Maciej Murawski: Nie potrafię być dumny z tak grającej reprezentacji Polski

W ramach naszego cyklu Program Meczowy, który współtworzymy z legalnym polskim bukmacherem Betfan, porozmawialiśmy z Maciejem Murawskim, czyli ekspertem stacji Canal+ Sport, a w przeszłości piłkarzem, który ma w swoim CV występ na mundialu w Korei i Japonii. 

***

Po meczu z Meksykiem środowisko podzieliło się na dwa obozy. Jedni twierdzą, że nasza do bólu pragmatyczna gra dała nam jeden punkt, drudzy, że zabrała nam trzy punkty. Do którego stanowiska panu bliżej?

Przede wszystkim warto się zastanowić, czy trener Michniewicz w ogóle potrafi grać w inny sposób. Obserwując jego pracę w polskich klubach można dojść do wniosku, że czuje się najlepiej właśnie w tego typu pragmatycznej grze. Jeśli teraz prowadzi reprezentację, to wydaje mi się, że nie ma sensu zastanawiać się nad innymi opcjami. W przeszłości zdarzało się, że grając w ten sposób, wygrywał. Często z o wiele silniejszymi rywalami. W Legii był taki okres, że zespół pod wodzą Czesława Michniewicza rzeczywiście grał ofensywnie, ale to był krótki moment. W innych drużynach wyglądało to tak, że podejmując próby ofensywnej gry, jego zespoły po prostu przegrywały, a on tracił pracę.

Wydaje mi się więc, że trener Michniewicz wierzy w taki sposób grania w piłkę i nie ma najmniejszego sensu rozważanie, czy moglibyśmy grać bardziej ofensywnie, bo za kadencji Czesława Michniewicza tak po prostu nie zagramy. Nasz selekcjoner tego nie potrafi lub bardzo słabo czuje się w takim systemie. Czy trener podchodzący do futbolu w ten sposób będzie w stanie natchnąć zawodników i sprawić, że będą się oni świetnie prezentowali na boisku? Wydaje mi się, że nie. Z Czesławem Michniewiczem u steru inny sposób gry jest po prostu niemożliwy, a wygrywanie mało prawdopodobne.

Z jednej strony ten wynik nie jest zły, bo pewnie miesiąc temu remis wzięlibyśmy w ciemno. Sądzilibyśmy, że ten rezultat nadal daje nam duże szanse na awans. Pamiętajmy jednak, że kilka godzin przed naszym spotkaniem Argentyna przegrała z Arabią Saudyjską i teraz ten remis nie wydaje się już tak atrakcyjnym rezultatem jak wcześniej.

Czyli wybierając Czesława Michniewicza na selekcjonera trzeba było brać poprawkę na to, że za jego kadencji po prostu nie będziemy grać w sposób miły dla oka? 

Ktoś podjął decyzję i wybrał trenera Michniewicza z całym jego inwentarzem. Jest to trener, który ma pewną filozofię i raczej nikt nie oczekiwał, że pod jego wodzą będziemy grać ładnie. Oczywiście możemy grać w ten sposób. Liczyć na to, że piłka szczęśliwie się odbije i wpadnie do siatki czy liczyć, że tak jak z Chile, uda się coś wcisnąć po stałym fragmencie gry i wygramy 1:0. Zastanówmy się jednak, czy na pewno, biorąc pod uwagę to, jakich mamy piłkarzy, o to nam chodzi.

Grafika-belka-ZZA

Ci bardziej techniczni piłkarze reprezentacji Polski padli ofiarą taktyki Czesława Michniewicza? 

Zdecydowanie. Mam wrażenie, że trener Michniewicz chce nam usilnie wmówić, że my nie potrafimy grać w piłkę i jedyne co możemy, to postawić na defensywę, bo przecież zawsze graliśmy w ten sposób. Poniekąd jest to prawda, bo przecież reprezentacja Polski często tak grała. Mieliśmy szybkich skrzydłowych, szybkiego napastnika i opierając się na tym odnosiliśmy sukcesy, chociażby w latach 70. i 80. Należy jednak pamiętać, że od tego czasu piłka bardzo się zmieniła. Teraz niewiele zespołów, które się liczą, chcą grać w taki sposób, w jaki my zagraliśmy z Meksykiem.

Co by nie mówić, trener Michniewicz wystawił na ten mecz skład dość ofensywny. Kwestia jednak, jakie zadania zostały przydzielone tym ofensywnym zawodnikom. Czy Zalewski i Szymański dobrze odnajdowali się w defensywnym systemie? Meksyk nie zagroził co prawda zbyt mocno naszej bramce, więc ich braki nie zostały uwydatnione, ale z pewnością nie mogli także wykorzystać swoich atutów. Nie mówiąc już o Piotrze Zielińskim, który jest wybitnym piłkarzem gdy ma piłkę przy nodze, a z Meksykiem zagrał przeciętnie, bo rzadko miał ku temu okazję.

