Przyjaciel Abramowicza oraz Alexa Fergusona powrócił, aby dogadać transfer Neymara. Poznajcie pierwszego superagenta

Pini Zahavi
Pini Zahavi

Jakie relacje łączyły go z Romanem Abramowiczem? W jaki sposób uniknął odpowiedzialności za machlojki przy transferze Ashleya Cole’a? Dlaczego praca dziennikarza nie zawsze musi kończyć się wyłącznie na pisaniu tekstów? Przedstawiamy Wam pierwszego superagenta w tym biznesie – Pini Zahaviego.

Zahavi przyszedł na świat w Nes Ziona, małym izraelskim miasteczku położonym 20 mil na południowy wschód od Tel Awiwu. Był synem sklepikarza, a do szkoły podstawowej uczęszczał z byłym prezesem Maccabi Hajfa – Jakubem Shaharem. Jak sam wspomina, piłka nożna była dla niego młodzieńczą miłością. Pini grał dla lokalnego klubu już od ósmego roku życia. Jego pasją było także dziennikarstwo i dość szybko został dziennikarzem sportowym.

W 1974 roku wyjechał na mistrzostwa świata do zachodnich Niemiec. To wówczas zaczął spotykać wpływowych ludzi, z którymi budował przyjacielskie relacje. Graeme Souness, Kenny Dalglish, Terry Venables czy Ron Atkinson w tamtym okresie świecili na pierwszych stronach gazet i do dziś są jego przyjaciółmi. Jak sam wspominał dziesięć lat temu w wywiadzie dla „Guardiana”: – W latach 90. moje kontakty były już bardzo rozległe. Obecne pokolenie nie widzi mnie już jako dziennikarza, ale faceta, który od podszewki zna futbol. Zbudowałem silne przyjaźnie z wieloma graczami. W Anglii, kiedy się pojawiłem, menedżerowie nie mieli żadnego pojęcia o zagranicznych zawodnikach. Nie można było znaleźć wyników innych lig w gazetach. To była pustynna wyspa, a ja pomogłem im zmienić swoją postawą. W 1988 roku zakończył karierę jako dziennikarz.

Pierwszy transfer dogadał jednak dziewięć lat wcześniej, kiedy pomógł w przenosinach izraelskiego obrońcy Aviego Cohena z Maccabi Tel Aviv do Liverpoolu za 200 tysięcy funtów. Co ciekawe, transfer został dogadany na lotnisku, ponieważ to tam Zahavi poznał Petera Robinsona, sekretarza „The Reds”. W 1990 roku Pini ponownie wynegocjował transfer do Liverpoolu, tym razem Ronniego Rosenthala ze Standardu Liege. Wówczas klubem kierował jego przyjaciel, Kenny Dalglish.

Zahavi dość często ułatwiał życie swoich przyjaciół. Przekonał się o tym sir Alex Ferguson, który poznał Izraelczyka w latach 80. ubiegłego wieku. Wszystko za sprawą Rio Ferdinanda, którego agent wypatrzył w 1997 roku w West Hamie. Trzy lata później Anglik odszedł do Leeds United, zaś dwa lata później do Manchesteru United za 30 milionów funtów. Ponad milion z tego transferu otrzymał sam Zahavi. Wówczas Leeds było jednym z najlepszych zespołów w Anglii, dlatego ten transfer był bardzo kontrowersyjny.

Zahavi był zaangażowany w wiele kontrowersyjnych wydarzeń na początku XX wieku. Oprócz sprawy Ferdinanda, izraelski agent umówił ówczesnego selekcjonera reprezentacji Anglii, Svena-Görana Erikssona, z Romanem Abramowiczem. Pomimo reprezentowania najważniejszej funkcji w angielskim futbolu spotkał się z Rosjaninem, który przejmował „The Blues”. Zapewne pamiętacie także aferę związana z Ashleyem Colem. Tak, w niej swój udział także miał Zahavi. Na spotkaniu był obecny ówczesny menedżer klubu ze Stamford Bridge, Jose Mourinho, Cole, jego agent, a także Peter Kenyon – jeden z zarządców klubu. Karę za nielegalny kontakt z piłkarzem za plecami Arsenalu dostali wszyscy – oprócz Zahaviego. Niezależnie od tego, co się wydarzy, Izraelczyk zawsze wychodzi z tego bez szwanku. W owym czasie był zarejestrowany jako agent w Izraelu, więc nie podlegał jurysdykcji angielskiego związku piłki nożnej. Dlatego Barnett (agent lewego obrońcy), Mourinho oraz Chelsea ponieśli konsekwencje od FA, a Pini szyderczo uśmiechał się pod nosem.

