„Robi z siebie głupszego, niż jest”

Anderlecht's Lukasz Teodorczyk celebrates after winning the Jupiler Pro League match between Standard de Liege and RSC Anderlecht, Sunday 02 October 2016, on the ninth day of the Belgian soccer championship. BELGA PHOTO VIRGINIE LEFOUR

Łukasz Teodorczyk po przeprowadzce do Belgii błyskawicznie zaadaptował się do tamtejszej piłki. Z marszu zaczął strzelać bramki, wykorzystując podania kolegów, jakby telepatycznie kontaktował się z nimi, gdzie zostanie posłana piłka. Jak się okazuje, nie tylko na boisku Polak odnalazł chemię z partnerami z szatni, a w szczególności z jednym z nich.

Frank Boeckx jest 30-letnim bramkarzem, od 2015 roku reprezentującym barwy drużyny ze stolicy Belgii. Jednocześnie – jak na bramkarza przystało – jest jedną z najbarwniejszych postaci w szatni. Zawodnicy na tej pozycji zwykle są… specyficzni. Nieraz groźni, porywczy, innym razem zamknięci w sobie i introwertyczni, a w jeszcze innych przypadkach są sercem drużyny, dbają o dobrą atmosferę i zapewniają kolegom dużą dawkę humoru. Belg należy do tej ostatniej grupy, co – jak sam mówi – pomogło mu znaleźć się w Anderlechcie: – Funkcjonuję tu jako przewodnik dla młodych zawodników i ktoś, kto trzyma grupę w jednym kawałku. Na przykład Diego Capel ledwo mówi po angielsku, więc jest bardzo wdzięczny za każdą rozmowę w języku hiszpańskim.

Jako że Polacy również znani są z wyjątkowego poczucia humoru, trafił swój na swego. Jak mówi sam Boeckx, Łukasz jest jedną z tych osób, z którymi najwięcej go łączy. Przykładem jest gest obu panów, którym wymieniali się przed meczami. Chodzi o pokazywanie sobie… środkowego palca, na znak życzenia powodzenia w danym meczu. W drugiej części sezonu, kiedy bramkarz wskoczył do pierwszego składu, kamery wychwyciły to po meczu z Kortrijk. Teodorczyk bramkę zdobył, a Boeckx zapobiegł utracie jednej, broniąc rzut karny. Dlatego panowie przedstawili sobie tę cyfrę w sposób niewerbalny.

teo

Jak widać, humory dopisują. Świadczy o tym też sposób, w jaki Belg mówi o Polaku, nawet w mediach. W rozmowie z HLN.be powiedział żartobliwie: – Teodorczyk? Mówi znakomicie po angielsku. Robi z siebie głupszego, niż jest. To dokładnie jak ja! Odniósł się w ten sposób do postawy „Teo”, który kiedy tylko może, unika rozmów z mediami. Przyjaźń obu panów niedługo może zostać wystawiona na próbę, biorąc pod uwagę, że na 99% polski napastnik po sezonie (może nawet zimą?) zmieni otoczenie. Nawet jeśli się tak stanie, obaj na pewno ciepło będą siebie wspominać.