Kelechukwu Ebenezer Ibe-Torti: Spotkałem się w Polsce z rasizmem, ale lubię ten kraj

Kelechukwu Ebenezer Ibe-Torti to 18-letni Nigeryjczyk, który obecnie występuje w Escoli Varsovia. Uważa się go za wielki talent, był nawet powoływany do reprezentacji Nigerii U-17. Jak się znalazł w Polsce, czy w Centralnej Lidze Juniorów spotkał się z rasizmem i kogo uważa za piłkarskiego idola? O tym w naszej rozmowie.

***

Spotkaliśmy się w Tłusty Czwartek. Obchodzisz jakoś ten dzień, czy musisz się stosować do diety, która zabrania ci świętować?

Myślę, że wszyscy piłkarze jakoś powinni obchodzić ten dzień. Nawet ci, którzy występują na wyższych poziomach, dziś powinni sobie pozwolić na coś słodkiego. Sam bardzo lubię ten dzień (śmiech).

Gdzie rozpocząłeś swoją przygodę z piłką? Jeszcze gdy mieszkałeś w Nigerii albo Kenii czy dopiero po przyjeździe do Polski?

Nie trenowałem w żadnym klubie w najmłodszych latach życia. W Nigerii grałem tylko w szkole albo w wolnym czasie z przyjaciółmi. Gdy wyjechałem do Kenii, trafiłem do szkolnej drużyny. Nie byłem piłkarzem żadnej akademii ani profesjonalnego klubu.

Moja przygoda z piłką rozpoczęła się tak naprawdę dopiero w Polsce. Moja mama dostała pracę w ambasadzie w Polsce i w związku z tym przeprowadziłem się tutaj razem z nią. Do Escoli trafiłem dzięki kolegom z klasy. Zauważyli, że dobrze gram i rzucili pomysł, że może spróbowałbym się dostać do tej szkółki.

Trudno było dostać się do Escoli?

Myślę, że nie. Na początku miałem testy, potem zostałem zaproszony na kilka dni treningów. W Escoli od razu mnie polubili i od początku chwalili moje umiejętności. Wtedy mogłem zdać sobie sprawę z tego, że mam talent do futbolu i powinienem się rozwijać w tym kierunku. Szybko zostałem włączony do akademii i nie ukrywam, że byłem podekscytowany z tego powodu.

W kilku wywiadach wyznałeś, że podoba ci się w Polsce. Miałeś na początku problemy z aklimatyzacją?

Od samego przyjazdu do Polski byłem otwarty na poznawanie nowych ludzi, nowej kultury. Mimo to, było kilka sytuacji, gdy spotkałem się z rasizmem. Wiem, że w tym kraju są czasem z tym problemy. Mogę jednak stwierdzić, że podoba mi się tutaj.

Miałeś jakieś problemy z rasizmem w Centralnej Lidze Juniorów? 

Właśnie na boisku nigdy się z tym nie spotkałem albo po prostu nie zwróciłem na to uwagi. W rozgrywkach podchodzimy do siebie z szacunkiem. Myślę też, że wszyscy bardzo kochamy piłkę i zależy nam na tym, żeby grać jak najlepiej. Nie ma tutaj miejsca na rasizm.

Bałeś się czegoś w związku z przyjazdem do Polski?

Nie, nie miałem takich problemów. Bardziej byłem ciekawy tego wszystkiego, z czym będę mógł tu się zetknąć. Nowi ludzi, nowe miejsca. Przed przyjazdem do Polski nie słyszałem za dużo o tym kraju. Gdy byłem już na miejscu, spodobało mi się tutaj kilka rzeczy.

Gdzieś przeczytałem, że polubiłeś pierogi.

Gdy przebywałem na letnim obozie z Escolą, miałem przyjemność po raz pierwszy ich spróbować. Jedliśmy wtedy pierogi na słodko, z truskawkami. Od tamtej pory jest to moja ulubiona tutejsza potrawa.

Przebywasz już w Polsce kilka lat. Chciałbyś otrzymać tutejsze obywatelstwo?

Otrzymanie polskiego paszportu byłoby dla mnie zarówno docenieniem, jak i pewnego rodzaju krokiem do przodu. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to bardzo poważna decyzja. Polska jest członkiem Unii Europejskiej, gdybym chciał wyjechać do innego europejskiego kraju, paszport mógłby mi pomóc. Oczywiście teraz nie myślę jeszcze o wyjeździe, ale w przyszłości – dlaczego nie?

A chciałbyś wtedy zagrać dla polskiej reprezentacji?

