Sanchez Flores stoi ponownie nad przepaścią. Watford dokona kolejnego szalonego ruchu?

Patrząc na wszystkie kluby Premier League trudno nam byłoby wskazać ten z większym bałaganem aniżeli w Watfordzie. „Szerszenie” po zmianie trenera nadal nie poprawili swoich rezultatów, a już niebawem może dojść do kolejnej roszady na tym stanowisku.

W ciągu ostatnich 8 lat rodzina Pozzo zatrudniła bowiem aż 11 menedżerów. To dość spora liczba, ale do tej pory udawało się nie tylko awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej, lecz także zachować rok po roku w miarę bezpieczne utrzymanie. Sytuacja zmieniła się o 180 stopni podczas obecnej kampanii.

Brak zwycięstwa w czterech spotkaniach skłonił działaczy „Szerszeni” do wyrzucenia Javi Gracii. Hiszpan tak naprawdę nie otrzymał czasu na wyjście z kryzysu, ponieważ rodzina Pozzo zakochała się już w nowym szkoleniowcu. Był nim Quique Sanchez Flores, czyli ten sam człowiek, który w 2016 roku został przez nich zwolniony.

Według informacji dziennika „Telegraph” to najprawdopodobniej nie jest ostatnia zmiana na tym stanowisku podczas tego sezonu. Działacze Watfordu obawiają się bowiem, że drużyna potrzebuje kolejnego wstrząsu, aby utrzymać się w lidze. Po zatrudnieniu Sancheza Floresa wygrali zaledwie jedno spotkanie w lidze i nadal znajdują się w strefie spadkowej, a ostatnia porażka z Burnley przelała czarę goryczy. Kluczowym meczem dla Hiszpana powinno być starcie z Southampton. Na niekorzyść trenera przemawia fakt, że następnie czekają go mecze z Leicester, Liverpoolem czy Manchesterem United.

Decyzja o powołaniu na to stanowisko 54-latka została podjęta głównie przez Gino Pozzo, który boryka się aktualnie z ogromną presją. Inni członkowie zarządu wiedzą, że zatrudnienie nowego szkoleniowca przed meczami z Arsenalem, Manchesterem City i Wolves nie było optymalnym rozwiązaniem, ponieważ drużyna nie miała tak naprawdę kiedy wejść na ponowną ścieżkę zwycięstw.

Kto ma największe szanse na przejęcie posady menedżera Watfordu? Bazując na ostatnich trenerach widzimy tutaj osoby, które cechują się ofensywnym stylem gry. W tym przypadku kandydatury Sama Allardyce’a czy Tony’ego Pulisa kategorycznie odpadają. Czy jednak tacy specjaliści od utrzymania w Premier League nie byliby w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem?

Komentarze

komentarzy