Rumunów walka o lepsze jutro

rumunia

10 czerwca 2016 roku, inauguracyjny mecz mistrzostw Europy. Francja jako gospodarz podejmuje Rumunię. Do przerwy 0:0. Skazywana na pożarcie Rumunia spisuje się zaskakująco dobrze. Niemal do końca toczą z Trójkolorowymi wyrównany bój, tracąc szanse na punkty w samej końcówce spotkania. Francja wygrywa, ale niesmak pozostał. A może nie niesmak, a po prostu dobre wrażenie zrobiła Rumunia?

Dziś o piłkarzach Rumunii nie mówi się głośno. Jeżeli drużyny obawiają się starć z nimi, to nie z powodu ich wysokich umiejętności, a raczej temperamentu. XXI wiek to jak dotąd nie jest ich czas. A jeszcze nie tak dawno, bo w końcówce XX wieku Rumunia była poważnym graczem na piłkarskim rynku. Na mistrzostwach świata w 1994 roku ich barwy reprezentowali tacy zawodnicy, jak: Dan Petrescu, Miodrag Belodedici, Ioan Lupescu czy Gica Popescu. Piłka nożna w tym kraju, zresztą jak i sam kraj, to specyficzne zjawisko. Gheorghe Hagi, słynny rumuński piłkarz, stwierdził swego czasu, że futbol w Rumunii to tykająca bomba, której wybuch zrani ją samą. Nikt nie spodziewał się, że jego słowa będą prorocze.

Wystarczy powiedzieć, że w XXI wieku Rumunia ani razu nie zakwalifikowała się do Mistrzostw Świata. Piłka klubowa? Odrobinę lepiej, ale jak to mówią, szału nie ma, biorąc pod uwagę to, jak było kilka lat wcześniej. Wprawdzie w 2006 roku w ramach rozgrywek Pucharu UEFA w ćwierćfinale mierzyły się ze sobą Rapid Bukareszt i Steaua Bukareszt. Dziś jest zupełnie inaczej – wszyscy zadają sobie pytanie, skąd ten nagły zjazd? Co takiego wydarzyło się w Rumunii, że futbol po prostu podupadł?

Nietrudno domyślić się, że głównym czynnikiem była korupcja. Mówiło się, że jedynym „czystym” piłkarzem z „czystymi” pieniędzmi był Gheorghe Hagi. Reszta? Kombinowała jak koń pod górę. Niektórzy zostali przyłapani i odsiadują wyroki. Na początku 2000 roku do rumuńskiego futbolu wkroczyło sporo poważnych figur. Ludzie z pieniędzmi różnego pochodzenia, zaczęli zabawę w piłkę nożną z różnych, rzecz jasna, powodów. Jedni szukali rozgłosu, inni dodatkowych pieniędzy, by napędzać prywatny biznes. Żaden z nich nie przychodził z oczywistym, wydawać by się mogło, zamiarem: stworzyć poważny, dobry klub piłkarski.

hagi

Pamiętacie może Unireę Urziceni, która w sezonie 2009/2010 grała w Lidze Mistrzów i zajęła w swojej grupie trzecie miejsce? Rozegrali wówczas kilka ciekawych spotkań, ale przede wszystkim sprawili, że zaczęło być o nich głośno. Zarobili olbrzymie pieniądze. Dla nich sam udział w Lidze Mistrzów był ogromnym zastrzykiem gotówki, a przecież ugrali w grupie aż osiem punktów, za co również otrzymali ładne sumki. Co zrobił właściciel klubu? Zgarnął kasę i podziękował za współpracę. W efekcie klub musiał sprzedać najlepszych zawodników, a już rok później spadł z ligi.  Tak to właśnie było, a Unirea to po prostu przykład.

W 2003 roku miał nastąpić mały przełom. Dumitru Sechelariu na łamach mediów przyznał się, iż uczestniczył w korupcji. Dodał jednak, że nie był jedyny i należy natychmiast zaprzestać takich praktyk. Trudno o rozwój piłki nożnej, kiedy właściciele klubów zamykają szkółki, uczestniczą w korupcji, sprzedają najlepszych piłkarzy czy po prostu nagle wycofują się z finansowego wspierania klubu. W takich warunkach nie można normalnie funkcjonować.

Najgorzej mają się młodzi. Piłkarskie władze nie przewidziały dla nich większych atrakcji, przez co wielu utalentowanych zawodników przepada. Ci z większym szczęściem lądują w klubach, jednak i tak są, wybaczcie określenie, piłkarzami gorszego sortu. Pierwszeństwo mają przyjezdni, nawet wtedy, kiedy ich umiejętności są – delikatnie mówiąc – wątpliwe. Ci, którzy tego szczęścia nie mają, po prostu zawieszają buty na kołku. By temu zapobiec, zaczęto zakładac kilka niezależnych akademii, jednak trafia do nich naprawdę mały procent utalentowanych chłopaków.

Stan piłki klubowej musiał odbić się na reprezentacji. Swego czasu Rumunia miała piłkarza powszechnie nazywanego Karpackim Maradoną. Dziś ta kadra walczy o pierwszy w trwającym stuleciu awans do mistrzostw świata. Z jednej strony, grupowy rywal Polaków, z drugiej – kawał porządnej reprezentacji, która stoczyła się na dno przez kilkunastu półgłówków z pieniędzmi. Dziś wieczorem zmierzą się z Armenią, czyli sto dwunastą drużyną w rankingu FIFA. Chcąc wrócić do starych, dobrych czasów, takie mecze wygrywać muszą. I możemy być pewni, że motywacji w tym spotkaniu Rumunom na pewno nie zabraknie.

forbet728x90

Odbierz darmowe 20 zł w nowym polskim bukmacherze forBET. Graj za darmo!

Takie promocje dla Polaków nie zdarzają się często. Żeby odebrać bonus wystarczy założyć konto >>> Z TEGO LINKU

Więcej informacji na temat nowego bukmachera. 

Komentarze

komentarzy