Red Bull Salzburg – kuźnia piłkarskich talentów

Red Bull Salzburg to drużyna, która ze względu na okoliczności swojego powstania, wzbudza wśród kibiców skrajne opinie. Odkładając jednak tę kwestię na bok, na uwagę w dyskusjach na temat austriackiej drużyny zasługuje pewien bardzo istotny fakt. Red Bull Salzburg to prawdziwa kuźnia piłkarskich talentów.

Partnerem publikacji jest CENEGA, oficjalny dystrybutor gry Football Manager 2022 w Polsce.

Bogaci włodarze klubu z miasta słynnego Mozarta nie zwykli szastać pieniędzmi na prawo i lewo. Przyjęli za to bardzo przemyślaną i skuteczną politykę transferową, obok efektów której nie sposób przejść obojętnie.

Zaczęło się od Mane

Sadio Mane, znany dziś na całym świecie z gry w Liverpoolu, przybył na Anfield Road z Southampton. Do Premier League trafił z kolei właśnie z Salzburga. Austriacki zespół sprowadził go natomiast do siebie z francuskiego Metz.

Senegalczyk występował w Salzburgu w latach 2012-14 i w 63 meczach zdobył dla austriackiej drużyny 31 goli. Red Bull sprowadzając do siebie Mane zapłacił za niego Metz 4 miliony euro. Gdy reprezentant Senegalu zamieniał Austrię na Anglię i Premier League, popularni „Świeci” musieli wyłożyć na ten transfer już 23 miliony euro.

Mistrzowskie ruchy Red Bulla

Jak powszechnie wiadomo zespół z Salzburga nie jest jedynym klubem piłkarskim w sportowym portfolio marki Red Bull. Znajduje się w nim też niemiecki RB Lipsk. Na kanwie współpracy między oboma tymi zespołami drużynie z Salzburga również udało się z powodzeniem wypromować w ostatnich latach kilku graczy.

W gronie zawodników, którzy austriacką Bundesligę zamienili na niemiecką pozostając jednak pod skrzydłami Red Bulla znajdują się m.in. Naby Keita, Dayot Upamecano, Amadou Haidara oraz Dominik Szoboszlai.

W przypadku Keity, reprezentant Gwinei trafił do Salzburga w 2014 roku z francuskiego FC Istres za 1,5 miliona euro. Dwa lata później Keita przeniósł się do RB Lipsk już za blisko 30 milionów euro. W 2018 roku Naby Keita stał się natomiast zawodnikiem Liverpoolu na mocy transferu za 60 milionów euro.

Dayota Upamecano skauci Salzburga wyłowili z juniorskiej ekipy Valenciennes, płacąc za jego sprowadzenie francuskiej ekipie trochę ponad 2 miliony euro. Po raptem kilkunastu występach w Austrii francuski obrońca przeniósł się do Lipska za 18,5 miliona euro. W tym roku Bayern sprowadzając do siebie Upamecano musiał już wyłożyć na ten transfer 42,5 miliona euro. Co ciekawe, Salzburg zarobił także na tym transferze na mocy zapisu o 20% zysku przy kolejnej sprzedaży Francuza. Pozwoliło to zasilić klubowy budżet kwotą 8,5 miliona euro.

Sprowadzając Amadou Haidare, Salzburg zapłacił za niego organizacji JMG Academy 800 tysięcy euro. Malijczyk początkowo trafił do występującego w 2. lidze austriackiej satelickiego klubu Red Bulla, FC Liefering. Gdy się tam sprawdził, dołączył do pierwszej drużyny Salzburga, a w styczniu 2019 roku RB Lipsk sprowadził go do siebie za 19 milionów euro.

Dominika Szoboszlaia przedstawiciele Salzburga wyłowili z wówczas jeszcze Videotonu, dziś znanego już jako MOL Fehervar, płacąc za niego 500 tysięcy euro. Nim wschodzącą gwiazda węgierskiej piłki dołączyła do pierwszej drużyny Salzburga, wcześniej ogrywała się w juniorskim zespole mistrza Austrii oraz we wspomnianym już FC Liefering.

