Strony: 1 2

Pierwsze trofeum Mou. Community Shield

Jeżeli ktoś myślał, że po mistrzowskim sezonie Leicester zmieni choć odrobinę swoją taktykę to był w błędzie. Zespół nadal oddaje przeciwnikowi piłkę i bazuje na szybkich kontrach oraz błędach rywali. Już dziś widoczne było znakomite przygotowanie szybkościowe kilku zawodników m.in. Vardy’ego, Musy czy Grey’a. Stałe fragmenty znów mogą być silną bronią Lisów. Czy brak Kante jest odczuwalny? Zdecydowanie. Musi jeszcze upłynąć wiele wody w Tamizie zanim środek pola zacznie funkcjonować tak jak w zeszłym sezonie.

Trochę obok spotkania przeszedł Mahrez. Pozostaje mieć nadzieję, że było to chociaż po części spowodowane zamieszaniem transferowym wokół Algierczyka i niebawem wróci do świetnej dyspozycji. Podobne spotkanie w drużynie Czerwonych Diabłów rozegrał Rooney. Często cofał się po piłkę, lecz generalnie był dziś bezproduktywny. Do pobicia rekordu należącego do sir Bobby’ego Charltona brakuje mu tylko 4 bramek. Z taką grą jak dziś nieprędko może je strzelić. Dobre spotkanie rozgrywał Lingard, jednak z powodu urazu odniesionego w starciu z Kingiem musiał opuścić plac gry (Mata również przedwcześnie zakończył swój udział w meczu). Wydaje się, że już teraz bardzo trudno jest „upchać” wszystkich świetnych zawodników na boisku. Transfer Pogby sprawia, iż będzie jeszcze ciaśniej.

Dobrze spisał się kolejny nowy nabytek Manchasteru – Bailly. W drugiej połowie co prawda musiał kilka razu uciekać się do faulu. Pomimo tego debiut Iworyjczyka możemy zapisać na plus.

I tylko trochę szkoda, że jedynym „polskim” akcentem był Kasper Schmeichel. Niestety żaden z dwójki polskich reprezentantów nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych.

Za tydzień startuje liga, była to więc jedynie przystawka. Do kawioru trochę jednak zabrakło. Możemy się cieszyć, że nie skończyło się na kanapkach z pasztetem i jak każdego roku w okolicach sierpnia odliczać dni do pierwszego gwizdka Premier League.