Mrużąc oczy: Milik. Jak bardzo Napoli ma prze… kichane?

cslphrtw8aalw9d
W 35 minucie meczu z Danią nie stało się nic dobrego dla Arka Milika. Z całą pewnością kontuzja napastnika nie jest dobrą informacją dla Reprezentacji Polski. Jednak za stronę najbardziej poszkodowaną trzeba uznać Napoli. Azzurri pozostają w tym momencie z jednym środkowym napastnikiem i ogromnym problemem.  Nic nie umniejszając Manolo Gabbiadiniemu – nie bez powodu z marszu przegrał rywalizację z naszym rodakiem. Teraz prawdopodobnie będzie musiał ciągnąć wózek z golami w Neapolu. Zadowolony może być tylko on.

MANOLO ŚMIEJE SIĘ OSTATNI
Nie posądzam w żadnym wypadku Manolo o filmowe „życzenie śmierci” dla rywala w ataku. Na pewno współczuje kontuzji Milikowi, ale nie łudźmy się – facet się mimowolnie cieszy. W pełni to rozumiem. Gabbiadini przyszedł do Neapolu, by grać w cieniu Higuaina z nadziejami raczej na występy na skrzydle niż w ataku. Tymczasem również boki ataku okazały się dla niego w dużej mierze nieosiągalne. Z tego względu odejście Argentyńczyka mogło się jawić dla Włocha jako wybawienie z roli rezerwowego. Nawet po przyjściu Milika, nawet za 35 milionów euro, Manolo miał pełne prawo sądzić, że z nieznającym realiów Serie A Polakiem powalczy o wyjściowy skład. Pierwsze chwile sezonu na to wskazywały, później Arek strzelił doppiettę z Milanem, kolejną dołożył w Lidze Mistrzów i nadzieje Gabbiadiniego legły w gruzach.

Stąd też cztery miesiące przerwy naszego rodaka to istna gwiazdka z nieba dla Włocha, który na ławce Azzurrich zdawał się z meczu na mecz coraz bardziej przybity. Teraz Maurizio Sarri nie będzie miał wyboru. O ile nie zdecyduje się eksperymentować z grą fałszywą dziewiątką, w co trudno uwierzyć. Dlaczego? Szkoleniowiec neapolitańczyków nie lubi rotacji, nie przepada za zmianami w taktyce i przynajmniej na początku postawi na Manolo na szpicy. Nic dziwnego, 24-latek zasługuje na szansę.

I CO TERAZ?
Wielkiego pola do manewru zresztą w Neapolu nie mają. Do okienka transferowego jeszcze prawie trzy miesiące, a tu trzeba rozegrać fazę grupową Ligi Mistrzów do spółki z Serie A. Już w przyszły weekend bardzo ważne spotkanie z Romą, a za pasem mający nie mniejsze znaczenie pojedynek z Mistrzem Włoch Juventusem. Gorszego momentu na kontuzję Arek wybrać sobie nie mógł – można podśmiechiwać. Tyle że chyba nikomu do śmiechu zbytnio nie jest. Wypełnić lukę po Polaku mogą obecnie tylko piłkarze pozostający bez kontraktu, co oznacza kopaczy niekoniecznie (na pewno nie?) klasy wyższej od Gabbiadiniego. Sprawdzając listę możliwości i widząc na niej Berbatova, Chamakha, Adebayora czy Machedy nie w sposób się nie uśmiechnąć. Pewnie, to są znane nazwiska, zawodnicy potrafiący kopać piłkę, ale jednocześnie w obecnym momencie ich karier nie potrafię wyobrazić sobie żadnego jako realnego wzmocnienia. Na rzeczonym bezrobociu/emeryturze znajdują się teoretycznie także weterani – Miro Klose i Antonio Di Natale. Opcje moim zdaniem najlepsze, ale jednocześnie mało realne, nie nazwać rzeczy po imieniu – NIEMOŻLIWE.

To wszystko do stycznia, a co wtedy? Milik może nie zdążyć wrócić do końca sezonu, wszak mówimy o pełnym zerwaniu więzadła i nawet półrocznym odpoczynku od futbolu. Zaczynam wierzyć więc w jakiś duży transfer podczas zimowego mercato. Nawet biorąc pod uwagę (niemal pewne) szybsze ściągnięcie z Udinese Duvana Zapaty, co mają Azzurri wpisane w umowie wypożyczenia z klubem z Friuli (za niewielką opłatą). Kolumbijczyk pokazuje się w tym sezonie z dobrej strony na Dacia Arena i powinien dać Sarriemu nieco głębi i szansy gry z prawdziwym napastnikiem. A dłuższej perspektywie potrafię sobie wyobrazić, jak do końca sezonu luzuje Gabbiadiniego na pozycji drugiego snajpera klubu z Neapolu. No właśnie, drugiego. Pierwszego muszą szukać. Najlepiej na wczoraj

Mało wiary w Manolo, prawda? Niestety, w tym sezonie nie pokazał do tej pory nic, co pozwoliłoby sądzić, że Napoli nie odczuje straty Milika. Wszyscy na San Paolo powinni się natomiast cieszyć, że były gracz Sampdorii zdołał już odblokować się w obecnych rozgrywkach. Bez presji, w meczu z Chievo . Teraz, zdając sobie sprawę, że otwiera się przed nim ogromna szansa i wiedząc o spoczywającej na jego barkach odpowiedzialności, mógłby nie wytrzymać. Pamiętacie, jak przygnębiony siedział na ławce po słabych występach, które Arek kwitował kolejnymi golami? Psychika, pewność siebie – siadać musiało Włochowi wszystko. Nie ma zmiłuj. Dlatego też teraz powinno być nieco łatwiej, przypomniał sobie, że umie strzelać i może nawet nie będzie w Neapolu tak źle, jak może się na ten moment wydawać? Kciuki za Włocha trzymam. Liczę bowiem na ciekawy sezon na szczycie, nie samotny finisz Juve.

