Złote Usta Tygodnia: Głośny wywiad

Echa po Euro 2020 ucichły na dobre. Aktualnie największą uwagę skupiają rywalizacje polskich drużyn o europejskie puchary, a także rynek transferowy, na którym dużo się dzieje. Spore zamieszanie w naszym kręgu wzbudził wywiad Aleksandra Buksy, a dokładniej reakcja przedstawicieli Wisły na tę rozmowę. Bardzo aktywny był Jarosław Królewski.

O historii kontraktowej Buksy w Wiśle Kraków słyszał chyba każdy. Młody napastnik zrezygnował z nowej umowy i tym samym opuścił ekipę „Białej Gwiazdy” w czerwcu tego roku na zasadzie wolnego transferu. 18-latek całkiem niedawno związał się z Genoą. W rozmowie z „Weszło”, Aleksander Buksa wytłumaczył swoją decyzję, a także poruszył kilka aspektów związanych z sytuacją kontraktową w Wiśle.

W związku z wypuszczeniem wywiadu, bardzo aktywny na Twitterze był Jarosław Królewski, który nie krył swojego rozczarowania związanego z formą wywiadu.

Przedstawiciel „Białej Gwiazdy” otwarcie krytykował styl, w jakim została przeprowadzona ta rozmowa. Na Twitterze odbyła się dość duża dyskusja na linii Jarosław Królewski – Jakub Białek.

Jarosław Królewski zareagował nawet na późniejszy wpis „Weszło”, który odnosił się do poczynań Buksy w Genoi. Powyższy komentarz chwilę później został skasowany.

Hyballa nadal w formie

Pozostając nieco w temacie Wisły Kraków, ponownie dość głośno zrobiło się o byłym szkoleniowcu „Białej Gwiazdy”. Peter Hyballa aktualnie pracuje w duńskim Esbjerg. Po dość krótkim okresie z szatni już dochodzą głosy niezadowolonych zawodników, którzy skarżą się na praktyki niemieckiego szkoleniowca.

W klubie jest dość „ciekawie”. Jak się okazuje, Hyballa działa bardzo kontrowersyjnie, co potwierdzają powyższe przykłady. Mimo to, Hyballa jak na razie nie stracił posady i nic nie wskazuje na to, by taka sytuacja miała miejsce.

Najsłabsza para komentatorów

Dużo szumu wywołała zmiana komentatorów na finał Euro 2020. Pierwotnie ten mecz miał otrzymać Dariusz Szpakowski. Ostatecznie wyróżniony został Mateusz Borek, któremu towarzyszył Kazimierz Węgrzyn. W związku z roszadą, zmieniały się narracje w mediach. Pierwotnie pojawiało się mnóstwo głosów sugerujących, by Dariusz Szpakowski nie otrzymał do zrelacjonowania finału tej imprezy. Gdy przeprowadzono korektę, zaczęto bronić legendarnego komentatora.

Swoje trzy grosze dorzucili Mirosław Żukowski oraz Stefan Szczepłek, którzy po finale Euro 2020 skomentowali całą sytuację na łamach „Rzeczpospolitej”. W tekście padł fragment, który później głośno komentowano. Mowa o następujące słowa: Zamiast Szpakowskiego i Andrzeja Juskowiaka finał Euro skomentowali Mateusz Borek i Kazimierz Węgrzyn. I tu wylał się ocean hipokryzji i cynizmu. Borek zawsze publicznie wyrażał się o Szpakowskim z szacunkiem, tyle że słowa nic nie kosztują. Kiedy miał szansę powiedzieć: nie, dziękuję, ja w tej sytuacji Darka nie zastąpię – szybko propozycję przyjął. Zamiana Szpakowskiego i Juskowiaka na Borka i Węgrzyna była tym bardziej dziwna, że dwaj ostatni tworzyli najsłabszą parę komentatorów na Euro. Pobili rekord pod względem liczby wypowiedzianych słów, z których trzy czwarte było niepotrzebnych.

Na reakcję Mateusza Borka nie trzeba było długo czekać. Popularny dziennikarz nie zamierzał chować głowy w piasek i otwarcie mówił o swoim niezadowoleniu i rozgoryczeniu w związku ze słowami, jakie padły w tekście.

Inaczej to zapamiętaliśmy

W mediach społecznościowych funkcjonuje wiele profili, które wspominają niektóre zdarzenia ze świata sportu. Tym razem konto „unfortunate football moments” postanowiło przytoczyć słynną poradę Jerzego Dudka.

Interwencja golkipera Liverpoolu wydawała się wtedy niezwykle efektowna. Problem w tym, że oczywiście nie powinna mieć miejsca. Obecnie nie można sobie wyobrazić, by takie wyjście z bramki przeszło przy serii rzutów karnych. A my wspominaliśmy obronę Rui Patricio przy karnym Błaszczykowskiego. Tutaj to dopiero jest „wałek”.

Wyraźny sygnał

Już w sierpniu poznamy nowego prezesa PZPN. Wyraźnym faworytem w wyścigu o tę ważną funkcję jest Cezary Kulesza, który zwołał niedawno akademie z całego kraju, by porozmawiać o szkoleniu.

Jak się okazuje, chęci udziału w tym spotkaniu nie wyraził inny kandydat na prezesa PZPN – Marek Koźmiński. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, iż Koźmiński przez 5 lat jest wiceprezesem ds. szkolenia.

To jest ta dokładność

Po nieudanym turnieju komentowano wiele aspektów gry naszej reprezentacji. Sporo do życzenia pozostawiały przede wszystkim dośrodkowania, które były wyjątkowo niecelne. Głos w sprawie wziął Tomasz Hajto, który w rozmowie dla Sportowych Faktów zaskoczył wielu kibiców.

Były reprezentant Polski stwierdził, że może teraz wyjść na boisko i zaliczyć 48 zagrań na 50 prób. Z pewnością wielu kibiców chciałoby to zobaczyć.

Komentarze

komentarzy