Warszawski tercet przechodzi do historii

zarzad-legii

To chyba musiało tak się skończyć. Od dawna czuć było, że w zarządzie Legii Warszawa nie jest różowo, a Dariusz Mioduski nie zawsze przytakuje swoim dwóm wspólnikom: Bogusławowi Leśnodorskiemu oraz Maciejowi Wandzelowi. „Przegląd Sportowy” donosi, że tercet ten na naszych oczach przechodzi do historii, a kością niezgody jest głównie odmienna wizja przeciwdziałania chuligaństwu na stadionie stołecznego zespołu.

Kiedy w 2014 r. Wandzel dołączył do dwóch pozostałych panów, wydawało się, że w Legii może być tylko lepiej. Trzech facetów z głowami na karkach i do interesów – czego chcieć więcej, jeśli chodzi o ludzi zarządzających klubem? Mioduski miał być rekinem biznesu, który doskonale wie, co zrobić, by Legia zaczęła generować jeszcze większy przychód, zadaniem Wandzel było wykorzystywanie swojej pozycji w Radzie Nadzorczej Ekstraklasy SA, zaś Leśnodorskiemu przypadła rola showmana. To on zazwyczaj błyszczał przed kamerami, pozostała dwójka zaś była schowana w cieniu.

I przez pewien czas taki układ funkcjonował poprawnie. Zespół stworzony przez tych trzech biznesmenów tworzył miłe dla ucha melodie, które nagradzane były licznymi sukcesami. Mistrzostwa i Puchary Polski, awanse do Ligi Europy, a potem jej fazy pucharowej, no i wreszcie ten najważniejszy, czyli przekroczenie bram upragnionej Ligi Mistrzów. Ona jednak – o ironio! – przyniosła więcej szkody niż pożytku. Okazało się bowiem, że zespół Legii na krajowym podwórku mógł poszczycić się mianem najlepszej grupy, ale już w Europie przypomina marny boysband skleciony naprędce podczas pierwszego lepszego castingu, zaś jego frontman, czyli Besnik Hasi, nie potrafił stworzyć wystarczającego repertuaru zagrań dla swoich chłopaków.

Albańczyk poszedł zatem w odstawkę, zaś jego następca dopiero zaczyna sprzątać bałagan, który zostawił po sobie jego poprzednik. Wydaje się jednak, że nawet pod batutą Jacka Magiery warszawska orkiestra nie ulegnie nagłej metamorfozie. We wtorkowym spotkaniu w Lizbonie nie fałszowała tylko przez pierwszy kwadrans, później zaś po raz kolejny przekonała się, że zdecydowanie za wcześnie przyszło jej wyruszyć w wielką europejską trasę koncertową. Na domiar złego zysk z biletów dotychczasowych koncertów w sporej części (a może i całości) musi zostać przeznaczony na rekompensatę dla warszawskich fanów, którzy 2 listopada nie będą mogli zobaczyć prawdziwych wirtuozów z Realu Madryt.

A wszystko przez wybryki „kibiców” Legii podczas meczu z Borussią. Zamknięcie stadionu na pojedynek z Królewskimi odbiło się szerokim echem w całej Europie i sprawiło, że najprawdopodobniej trio Mioduski-Wandzel-Leśnodorski powoli upada. Oni także tworzyli swoisty zespół, a jak wiadomo nawet te najlepsze bywają targane konfliktami. Część grupy chce iść w jedną stronę, druga część w inną. Na chwilę obecną Mioduski nie potrafi dogadać się z pozostałą „dwójką”, dlatego też najprawdopodobniej opuści Łazienkowską. Pod warunkiem oczywiście, że Leśnodorski i Wandzel (lub ktokolwiek inny) odkupią od niego 60% udziałów Legii.

No właśnie, i tu zaczynają się schody. Po wybrykach pseudokibiców Wojskowych w pierwszej kolejce Champions League i fatalnej grze samej drużyny nie tylko w Europie, ale tez w Lotto Ekstraklasie trudno będzie raczej znaleźć inwestora z zewnątrz. Po co ktoś miałby inwestować kupę pieniędzy jedynie po to, by za jakiś czas zamiast zyskać na tym, będzie musiał wpłacać na konto UEFA gruby szmal i świecić oczami przed całym Starym Kontynentem? Wizja ponownego udziału w LM też raczej nikogo nie skusi, tym bardziej, że po bieżącym sezonie może nastąpić początek kolejnego kilkudziesięcioletniego rozbratu polskiego futbolu z tymi elitarnymi rozgrywkami, gdyż naszym klubom będzie trudniej się do nich dostać niż dotychczas. To po pierwsze. Po drugie zaś, bez wątpienia to Dariusz Mioduski powszechnie uważany jest za tego najrozsądniejszego z trzech akcjonariuszy Legii, a jego ewentualna decyzja o opuszczeniu okrętu na pewno nie wpłynie korzystnie na wizerunek panów Wandzela i Leśnodorskiego.

Najprawdopodobniej to oni dalej będą ciągnąć ten wózek, który może nie przewraca się regularnie, ale jeśli już, to z wielkim hukiem. Co prawda chodzą słuchy, że sprawcy zadymy na trybunach w takcie meczu z Borussią zostaną surowo ukarani, ale tak samo miało być przecież po zeszłorocznym starciu mistrzów Polski z belgijskim Lokeren, a ostatecznie wszystko rozeszło się po kościach. Kryzys w warszawskim klubie trwa zatem w najlepsze i coraz bardziej przybiera na sile. Miał być Real nad Wisłą, ogromne pieniądze za awans i udział w fazie grupowej Ligi Mistrzów, szkolenie młodzieży i stopniowe wprowadzanie zespołu na wyższy poziom. A co jest? Wstyd, kompromitacja, dół tabeli ekstraklasy, kroczenie po niechlubny rekord największej liczby straconych bramek w fazie grupowej CL, rozłam w zarządzie i niepewne jutro. Tylko pieniądze jeszcze są, ale jak widać one szczęścia nie dają.

forbet728x90

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!

Takie promocje dla Polaków nie zdarzają się często. Żeby odebrać bonus wystarczy założyć konto >>> Z TEGO LINKU

Więcej informacji na temat nowego bukmachera. 

Komentarze

komentarzy