SKĄPSTWO NIE POPŁACA
No właśnie, Juve. W tym momencie potwierdza się geniusz wydanych 90 milionów na Gonzalo Higuaina. Może i dużo, może przepłacony. Nie możemy jednak zapominać, że za jednym zamachem bianconeri osłabili głównego rywala w walce o Scudetto i pośrednio doprowadzili do obecnej sytuacji Azzurrich w ataku. Aurelio De Laurentiis połasił się na gruby szmal, ale sam już takowego skąpił. Umówmy się, 35 milionów za Milika  to nie były pieniądze duże. Oczywiście, właściciel klubu z Neapolu ulokował kasę w innych piłkarzy i wzmocnił właściwie każdą pozycję. Wszystkie formacje Napoli są obsadzone bardzo mocno… poza atakiem.

Musi sobie prezes ADL pluć w brodę, że nie postanowił sypnąć groszem na Maurito Icardiego, który obecnie, po przedłużeniu kontraktu z Interem, jest nie do wyciągnięcia. Przynajmniej dla Napoli. A 60 milionów za Argentyńczyka przed sezonem pewnie by nerazzurrich skusiło. Że dużo? W obecnej sytuacji byłoby to zbawiennie dużo. Już zostawmy bez komentarza ceny na obecnym rynku transferowym i statystyki napastnika w Mediolanie. Żeby bić się z Juve trzeba wydawać. By walczyć z bianconerimi o Scudetto należy obsadzić każdą pozycję. KAŻDĄ. Skąpstwo nie popłaca, panie Aurelio.

ZAFAŁSZUJMY RZECZYWISTOŚĆ
Sarri może, o czym pisałem wcześniej, skłonić się w końcu ku fałszywej dziewiątce. Takie były już plany w sezonie z Driesem Mertensem, bramkostrzelny w obecnych rozgrywkach Callejon nadałby się nie gorzej. Choć myślę, że początkowo trener wypróbuje Manolo na szpicy i da mu chwilę, to później prędzej postawi na grę bez napastnika niż zdecyduje się na ściąganie Adebayora czy innego Machedę na Stadio San Paolo. I to może się udać. W pojedynkach z ¾ ligi nie powinno być źle, zastanawia mnie tylko sytuacja, gdy przyjdzie zmierzyć się z największymi.

Wiem, że Napoli ewentualność gry w ten sposób testowało już niejednokrotnie na treningach. Momentami Azzurri grywali tak nawet na boisku. Były to jednak ledwie chwile, nigdy Sarri nie zdecydował się pójść na całość. Teraz nie będzie miał wyboru. Jestem bardzo ciekawy, na co szkoleniowiec zdecyduje się z Romą – zachowawczo i bezpiecznie wyjdzie Gabbiadinim na szpicy czy zdecyduje się na eksperymentalne ustawienie? Stawiam na to pierwsze.

A co z Arkiem? No cóż, przegapi lwią część sezonu. Gdy wróci (o ile zdąży), Napoli może już wiele przegrać, w Serie A pewnie nie będzie już czego zbierać. Bez Polaka przyjdzie się neapolitańczykom zmierzyć z całą ligową czołówką. Klub może mieć przekichane, a Polak straci wiele szans na trafienia i ugruntowanie pozycji na włoskiej scenie.

Trudno jednoznacznie określić, kto więcej straci na tej kontuzji. Nie wiadomo, czy Napoli sprowadzi w zimie wielkie nazwisko w miejsce naszego rodaka. Wprawdzie w Neapolu Arek i tak jest już dużą gwiazdą i kibice go uwielbiają, a Polak w końcu wróci i pewnie dalej będzie strzelał. Straci jednak okazję na trafianie do siatki teraz, gdy ważyć się będą losy sezonu ligowego. Gole przeciwko Juve czy Romie byłyby ważną pozycją w piłkarskim CV.

„Arkadiuszu” jednak musi teraz skupić się na rekonwalescencji. Największy problem i wyzwanie zarazem przed Napoli. Tak mocna ławka, tyle wydanych pieniędzy na wzmocnienia, a wciąż czegoś brakuje. Średniozamożnemu zawsze wiatr w oczy i kopniak w wiadomą część ciała. Niestety pech chciał, że poważna kontuzja nie nawiedziła niemal zbyt bogato obsadzonej pomocy, w silnej obronie też wszyscy zdrowi.

Musiało paść na atak, jedyną kulejącą formację. Jedynego jopka w talii Sarriego – pełnej królów, dziesiątek i asów. Teraz już w gestii trenera wyjść odpowiednią kartą i zaskoczyć rywali. Nawet jopek, choć niepozorny, może okazać się w rozdaniu ważny. Ba, nawet kluczowy. Zobaczymy jak doświadczonym, wytrawnym graczem jest trener Napoli.

Po Makao, karta STOP.

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!

Takie promocje dla Polaków nie zdarzają się często. Żeby odebrać bonus wystarczy założyć konto >>> Z TEGO LINKU

Więcej informacji na temat nowego bukmachera. 

Komentarze

komentarzy