tym właśnie widzę podobieństwa i powtórkę z rozrywki.

Anglia – Francja to spotkanie, w którym jest jeden głodny, a drugi już nieco najedzony. Francuzi zapewne chcą obronić tytuł, ale Anglicy gonią za pierwszym trofeum od dawna.

Najbardziej wyrównana para ze wszystkich. Doceniam Francuzów, że przełamali mistrzowską klątwę. Czterech na pięciu ostatnich mistrzów w XXI wieku nie wychodziło z grupy. Francuzi raz to już przerabiali, dwadzieścia lat temu. Jest taka książka Rasmusa Ankersena „Głód w raju”. Tam jest napisane, że utrzymanie głodu wygrywania to bardzo trudne zadanie. Zwłaszcza w przypadku drużyny, która wygrała coś wielkiego. Jeżeli ktoś miałby dopisywać nowe rozdziały do książki, to właśnie Francuzi, w których widać ten głód.

Anglicy chyba mają jeszcze większy. W głowach kibiców nadal pewnie jeszcze siedzi ta porażka z Włochami na Wembley. Z drugiej strony ogromne nadzieję. Wspaniały zespół, kapitalne pokolenie, które może dokonać wielkich rzeczy.

To jest drużyna, która utrzymuje się w czołówce. Euro na drugim miejscu, mundialem potwierdzają tylko swoją siłę. Może się podobać ich młodzież z Bellinghamem na czele. Najlepsze jest to, że ta ekipa będzie nadal bardzo mocna w kontekście następnych turniejów. Młodzież ich ciągnie w górę.

Podobnie jak jeden z młodych pociągnął ostatnio Portugalczyków! Goncalo Ramos i jego hat-trick przyćmił nieco zawirowania z Cristiano Ronaldo siadającym na ławce w meczu ze Szwajcarią.

Przyćmił, a miał cholernie trudne zadanie. Oczy były skierowane na Goncalo Ramosa, który miał zastąpić Cristiano Ronaldo. Odważna decyzja Fernando Santosa. Czasem jednak na takie ruchy, niestandardowe dla wielu, trzeba się zdecydować. To trzeba docenić. Posadzić na ławce Ronaldo to akt odwagi trenera. Wyszedł z tego Fernando Santos z podwójną korzyścią. Portugalia bez Ronaldo jest też zespołem bardziej urozmaiconym.

Opłaciło się podwójnie. Gdyby jednak nie wyszło, zapewne Santos straciłby podwójnie… Wtedy byłoby gadanie, że niepotrzebnie go sadzał, bo to jednak Cristiano Ronaldo.

Tak, gdyby odpadli, to byłaby zaraz wina trenera. Może straciłby stanowisko. Facet był odważny i to trzeba docenić.

Grafika-belka-ZZA

Docenić trzeba jednak największą niespodziankę tego turnieju – Maroko. Przed turniejem zapewne lekceważeni, bo przecież nazwa nie robi wrażenia. Potem patrzysz skład, a tam podstawowi zawodnicy z Sevilli, PSG, Ajaksu itd. Ta ekipa jest bardzo mocna, mimo tego, że większość z nich urodziła się poza Marokiem.

Nie możemy się zachwycać marokańskim systemem szkolenia, bo zdecydowana większość wychowała się w Europie. Trzeba im oddać, że uczynili sztukę bronienia na najwyższym poziomie. W meczu z Hiszpanami skupili się na bronieniu i dobrze na tym wyszli. Ich bronienie jednak różni się od naszego.

Nasze bronienie to dopuszczenie do wielu strzałów. Hiszpanie w 1/8 finału pierwszy celny strzał oddali w 54. minucie, po uderzeniu z rzutu wolnego z bocznego sektora.

To jest fajne. Do tego zaburzyli narrację, że selekcjoner potrzebuje nie wiadomo, ile czasu. Gość przyszedł pod koniec sierpnia, a to wygląda, jakby razem pracowali od pięciu lat. Potrafili także namieszać w składzie ćwierćfinałowym, c również odczytujemy pozytywnie. Obecność underdoga na takim etapie turnieju robi wrażenie.

Jaka czwórka w półfinałach się znajdzie?

Argentyna, Brazylia, Portugalia i po chwili namysłu dodałbym Francję.