Tym razem trafili idealnie? Legia kolejny raz „próbuje w social media”

Piłka nożna to przede wszystkim rywalizacja sportowa. Z tym zgodzą się wszyscy. Tak było, jest i raczej będzie. Znak czasu dotyka jednak coraz więcej dziedzin życia, w tym także futbolu. Widzimy to choćby… przeglądając social media.

Zawodnicy już od kilku lat próbują być bliżej fanów, korzystając z kanałów społecznościowych. Ostatnio chętniej wzięły się za to także kluby, które chcą być najnowocześniejsze, najzabawniejsze i najbliższe internetowemu światu. Kilku idzie to naprawdę nieźle, a w świadomość „e-śmieszków” wbiła się przede wszystkim AS Roma. Jej śladem chcą iść także polskie drużyny.

Na naszym podwórku także możemy z grubsza wskazać, komu „internety” wychodzą lepiej, a komu gorzej. Do drugiej grupy swoimi nieudolnymi akcjami trafiła jednak m.in. Legia, która już kilka razy chcąc rozśmieszyć, po prostu nas żenowała. Poza „zerżnięciem” z Napoli pomysłu na promocję koszulek, świetnie pamiętamy także klip z Arturem Jędrzejczykiem. Przypomnijmy sobie, jak nie powinno się korzystać z social mediów.

Po kilku wpadkach przyszedł jednak (w końcu) lepszy pomysł. Tak przynajmniej wynika z reakcji odbiorców, którzy są wręcz zachwyceni i dziękują, że ich poniedziałkowy ranek mógł wyglądać właśnie w taki sposób. Dlaczego? Otóż Legia postanowiła zachęcić kibiców na ostatni w tym roku mecz przy „Ł3” w dość nietypowy, aczkolwiek wymowny sposób… Zobaczcie sami.

Szybki rzut oka na zdjęcie i nie trzeba czytać, by momentalnie skojarzyć o co chodzi. Legia do „wyjścia z domu” zachęca odtworzeniem sceny z kultowego już filmu „Kevin sam w domu”, który przy okazji świetnie wpasowuje się w miesiąc, jaki właśnie się rozpoczął. Doceniamy pomysłowość i obyśmy częściej mieli okazję do pochwał.