Legia chciała grać w piłkę. Przegrała z honorem

Cristiano Ronaldo miał dzisiaj powalczyć o strzelenie setnej bramki w Champions League. Real Madryt miał Legię zmasakrować. Tymczasem gra Legionistów była lepsza niż wynik, a mecz ten nie miał nic wspólnego z kompromitacją. Aż strach pomyśleć co z tak niefrasobliwym Realem zrobiłaby Pogoń Szczecin.

Na Santiago Bernabeu wybiegło dziś 22 mężczyzn. Jedenastu z nich było przekonanych o swojej wyższości, co z resztą udokumentowali na murawie, natomiast druga część wyszła świadoma swoich braków i zdeterminowana, by nikt tych niedoskonałości nie wyłapał. Jeździli więc Legioniści na tyłkach, doskakiwali, grali agresywnie. Na pewno nie był to pojedynek szkolnych mięczaków z największymi kozakami. Żaden z piłkarzy Legii nie był przestraszony ani wycofany. Praca Jacka Magiery zasługuje na uznanie. Zespół był do tego meczu po prostu dobrze przygotowany.

Wydaje się, że część akcji z początku meczu gracze Legii już widzieli w szatni, gdy trener rozrysowywał schemat wyprowadzania kontrataków. To działało. Gdyby gwiazdy sprzyjały dziś klubowi z Polski to mógł on prowadzić nawet 2-0. Słupek Odjidja-Ofoe, wkręcenie Marcelo przez Guilherme, wywalczony i wykorzystany rzut karny. Mistrzowie Polski nie oddali piłki, nie schowali się za podwójną gardą, a autobus zostawili na parkingu. Legia zagrała odważnie, bez kompleksów. Można było być dumnym. Za tę postawę płacimy dość wysoką cenę – przegrywamy 5-1, ale czy inna, bardziej defensywna taktyka skutkowałby korzystniejszym wynikiem? Nie ma sensu dzielić porażek na lepsze i gorsze, ale można je kategoryzować w następujący sposób:

a) Te, z których można się czegoś nauczyć.
b) Nie wnoszące zupełnie nic.

Legia przegrała, ale z Bernabeu wywiezie coś więcej niż bagaż pięciu bramek.

Real podszedł do tego meczu lekceważąco. Odbieraniem piłki nikt nie chciał brudzić sobie rąk, a z przodu wrzucony był maksymalnie trzeci bieg. Rzadko zdarza się, by zespół grający tak nonszalancko, wygrał mecz 5-1. Podopieczni Zizou podawali piętkami, dryblowali, a kilka wymienionych podań mogło robić wrażenie. Zabawnie brzmi fakt, że Cristiano Ronaldo był najsłabszym ogniwem swojej drużyny w meczu przeciwko Legii. Wiadomo, że już w weekend, przeciwko Bilbao zobaczymy drużynę nastawioną w całkowicie inny sposób. Podobny do meczu z mistrzem Polski może być tylko wynik.

Jeżeli po coś zostaje się piłkarzem to właśnie dla takich wieczorów jak ten dzisiejszy. Niech te półtorej godziny spędzone w towarzystwie świetnych profesorów, w jednej z najlepszych uczelni świata, okaże się być dobrą lekcją na przyszłość. 18 października 2016 roku spełniło się marzenie przynajmniej kilku osób. Niech Legioniści wyciągną wnioski i dyspozycję ze stolicy Hiszpanii przeniosą na płaszczyznę ligową – zaowocuje to 3 punktami niezależnie od przeciwnika. Kolejny egzamin z Ligi Mistrzów już 2 listopada.

forbet728x90

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!

Takie promocje dla Polaków nie zdarzają się często. Żeby odebrać bonus wystarczy założyć konto >>> Z TEGO LINKU

Więcej informacji na temat nowego bukmachera. 

Komentarze

komentarzy