Trzeci finalista mundialu w Rosji znany. Jedyna drużyna w eliminacjach, która nie straciła gola!

Iran

Kolejność finalistów przyszłorocznego czempionatu do tej pory nie była zaskakująca. Najpierw gospodarz, później rozpędzona Brazylia, a teraz… Iran. Dla Persów będzie to drugi z rzędu mundial i trzeba przyznać, że wchodzą do niego w osobliwy sposób. Bez fajerwerków, ale z niesamowitą regularnością – osiem meczów i osiem czystych kont, które pozwoliły zdobyć 20 punktów.

Żelazna defensywa to znak rozpoznawczy zespołu prowadzonego przez Carlosa Queiroza. Komplet czystych kont w eliminacjach robi wrażenie, a cała seria trwa już bardzo długo. Ostatnim zespołem, który strzelił mu gola w meczu o punkty, był… Turkmenistan 12 listopada 2015 roku! O tamtej pory 11 gier (o stawkę) bez straty gola. Gorzej wygląda z przodu, bo mimo wszystko zdobycie 8 (słownie: ośmiu) bramek w ośmiu meczach nie jest żadnym wielkim wyczynem jak na drużynę, która za rok ma walczyć o coś więcej niż trzy mecze w fazie grupowej mistrzostw.

Zastanawiacie się pewnie, czy to kadra samych „no name-ów”? Dla kogoś, kto nie wychyla nosa poza topowe ligi europejskie, zapewne tak, ale nie trzeba daleko szukać, żeby znaleźć kilku naprawdę ciekawych zawodników, zwłaszcza w formacjach ofensywnych. Numer 1, to zdecydowanie Sardar Azmoun, jedna z gwiazd FK Rostov, a więc czołowej rosyjskiej drużyny i już teraz rozpatrywany jako kandydat do mocniejszych klubów za kilkanaście milionów euro. Alireza Jahanbakhsh strzelił w minionym sezonie Eredivisie 11 goli dla AZ Alkmaar, a ulubieniec Dariusza Szpakowskiego z brazylijskiego mundialu, czyli Reza Ghoochannejhad, był prawie dwa razy skuteczniejszy – 20 goli dla Heerenveen. Przez grzeczność można wspomnieć o Karimie Ansarifardzie grającym ogony w Olympiakosie Pireus.

W drugiej linii Masoud Shojaei, który gra dla Panioniosu Ateny, ale pamięta czasy gry w Osasunie Pampeluna, gdy miał u boku swojego rodaka i legendę irańskiej piłki – Javada Nekounama. Jest doświadczony Ashkan Dejagah, który ostatnie pół roku kiblował w rezerwach Wolfsburga, tego samego, z którym w 2009 roku zdobył mistrzostwo Niemiec, rozgrywając w sezonie ponad 1200 minut! W Rosji rozwija się również Saeid Ezatolahi, który w październiku skończy dopiero 21 lat.

Milad Mohammadi ma za sobą cały sezon w Tereku Grozny i mimo że nie zmienił klubu, to będzie grał w innym, przynajmniej z nazwy – Achmacie Grozny, bo tak teraz oficjalnie będzie się nazywała drużyna ze stolicy Czeczenii. Ale tyły paradoksalnie obsadzone są zawodnikami grającymi w rodzimej lidze, jak choćby w przypadku etatowego golkipera, Alireza Beiranvanda, grającego w najsłynniejszym irańskim klubie – Persepolis Teheran.

Kilku zawodników może zaraz zobaczymy w lepszych europejskich klubach, kilku zapewne przywędruje na Stary Kontynent, ale to wciąż drużyna rozwijająca się, choć niezwykle solidna. Irańczycy mieli już zrobić niespodziankę w Brazylii, ale tam trafili do grupy z Argentyną, Nigerią oraz Bośnią i Hercegowiną. Teraz pora zrobić krok w przód i awansować do 1/8 finału, bo wydaje się, że dla kilku doświadczonych zawodników to może być ostatni turniej.

W grupie A, z której awansował Iran, o drugie miejsce walkę stoczą Korea Południowa i Uzbekistan, a wszystko – miejmy nadzieję – rozstrzygnie się w ostatniej kolejce, gdy dojdzie do bezpośredniego starcia obu ekip. Obecnie punkt przewagi mają zawodnicy z Korei. W grupie B o awans walczą trzy drużyny – 17 punktów ma Japonia, a oczko mniej zgromadziły Australia i Arabia Saudyjska. W tym przypadku terminarz jest jeszcze ciekawszy, bo w dwóch ostatnich kolejkach Japończycy zagrają z oboma bezpośrednimi rywalami!

Na mistrzostwa awansują dwa najlepsze zespoły, a ekipy z trzecich miejsc rozegrają dwumecz, którego zwycięzca rozegra baraż o mundial z czwartą drużyną strefy CONCACAF, a co ciekawe, jest możliwe, że będzie to reprezentacja… USA.

Fortuna: Odbierz 110 zł na zakład bez ryzyka + do 400 zł bonusu!