Mniej bolesny oklep Legii

legia2

Legia kolejny raz zaprezentowała się jak klasyczny chłopiec do bicia. Tym razem udało się jednak ugryźć kilka razy rywala swoimi mleczakami. Głównie to zasługa Sportingu, który po zdobyciu drugiej bramki był już chyba bardziej myślami w Guimaraes, gdzie będzie musiał powalczyć o ligowe punkty na niezbyt wygodnym dla siebie terenie.

Wyglądało to tak, jakby Portugalczycy chcieli po prostu szybko zrobić swoje i potem kontrolować spotkanie. To udało im się perfekcyjnie, choć ze dwa razy Legia napędziła im trochę strachu. Jednak to kolejny zespół, który pokazał nam, w którym miejscu jesteśmy, i jak wiele pracy musimy jeszcze włożyć, żeby nasi piłkarze nauczyli się grać w piłkę, a nie tylko ją kopali. Wiele mówiło się o wyprzedaży, która dotknęła Lizbonę – o tym, że taka rewolucja sprawi, że powalczy tylko o trzecie miejsce wraz z ekipą Hasiego. Bzdury! Ten zespół ma niesamowitą siłę, a wzmocniony dodatkowo choćby Basem Dostem może spokojnie bić się o awans. Wczoraj wyprzedzał Legię w każdym elemencie o kilka galaktyk.

A jej trzeba oddać, że tym razem zagrała pod pewnymi względami dużo lepiej niż w meczu z Borussią. Owszem, irytowała nieporadnością i dużo mniejszymi umiejętnościami piłkarskimi, ale udało się podreperować sferę mentalną. W końcu wszyscy wyszli na murawę i byli drużyną, chcieli przeszkadzać rywalom, a przy okazji od czasu do czasu samemu szukać okazji do zdobycia bramki. Choć jak powiedział Jakub Rzeźniczak – ci byli zbyt szybcy, żeby móc ich faulować. Bardzo wymowne słowa kapitana…

Niewiele więcej wychodziło też ze stałych fragmentów gry, a w dodatku wciąż nie udało się poprawić obrony przy rzutach rożnych czy wolnych. Sporting bawił się raz wrzucając piłkę po długim rogu, raz po krótkim i za każdym razem siał spustoszenie w szeregach Legii. Jacek Magiera będzie musiał zacząć swoją pracę chyba właśnie od poprawy tego elementu, bo to naprawdę niepojęte, że w kilka miesięcy można zupełnie oduczyć się bronić i tracić przez złe krycie tyle goli.

W dodatku nowy szkoleniowiec musi odbudować formę poszczególnych zawodników. Guilherme i Nikolić to najbardziej jaskrawe przykłady magicznej ręki Hasiego. Obaj byli niewidoczni i nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką rywali. Dziś w Hull City Węgier miałby duży problem nawet z tym, żeby usiąść na ławce.

Zresztą w ogóle forma całej drużyny, mimo sporego postępu i kilku składnych akcji, pozostawia dużo do życzenia. Znów to ekipa z Warszawy przebiegła mniej kilometrów od swoich przeciwników. I w tym miejscu chyba czas zastanowić się, czy nie wyrzucić kogoś z duetu Jodłowiec-Moulin. Bardziej zasługuje na to zdecydowanie Belg, który irytował stratami, często niebezpiecznymi – mogącymi zakończyć się tragicznie dla jego kolegów. W obronie też nie rzucał na kolana i aż trudno uwierzyć, że komuś przyszło kiedyś do głowy, żeby nazwać go w Belgii Pitbullem.

Zresztą ten nowy zaciąg irytuje niesamowicie. Kolejny przykład to Langil, który tradycyjnie pokazał nam przedłużone, niecelne dośrodkowania i do tego jest współodpowiedzialny za stratę bramki. Trudno wyobrazić sobie gorszy występ (w meczu piłki nożnej – to istotne). Na plus niesamowicie zaskoczył natomiast Odjidja Ofoe, który nie dość, że przestał człapać to jeszcze pokazał kilka klasowych zagrań. Przez chwilę uwierzyliśmy nawet, że zależy mu na grze w Polsce.

Było lepiej, ale do poziomu Ligi Mistrzów brakuje jeszcze bardzo dużo.

P.S. Apelujemy, żeby nie robić dzieciom krzywdy. Taka trauma może odcisnąć piętno na całe życie. To tylko mały chłopiec – odpuście mu! #ZostawcieNaszeDzieci

forbet728x90

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!

Takie promocje dla Polaków nie zdarzają się często. Żeby odebrać bonus wystarczy założyć konto >>> Z TEGO LINKU

Więcej informacji na temat nowego bukmachera. 

Komentarze

komentarzy