Trudno jest czuć dumę z tak grającej reprezentacji?

Trudno jest mi ukrywać, że aż tak defensywna gra to nie jest coś co mi się podoba. To jest zdawanie się na łaskę szczęścia i tego, że może szczęśliwie uda nam się osiągnąć korzystny rezultat. Jeśli wyjdziemy z grupy, to pewnie zostanie to ocenione pozytywnie, natomiast na pewno z tak grającej reprezentacji nie potrafię być dumny.

Będę zawsze jej kibicował, nawet jeśli będzie grała brzydko lub, kiedy będzie jej słabo szło. Chciałbym też jednak być z niej dumny, a dumny będę wtedy, kiedy zobaczę polską kadrę, która gra odważnie, potrafi się utrzymać przy piłce czy wykreować sytuacje w ataku pozycyjnym. Granie w ten sposób jest trudne, choć mam wrażenie, że my nie potrafimy zagrać tak nawet krótkich fragmentów. Nie ma sytuacji, kiedy sześciu czy siedmiu naszych piłkarzy znajduje się pod polem karnym rywala.

Czy w porównaniu z tym, co obserwowaliśmy za Jerzego Brzęczka, nie jest trochę tak, że Czesław Michniewicz zdołał przekonać piłkarzy do swojej wizji? Wygląda to jakby zawodnicy faktycznie uznali, że taka gra jest receptą na sukces. 

Myślę, że gramy teraz zdecydowanie bardziej defensywnie niż za Jerzego Brzęczka. Mimo wszystko Czesław Michniewicz z pomocą grupy dziennikarzy zdołał przekonać część Polski, że to jest najlepsza droga. Trener Brzęczek nie miał za sobą dziennikarzy. Był z nimi skonfliktowany, więc wszyscy wytykali mu, że gramy zbyt pragmatycznie, choć myślę, że nie graliśmy aż tak defensywnie jak teraz. Nie przypominam sobie za jego kadencji takiego meczu, żebyśmy nie potrafili wymienić kilku podań.

Czesław Michniewicz mówił, że nie można oczekiwać od reprezentacji tego samego co od klubów, że w tak krótkim czasie nie da się zbyt wiele zmienić. Ja mam jednak wrażenie, że jemu udało się zmienić wiele. Robert Lewandowski, Piotr Zieliński, Sebastian Szymański czy Kuba Kamiński grają przecież w swoich klubach zupełnie inaczej. Grają odważniej, bardziej ofensywnie. A jednak w ciągu kilku dni trenerowi Michniewiczowi udało się zupełnie zmienić ich nastawienie i w meczu z Meksykiem wszyscy skupiali się bardziej na defensywie. Wychodzi więc na to, że jednak można coś zmienić, tylko nie wiem czy akurat w tym przypadku była to zmiana na lepsze.

Grafika-belka-ZZA

Selekcjoner utrzymuje jednak, że reprezentacja Polski nie ma warunków, by grać w inny sposób… 

Weźmy przykład z Ekstraklasy, przykład Wisły Płock. Przez lata drużynę tę prowadzili trenerzy o solidnym zapleczu, którzy jednak woleli grać bardzo pragmatycznie, opierali się na stałych fragmentach gry. Na pewno Wisła nie była wówczas drużyną, którą się przyjemnie oglądało. W tym sezonie wygląda to zupełnie inaczej. Pod wodzą trenera Stano płocczanie zaczęli grać ładny, składny, ofensywny futbol, na który po prostu przyjemnie się patrzy. Cały czas mówimy tu o tych samych piłkarzach. Przyszedł jednak trener, który zmienił filozofię i pokazał, że da się grać inaczej i jednocześnie skutecznie, a mówimy tu przecież o zespole opartym na Polakach.

W Warcie trener Szulczek pokazuje, że można grać wysokim pressingiem i mieć naprawdę przyzwoite wyniki. Dlaczego tak nie może grać reprezentacja Polski? Czego my się boimy? Proszę zwrócić uwagę, że z Meksykiem pojedynczy skok pressingowy dał nam rzut karny.

Spójrzmy na Stal Mielec, czyli drużynę złożoną z Polaków, którzy często byli niechciani w tym czy innym klubie. Trener Majewski zbudował z nich zespół, który również gra miły dla oka futbol i zarazem notuje niezłe wyniki. Mógłby przecież grać pragmatycznie, tak jak za trenera Ojrzyńskiego, kiedy Stal broniła się przed spadkiem. Tamten zespół nieźle grał w defensywie, czekał na stałe fragmenty gry, ale kiedy dostawał piłkę, to nie za bardzo wiedział co z nią zrobić. Przyszedł trener Majewski i pokazał, że można.

Przykład Stali wydaje się bardzo adekwatny, bo to drużyna, która przeszła latem sporą rewolucję kadrową. Pojawili się zawodnicy, którzy wcześniej ze sobą nie pracowali i nagle zaczęli grać ładną piłkę. 