Po czterech latach w Austrii, Szoboszlai za 22 miliony euro wylądował w Lipsku. Gdy przenosił się do Niemiec, w kontekście jego osoby głośno już było ze względu na zainteresowanie m.in. Milanu oraz Arsenalu. Niewykluczone więc, że w perspektywie sezonu bądź dwóch Węgier także stanie się bohaterem kolejnego dużego transferu naznaczonego marką Red Bulla.

Haaland najlepszą reklamą

Bohaterem tego najgłośniejszego transferu z Salzburga jest oczywiście Erling Haaland. Salzburg nie zarobił na nim najlepszych pieniędzy w swojej historii, ale złote dziecko norweskiej piłki dało austriackiej drużynie ogromny rozgłos.

Erling Haaland trafił do Salzburga z Molde w styczniu 2019 roku za 5 milionów euro. Gdy odchodził do Dortmundu rok później, Borussia zapłaciła za niego 20 milionów euro. Portal Transfermarkt wycenia obecnie Norwega na 150 milionów euro, więc kwota ta nie robi wrażenia i każe nawet sądzić, że Salzburg się przy niej nie popisał. Fakty mówią jednak co innego.

Po pierwsze taka suma odstępnego znajdowała się w kontrakcie Haalanda z Salzburgiem. Po drugie przy stosunkowo niskim jak na dzisiejsze realia proficie finansowym za sprzedaż Norwega, austriacki zespół sygnowany logiem Red Bulla zyskał wspomniany wcześniej rozgłos, co też jest dziś cenną walutą. Niewykluczone jest również, że podobnie jak w przypadku Upamecano, także przy okazji transferu Haalanda do BVB austriacki klub zagwarantował sobie pokaźny procent z jego ewentualnej następnej sprzedaży.

Kuźnia pracuje dalej

Salzburska kuźnia talentów wciąż ma się bardzo dobrze. Świadczą o tym dwa tegoroczne transfery z austriackiej Bundesligi do angielskiej Premier League. Ich bohaterami byli Enock Mwepu oraz Patson Daka.

Obaj gracze to reprezentanci Zambii. Obaj trafili również do Austrii z zespołu Kafue Celtic FC i nim zaczęli grać w Salzburgu rozwijali się w FC Liefering. Enock Mwepu po trzech latach przeniósł się do Brighton za 23 miliony euro. Patson Daka po czterech latach w Austrii odszedł z kolei do Leicester za 30 milionów euro, co stanowi transferowy rekord klubu.

Bardzo możliwe jednak, że wkrótce kwota ta znów zostanie pobita. W Salzburgu zdążyli już bowiem pokazać się obiecujący następcy wymienionych wcześniej graczy. 21-letni napastnik z Mali, Sekou Koita, wyceniany jest obecnie przez Transfermarkt na 12,5 miliona euro. Wartość 21-letniego rodaka Koity, grającego na pozycji defensywnego pomocnika Mohameda Camary, szacuje się obecnie na 16 milionów euro.

Największą gwiazdą Salzburga i najcenniejszym graczem aktualnego mistrza Austrii jest natomiast Karim Adeyemi. 19-letniego napastnika z Niemiec, który w 16 meczach w tym sezonie zdobył już 13 bramek, portal Transfermarkt wycenia na 20 milionów euro. W lipcu 2018 roku Salzburg sprowadził Adeyemiego z juniorskiej drużyny SpVgg Unterhaching za trochę ponad 3 miliony euro.

Parafrazując słynne hasło marki Red Bull można pokusić się o stwierdzenie, że popularny napój nie tylko dodaje skrzydeł, ale też dobrze wpływa na łeb do interesów. Przykład Salzburga świadczy o tym doskonale.

Komentarze

komentarzy