Walka o małe mistrzostwo Anglii – kto zagra w Lidze Mistrzów?

MAIN-Liverpools-Brazilian-midfielder-Philipp
Walka o małe mistrzostwo Anglii wkracza w decydujący etap

Derbowa rywalizacja zawsze w szczególny sposób przykuwa uwagę kibiców z danego miasta, a gdy dodatkowo naprzeciw siebie stają Guardiola i Mourinho, to takim pojedynkiem interesuje się cały świat. Można było się spodziewać emocjonującego spotkania, wszak stawką meczu było czwarte miejsce w ligowej tabeli – ostatnie gwarantujące grę w Lidze Mistrzów. Rezultat cieszy bezpośrednich przeciwników w walce o możliwość zaprezentowania się na europejskich salonach.

Losy mistrzostwa wydają się już rozstrzygnięte. Puchar prawdopodobnie pojedzie do zachodniego Londynu. Dużo ciekawiej jest w walce o „małe mistrzostwo Anglii”. Tabela wskazuje na to, że o czwarte miejsce do końca walczyć będą oba zespoły z Manchesteru, Liverpool i Arsenal. Różnica między trzecimi w tym momencie „The Reds” a szóstym Arsenalem wynosi sześć punktów. W dodatku piłkarze Wengera mają dwa mecze mniej. Te zespoły rozdzielają City i United, które rozegrały 33 mecze i zgromadziły odpowiednio 65 i 64 punkty. W bezpośrednim starciu miały doskonałą szansę na rozpędzenie się w końcowej fazie sezonu. Wynik tego meczu najbardziej cieszy jednak Liverpool i Arsenal, które nadal zachowują szansę na wywalczenie miejsca w czołowej czwórce.

11111

Manchester City będzie w czołowej czwórce. Biorąc pod uwagę jego terminarz, myślę, że to realne. Walka rozegra się pomiędzy nami, Arsenalem i Liverpoolem. Będziemy próbować – tłumaczył na konferencji prasowej Jose Mourinho.

Trudno nie zgodzić się z Portugalczykiem. Piłkarze Guardioli mają przed sobą najłatwiejsze mecze spośród czterech zespołów, które powalczą o miejsca dające gwarancję gry w Champions League. Do końca pozostało im pięć spotkań, z czego aż trzy rozegrają przed własną publicznością. Wyjazdy do żegnającego się z Premier League Middlesbrough i nie walczącego już o nic Watfordu nie powinny stanowić dla Manchesteru City dużego problemu. Wizja kompletu punktów do końca sezonu jest jak najbardziej realna.

Tylko cztery mecze pozostały Liverpoolowi. Próba przewidzenia wyników tych konfrontacji może okazać się karkołomna, bo przecież nie sposób nadążyć za nieprzewidywalnymi „The Reds”. Wygrywają z najlepszymi i gdyby pozostawali konsekwentni w starciach z mniej utytułowanymi rywalami, to pewnie walczyliby teraz z Chelsea o mistrzostwo. Problem jest taki, że zawsze znajdzie się takie Crystal Palace, które wywozi komplet oczek z Anfield. Czy jego śladem pójdzie Southampton, Watford czy West Ham? Pozostali trenerzy ściskają kciuki, by tak się stało.

Teoretycznie najtrudniejsze zadanie czeka Arsenal i Manchester United. Kluczowe może okazać się bezpośrednie starcie – mecz o sześć punktów, jak zwykło się mówić. Jednych i drugich czeka jeszcze wizyta na White Hart Line, gdzie rozpędzone „Koguty” zrobią wszystko, by jak najdłużej wywierać presję na liderującą Chelsea. Nie można zawieść w meczach z drużynami uwikłanymi w walkę o ligowy byt. „Czerwone Diabły” zagrają ze Swansea, a Arsenal z Sunderlandem. Drużynę Mourinho czeka jeszcze dwumecz z Celtą Vigo w półfinale Ligi Europy. Rozgrywki, które mogą okazać się przekleństwem lub błogosławieństwem. To przynajmniej 180 dodatkowych minut w nogach, co przy przetrzebionej kadrze Manchesteru United ma kolosalne znaczenie. Z drugiej strony, te rozgrywki to kolejna droga do zrealizowania celu. Zwycięzca Ligi Europy zagra w kolejnym sezonie w Champions League.

Pewne jest tylko jedno – czekają nas emocje do samego końca, a rozstrzygnięcie może przynieść nawet 38. kolejka. Określenie „małe mistrzostwo Anglii” zyskuje na dosłowności. Kto wie, czy walka o trzecie i czwarte miejsce w tabeli nie będzie bardziej pasjonująca niż ta o tytuł i utrzymanie.

Fortuna: Odbierz 110 zł na zakład bez ryzyka + do 400 zł bonusu!