Manipulacja to drugie imię Zahaviego. W 2005 roku zaaranżował spotkanie w londyńskiej restauracji pomiędzy Rio Ferdinandem a prezesem Chelsea, Peterem Kenyonem. Oczywiście nieprzypadkowo zostali sfotografowani przez reportera w czasie, kiedy to Ferdinand negocjował swoją umowę z United.

Transfer Ferdinanda do „Czerwonych Diabłów” nie był ostatnią transakcją, przy której uczestniczył. Jakiś czas później z Lazio na Old Trafford powędrowali Jaap Stam oraz Juan Sebastian Veron.

W 2003 roku Zahavi odegrał kluczową rolę w kupnie Chelsea przez Romana Abramowicza. Jak wspomina sam Pini, klub był na skraju bankructwa. Sytuacja była katastrofalna. Do Zahaviego przyjechał dyrektor wykonawczy Trevor Birch i wręcz błagał go o pomoc. Klub ze Stamford Bridge nie miał z czego wypłacić wynagrodzeń swoim piłkarzom. Teraz Chelsea jest jednym z najlepszych zespołów na świecie. I to także z powodu pieniędzy Romana Abramowicza. Jak jednak do tego doszło?

Preludium nastąpiło dwa lata wcześniej, kiedy to Zahavi w Moskwie został partnerem biznesowym Abramowicza. Dwa miesiące przed zakupem Chelsea Rosjanin na zaproszenie agenta pojawił się na meczu Ligi Mistrzów pomiędzy Manchesterem United a Realem Madryt. Abramowicz zakochał się w angielskim futbolu, a Zahavi przedstawił mu fatalną sytuację Chelsea. Dalszą historię wszyscy doskonale znacie. Przy okazji izraelski agent dogadał transfery Didiera Drogby, Petra Cecha oraz Michaela Essiena do Chelsea, za które zgarnął sowite prowizje.

Kilka lat później Zahavi maczał palce także przy zakupie Portsmouth przez rosyjskich oligarchów. W sierpniu 2006 roku wprowadził do Anglii wraz z Kią Joorabchianem third-party ownership. Więcej o tej sytuacji możecie przeczytać tutaj. Pomogło to spółce Joorabchiana, Media Sports Investment, wejść do angielskiego futbolu. Jak się później okazało, wyłącznie na chwilę z powodu szybkiej reakcji FA.

W ostatnich latach Zahavi nieco zniknął z pierwszych stron gazet. Ma swoją agencję Global Sports Agency z siedzibą w Gibraltarze, która zajmuje się głównie zawodnikami z Portugalii. Co ciekawe, Pini kilka lat temu zamierzał przejąć Polonię Warszawa, ale ostatecznie nie doszło to do skutku. 73-latek ma swoją sieć skautów i współpracowników, którzy pracują dla niego na całym świecie, zwłaszcza w Afryce, którą nazywa główną strefą futbolu. Według niego nowe gwiazdy futbolu wyklują się właśnie tam oraz w Ameryce Południowej.

W ostatnich dniach Zahavi powrócił za pomocą transferu Neymara do PSG. Izraelczyk ma za zadanie dogadać wszystkie szczegóły, a ojciec zawodnika wierzy, że nikt nie zrobi tego lepiej od niego. Agent ma otrzymać za transfer blisko 30 milionów euro. Został uznany za mózg w tej operacji, która ma zakończyć się bez naruszenia zasad Financial Fair Play. Sądząc po jego wyczynach w przeszłości – jest to bardzo możliwy scenariusz.

Zarejestruj się w Totolotku. Damy Ci 500 zł bonusu od depozytu i 20 zł na darmowy zakład

Komentarze

komentarzy