Dokładnie, tym bardziej, że jest to drużyna złożona głównie z Polaków. Okazuje się więc, że Polacy mogą utrzymywać się przy piłce, budować akcje pozycyjne. Wychodzi na to, że jednak potrafimy grać w piłkę. A przypomnijmy raz jeszcze, że za poprzednich trenerów Stal Mielec czy Wisła Płock to nie były zespoły, które grały atrakcyjny futbol. Pokazuje to jak wiele zależy od trenera, który może się upierać, że nie ma odpowiednich piłkarzy i musi grać w taki, a nie inny sposób.

Przecież my mamy aktualnie wybitnych piłkarzy, świetne pokolenie. Są oni jednak wsadzeni w takie ramy taktyczne, w których kompletnie się nie odnajdują. Równie dobrze trener Michniewicz mógłby kazać Kamilowi Glikowi prowadzić grę, rozgrywać czy dryblować. Czy sprawdziłby się w takiej roli? Oczywiście, że nie, bo nie jest piłkarzem o takich predyspozycjach. Dlaczego więc skazujemy Piotra Zielińskiego na grę bez piłki i każemy skupiać się na zadaniach defensywnych?

Nowi gracze w BETFAN, którzy wpłacą min. 50 zł, otrzymają bonus 200% od pierwszego depozytu

Jak więc powinniśmy oceniać pracę Czesława Michniewicza? 

Trener Michniewicz nie jest złym trenerem, ale jest trenerem, który skupia się przede wszystkim na defensywie. Wiadomo, że będzie rozliczany z wyników i również znajduje się obecnie pod ogromną presją. Kiedy jednak ktoś pyta mnie o moje odczucia, to nie umiem powiedzieć, że taka gra mi się podoba, choć równocześnie szanuję zdobyty punkt i pracę wykonaną w defensywie.

Uważa pan, że w składzie i taktyce na mecz z Arabią Saudyjską coś się zmieni ? Pojawiły się sugestie postawienia na dwóch napastników. Jak w pana opinii może wyglądać ten mecz?

Jeżeli chcesz kontrolować mecz, to oczywiście lepiej jest mieć w środku pomocy większą liczbę zawodników, natomiast jeśli chcemy grać prostą pragmatyczną piłkę, to może lepiej jest mieć drugiego napastnika obok Roberta Lewandowskiego. Mamy czterech dobrych zawodników, którzy mogą się w tej roli sprawdzić i jeśli wciąż będziemy grać w ten sposób, to niech z przodu będzie chociaż ktoś, kto zbierze drugą piłkę. Mam wrażenie, że w meczu z Meksykiem trochę nam tego brakowało. Te podania od Wojciecha Szczęsnego bardzo często padały łupem Meksykanów.

Tak jak mówiłem, nie wydaje mi się, że trener Michniewicz nagle zmieni sposób grania. Chyba, że Arabia się cofnie i sama będzie oddawać nam piłkę. Wtedy może być do tego zmuszony. W takiej sytuacji, posyłając piłkę w pole karne, w którym jest dwóch napastników, także pojawia się większa szansa, że któryś z nich zdoła do niej dojść. Dwóch napastników może być dobrym pomysłem na mecz z Arabią.

Ewentualne zwycięstwo Meksyku nad Argentyną mogłoby się dla nas okazać niekorzystne. Z drugiej strony Argentyńczycy zagrają w sobotę mecz o wszystko. Czy uważa pan, że będą oni się w stanie podnieść po tej wpadce na początek?

Argentyńczycy są w bardzo trudnej sytuacji, bo porażka z Arabią Saudyjską postawiła ich pod ścianą. Nieliczne zespoły potrafiły jednak otrząsnąć się po czymś takim i wyjść z grupy. Hiszpanie przegrali pierwszy mecz mundialu ze Szwajcarią, a na koniec sięgnęli po mistrzostwo świata. Czy Argentyna ma aż taki potencjał? Wydaje mi się, że na pewno są znakomitą drużyną, ale w tym momencie nie mogą już sobie pozwolić na błąd. Muszą zagrać na 110% w każdym meczu.

Trudno ukryć, że trochę nam to komplikuje sytuację. Nasza reprezentacja zagra jednak z Argentyną w ostatnim meczu. To spotkanie Argentyny z Meksykiem zadecyduje o tym, czy Argentyńczycy zagrają z nami o życie czy tylko o honor. Przecież może zdarzyć się tak, że to Meksykanie wygrają ten mecz. Na pewno Argentyna to teraz trochę taki zraniony zwierz, który jest szalenie niebezpieczny, ale z drugiej, nadal jest zraniony, przez co może być nieco łatwiejszy do pokonania.

image-1

Wszystkie powyższe spotkania można zagrać u legalnego bukmachera BETFAN.

Grafika-belka-ZZA