Neymar, posłuchaj pan starszych i zmień dyscyplinę. Albo priorytety

Pół roku minęło, odkąd Neymar przeniósł się do Paryża. Gra kapitalnie, czuje się jak ryba w wodzie (a może nawet rekin), ale wciąż czegoś brakuje. Stanie się liderem francuskiego giganta i wizja wciągnięcia go w Europie na wyższy poziom, a to wszystko poparte ogromnymi pieniędzmi, wydawało się ruchem idealnym. Rzeczywistość ostudziła zapędy, a na realizację celów trzeba czekać.

Granie w świetnej Barcelonie, małej stolicy brazylijskich gwiazd w Europie, wydawało się być spełnieniem marzeń. Trofea, efektowna gra, dobra atmosfera, miłość kibiców. Jedynym problemem był Messi, który z racji bycia jednym z najlepszych piłkarzy w historii, zawsze był stawiany na piedestale. Choćby Neymar dwoił się i troił, Messi i tak zawsze zrobił coś, dzięki czemu koniec końców mówiło się o nim. Stąd trudna decyzja o odejściu i wytyczaniu własnego szlaku.

Właśnie ten temat został poruszony przy okazji wtorkowego meczu Barcelony w Lidze Mistrzów. Swoje zdanie wyraził Thierry Henry, który miał okazję dzielić szatnię z Leo Messim przez trzy lata.

– Nie wiem, czy Neymar odszedł z Barcelony by wyjść z jego cienia. Prawda jest taka, że wszyscy piłkarze są w cieniu Messiego, więc jeśli Neymar tego nie chce, powinien zająć się innym sportem – stwierdził legendarny napastnik Arsenalu.

Niedorzeczne, ale jak najbardziej trafne sformułowanie. No, może nie w 100% – w końcu Messi za kilka lat będzie się zbliżał do końca kariery, więc Brazylijczyk będzie mógł być tym najlepszym. Z drugiej strony jeśli zdrowie dopisze, Messi z powodzeniem będzie mógł być na topie nawet w wieku nawet 35-lat. Ucierpi szybkość, zwinność, ale przegląd pola, inteligencja i genialnie ułożona stopa zostaną. Neymar będzie miał wtedy 30 lat, a wiadomo co często ta granica oznacza dla brazylijskich gwiazdorów lubiących dobrą zabawę…

W bardziej sprzyjających Neymarowi okolicznościach, Messi za dwa-trzy lata będzie wyraźnie pod formą, gwiazdor PSG przeniesie się do Realu i przejmie pałeczkę po Ronaldo, którego w Madrycie nie będzie. Scenariusz idealny, ale nawet on nie gwarantuje osiągnięcia celu. W końcu i tak jest duża szansa, że ludzie oglądając wyczyny Neymara będą wracać wspomnieniami do popisów Argentyńczyka i porównywać je, myśląc „kiedyś to było…”

Wychowanek Santosu ma ogromna szansę być najlepszym na świecie, ale nie jest to jednoznaczne z wyjściem z cienia Messiego. Sam już chyba zdał sobie sprawę, że w Paryżu nie ma na to szans, a dodatkowo przeprowadzka do Madrytu przysporzy mu sporo wrogów (Figo coś o tym wie). Reasumując – odejście z Barcelony miało być krokiem do przodu, a być może okazało się wpadką bez odwrotu. Patrząc na to z tej strony, pozostanie w Barcelonie byłoby dla niego najlepszą opcją. Messi powoli przekazywał mu pałeczkę (m.in. część rzutów wolnych i karnych, patrz: kapitalny w wykonaniu „Neya” rewanż z PSG), otoczony autorytetami zachowywał się człowiek, nie pajacował…

Dodatkowo, ze względu na grę w wielkiej marce jaką jest Barcelona, było o nim zdecydowanie głośniej niż teraz. Nawet mimo tego, że po 29 spotkaniach sezonu ma obecnie 29 bramek i 17 asyst, bo przecież „to tylko Francja, tam się mniej liczy”. Jednak jak wiadomo każdy jest kowalem własnego losu, a czasem nawet najlepszy kowal berze się za kucie nie tego, co trzeba.

Brazylijczyk niepotrzebnie uparł się na byciu ważniejszym od Messiego, zapominając co jest najistotniejsze. Czarowanie na boisku to jedna strona medalu, ale po drugiej jest postawa fair play i zwykła normalność, od której Neymar zdaje się uciekać. Usilne próby wychodzenia z cienia mogą przynieść więcej złego, niż dobrego. O wiele lepszym rozwiązaniem byłoby zwyczajne skupienie się na grze i unikanie negatywnych fluidów wokół swojej osoby. Sugestia zmiany dyscypliny jest oczywiście ironiczna, jednak 26 lat to chyba dobry wiek, by dojrzeć i przewartościować priorytety…

Totolotek: Zarejestruj się i graj bez podatku! – KLIKNIJ W LINK I ODBIERZ BONUS!