Czy prezes Boniek upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu?

zbigniew-boniek-4

Przekonywał, że wstawienie się za Lechem Poznań, kiedy w zeszłym roku UEFA postanowiła zamknąć stadion Kolejorza w wyniku wywieszenia obraźliwego transparentu przez kibiców poznańskiego zespołu skierowanego ku fanom FK Sarajewo, było ostatnią tego typu zagrywką z jego strony. Zbigniew Boniek, bo o nim właśnie mowa, miał już nie świecić oczami przed Europą i nie wykorzystywać swoich wpływów, ale jednak po raz kolejny mówi: tym razem to już ostatni raz.

Chodzi oczywiście o sytuację Legii Warszawa, która mierzyć się będzie 2 listopada z wielkim Realem Madryt przy pustych (najprawdopodobniej) trybunach. Dlaczego? Chyba nie trzeba nikomu specjalnie przypominać. Ale w skrócie: odpalanie rac oraz obrażanie sympatyków Borussii Dortmund i potraktowanie ich gazem pieprzowym złożyły się na taki, a nie inny wymiar kary wymierzony warszawianom. Internauci już zdążyli obwieścić, że polski klub jako jedyny w historii zamiast na awansie do Ligi Mistrzów zarobić – straci. Aż tak źle na pewno nie będzie, lecz szkoda byłoby oglądać starcie Wojskowych z ekipą Zinedine’a Zidane’a w ciszy, przed telewizorem. Nawet jeśli Królewscy przyjadą tylko po to, by wbić mistrzom Polski jeszcze więcej bramek niż zrobili to piłkarze BVB.

Prezes PZPN jest podobnego zdania, co potwierdził w wywiadzie, który ukazał się na stronie polsatsport.pl. Ubiegający się o drugą kadencję sternik polskiego futbolu w rozmowie z Romanem Kołtoniem niczego nie obiecuje, zdając sobie sprawę, że w UEFA nie ma już ani Michela Platiniego, ani Gianniego Infantinio, z którymi były gracz Juventusu pozostaje w świetnych relacjach, zaś niedawno wybrany na przywódcę europejskiej centrali Aleksander Ceferin, nawet jeśli został poparty w wyborach przez Bońka, na pewno nie jest z nim równie blisko, co wyżej wymieniony francusko-włoski duet. Mimo to Boniek zamierza spróbować coś zdziałać, rzucając – jak sam to ujął – na szalę cały swój autorytet.

Górnolotne słowa, ale skoro wybory na szefa PZPN już niebawem, trudno oczekiwać innych. A kto, jak kto, ale obecny prezes o swój PR potrafi dbać doskonale. W obecnej sytuacji, a więc kiedy w ostatnim momencie w szranki z Zibim postanowił stanąć Józef Wojciechowski, potrzebuje on jakiegoś spektakularnego sukcesu, którym niewątpliwie byłoby „załatwienie” złagodzenia kary dla Legii. Ktoś może powiedzieć, że Boniek wcale nie musi udowadniać, jak wiele dzieli go od byłego właściciela Polonii Warszawa, ale każdego przeciwnika trzeba przecież szanować. Skoro Wojciechowskiemu udało się zebrać wymaganą liczbę podpisów, by móc wystartować w wyborach, należy się z nim liczyć. Tym bardziej, że Boniek ma taką samą rzeszę zwolenników, jak i przeciwników i nie wiadomo, która grupa okaże się ostatecznie liczniejsza.

Wojciechowski nie bez kozery porównywany jest przez niektórych do Donalda Trumpa, czyli w rodzaju pewnej ciekawostki. Niby wydaje się, że nie jest w stanie pokonać w wyborach brązowego medalisty MŚ z Hiszpanii, ale z drugiej strony nie takie rzeczy się w życiu zdarzają. Przychylne Bońkowi media robią, co mogą, by przedstawić Wojciechowskiego w jak najgorszym świetle, ale to jednak nie kibice, a kluby Ekstraklasy, I ligi oraz wojewódzkich związków zadecydują o losach PZPN. I tu dochodzimy do sedna sprawy.

Jeśli prezes Boniek dokona – jak większość zapewne myśli  – niemożliwego i zdoła wpłynąć na zmianę decyzji UEFA dotyczącej Legii, wahający się, czy  zagłosować na niego członkowie elektoratu, a takich też na pewno nie brakuje, mogą ostatecznie postawić krzyżyk przy  jego nazwisku. Bo jeśli ktoś potrafi dokonać tak wielkiej rzeczy, to chyba lepiej być z nim niż przeciwko niemu. Legia nie jest przecież jedynym polskim klubem z problemami. Te mają wszyscy, choć pewnie nieco mniejszego kalibru. Aby je zatem rozwiązać, wystarczy zagłosować na Bońka i w odpowiednim momencie przypomnieć mu o tym, zaś potem delikatnie wystosować prośbę o pomoc. Broń Boże nie chodzi tu o załatwianie jakichś spraw pod stołem, lecz wyświadczenie jakiejś drobnej przysługi zgodnie z prawem.

Zibi, wciągając rękę ku stołecznej drużynie, może stracić część swojego – wypracowywanego przez lata – wizerunku w piłkarskiej Europie, ale zdecydowanie więcej ma szansę zyskać. Mówiąc kolokwialnie, próbuje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli pozwolić tysiącom kibiców na obejrzenie meczu Legia – Real na trybunach, ale przede wszystkim udowodnić, że dla niego nie ma rzeczy niemożliwych i tylko z nim w roli prezesa PZPN dalej może się rozwijać. A jeśli się nie uda? Cóż… straci pewnie nieco w oczach niektórych wysoko postawionych w UEFA ludzi, ale też z drugiej strony będzie mógł powiedzieć z czystym sercem: próbowałem, ale nie wyszło. I znów spadnie na cztery łapy.

forbet728x90

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!

Takie promocje dla Polaków nie zdarzają się często. Żeby odebrać bonus wystarczy założyć konto >>> Z TEGO LINKU <<<, uzupełnić wszystkie potrzebne dane, a bonus zostanie automatycznie dodany do konta.

Więcej informacji na temat nowego bukmachera.