Leicester rezygnuje z Polaków. Kapustka i Wasilewski już nie zagrają w Lidze Mistrzów

leicester-kapustka-wasilewski-liga-mistrzow

Leicester City ogłosił dziś kadrę na wiosenne zmagania w Lidze Mistrzów. Niestety, Claudio Ranieri zdecydował, że Bartosz Kapustka i Marcin Wasilewski nie będą mu potrzebni i nie znalazł dla nich miejsca w 25-osobowym składzie. Czy to już ostateczny znak, że polski duet nie ma czego szukać w ekipie mistrza Anglii?

Jak się okazuje, Ranieri uznał, że ma w szerokiej kadrze 25 lepszych zawodników od polskiej dwójki. Dotychczas nie stawiał na Polaków i jak widać, wciąż nie ma zamiaru. Marcin Wasilewski zagrał w tym sezonie w pięciu spotkaniach na różnych frontach, a Bartosz Kapustka rozegrał zaledwie siedem minut w FA Cup.

Wasilewski pełnił rolę głębokiego rezerwowego, który swoim doświadczeniem może wspomóc młodych piłkarzy – czy to na boisku, czy w szatni i na treningach. Wspomagać miał i Kapustkę, o którym Ranieri wciąż mówił jako o zawodniku na przyszłość, ale nie dawał mu szans na ogranie. Teraz radykalnie jeszcze bardziej zmniejszył ich szanse na grę.

O tym, w jakiej sytuacji są polscy zawodnicy w Leicester, najlepiej świadczy fakt, że w ich miejsce zostali powołani m.in. Molla Wague czy Harver Barnes (lista rezerwowa). W kadrze znalazł się też Leonardo Ulloa, który jeszcze kilka dni temu oświadczał, że więcej w Leicester nie zagra.

Ranieri chyba nie mógł im dać czytelniejszego znaku, że nie bierze ich pod uwagę w dalszej części sezonu. Owszem, Leicester gra jeszcze w Premier League i FA Cup (pierwszy mecz 4. rundy 2:2 z Derby County, rewanż 8 lutego), ale to niewiele zmienia. Kapustka przecież jeszcze w lidze nie zadebiutował. W klubie wciąż zaznaczają, że pomocnik nie jest jeszcze gotów do gry w lidze. A kiedy będzie? I czy w ogóle będzie? O ile dla „Wasyla” ten stan niekoniecznie musi przeszkadzać (z racji wieku), o tyle Kapustka musi grać jak najwięcej. Jeśli nic się nie zmieni, najlepszym rozwiązaniem będzie letni transfer. Na King Power Stadium raczej nie ma czego szukać.

sss

Komentarze

komentarzy