Myślę, że nie miałbym problemu z tym, żeby w przyszłości grać dla Polski. Byłbym zadowolony z gry w tutejszej reprezentacji. Zresztą potraktowałbym to jako ogromne wyróżnienie za to, że moje umiejętności zostały docenione.

Słyszałeś historię Emmanuela Olisadebe – Nigeryjczyka, który został reprezentantem Polski? Byłeś z nim porównywany?

Słyszałem o nim bardzo dużo (śmiech). Wiem o jego znakomitych występach w reprezentacji Polski. Kilka razy mnie do niego porównywano i traktowałem to jako komplement.

A co z grą w kadrze Nigerii? W ubiegłym roku dostałeś powołanie do kadry U-17.

To prawda, byłem brany pod uwagę przy powołaniach do kadry Nigerii na Puchar Narodów Afryki U-17. Wtedy jednak wraz z Escolą rozpoczynaliśmy ligowe zmagania. Nie chciałem, żeby występ podczas turnieju kolidował z moimi klubowymi obowiązkami. Musiałbym latać tam i z powrotem, żeby wszystko pogodzić.

Wiem, że w Escoli jest kilku reprezentantów Polski juniorów, którzy biorą udział w turniejach. Afrykańskie rozgrywki są jednak rozgrywane w innym trybie, który niezbyt korzystnie mógłby wpłynąć na moje przygotowanie do gry.

Jak opiszesz Escolę?

Czuję się naprawdę wspaniale w tej akademii. Nauczyłem się tutaj mnóstwa rzeczy. Oczywiście wciąż się tutaj rozwijam, nie tylko piłkarsko. W Escoli jest mieszanka kilku narodowości, dzięki temu mam kontakt z ludźmi z różnych środowisk. W ten sposób też mogę się nauczyć czegoś nowego.Poza tym mamy w klubie fantastycznych trenerów. Od kiedy tutaj jestem, zawsze mogę liczyć na pomoc z ich strony.

Ostatnio byłeś na testach w Lechii Gdańsk. Jak ocenisz ten pobyt?

Uważam że było to wspaniałe doświadczenie. To były moje pierwsze takie testy. Przyznam, że spodobało mi się tam, byłem tam dobrze traktowany. Pomagali mi, byli otwarci i mili. Gdybym otrzymał propozycję od Lechii w przyszłości, na pewno bym się zgodził. Myślę, że każdy młody piłkarz chciałby tam grać.

Oglądasz mecze ekstraklasy?

Tak, i to dość często. Gdybym kiedyś zagrał w tych rozgrywkach albo nawet w I lidze, czułbym się doceniony.

Którego zawodnika najbardziej podziwiasz?

Neymara. Podziwiam jego umiejętności, zawsze przyjemnie mi się go ogląda. Chyba żaden piłkarz nie ma takiej łatwości w operowaniu piłką. Czasami sobie wyobrażam, że gram tak jak on.

Co jest dla ciebie najważniejsze w życiu?

Najważniejszą osobą w moim życiu jest moja mama, która najbardziej mnie wspiera w trudnych momentach. Od kiedy gram w piłkę, jest moją najwierniejszą fanką. Zrobiła dla mnie bardzo wiele i na każdym kroku to doceniam. Zresztą to dzięki niej jestem teraz w Polsce. Niestety musiała wrócić do Nigerii, ale wiem że tego wymaga jej praca. Jestem dumny z mojej mamy i wiem, że ona jest też dumna ze mnie.

Ile masz sióstr? Interesują się piłką?

Dwie – jedna jest o rok ode mnie starsza, a druga o rok młodsza. Można powiedzieć, że jestem w środku. Zawsze mi kibicują, chcą mnie zobaczyć w akcji, jednak to niemożliwe, gdyż mieszkają w Nigerii. W Polsce zawsze chodziły na mecze, w których grałem.

Teraz pewnie tęsknisz za nimi? Kiedy widzieliście się ostatni raz?

Jeszcze w zeszłym roku, w sierpniu. Czułem się trochę gorzej, gdy mama i siostry opuściły Polskę i musiałem sobie radzić sam. Życie i mieszkanie samemu nie jest dla siedemnastolatka najłatwiejszym doświadczeniem. Trudno mi było do tego przywyknąć, to była dla mnie nowa sytuacja, musiałem nagle wkroczyć sam w dorosłe życie. Tęsknię za rodziną, ale już się przyzwyczaiłem do życia samemu w Warszawie.

ROZMAWIAŁ: PRZEMYSŁAW CHLEBICKI

Poprzednie odcinki cyklu:

Młodzieńcza fantazja: Wyjeżdżajcie i nie czekajcie!

Młodzieńcza fantazja: Złoty rocznik 2003